fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Koszt zawieszenia rat odstrasza

iStockphoto
Kredytobiorcy szturmem ruszyli po wakacje kredytowe, czyli tymczasowe zawieszenia spłaty rat kredytów, głównie gotówkowych. Jednak część z nich wycofuje się po uświadomieniu sobie, że nie jest to tani przywilej.

Związek Banków Polskich wskazuje, że klienci banków złożyli do tej pory około 200 tys. wniosków o wakacje kredytowe, a firmy – około 10 tys. Prawdopodobnie liczba wniosków jest znacznie większa.

Początkowy entuzjazm

Wiele wskazuje na to, że ZBP nie uwzględnia wszystkich banków w swoich statystykach. Poza tym różne banki w różny sposób definiują złożenie wniosku, a ponadto część klientów – gdy uświadamia sobie, że odroczenie spłat kredytu nie jest darmowe – rezygnuje (według naszych informacji może to dotyczyć nawet kilku procent wniosków) i trudno ocenić, ile osób faktycznie korzysta z zawieszenia spłaty rat.

– Początkowo otrzymywaliśmy nawet kilka tysięcy wniosków dziennie, z czasem zainteresowanie wyraźnie zmalało. Łącznie do wtorku wnioski złożyło około 33 tys. klientów. Możliwością odroczenia spłaty kredytu zainteresowani są głównie klienci indywidualni, korzystający z kredytów gotówkowych, ratalnych i samochodowych. Mniejszą grupę, około 25 proc., stanowią klienci hipoteczni. Mikroprzedsiębiorcy to niecałe 15 proc. wnioskujących – mówi Tomasz Dymowski, dyrektor w BNP Paribas Banku Polska.

Podobne wnioski płyną z innych ankietowanych przez nas banków, które rozpoczęły oferowanie wakacji kredytowych mniej więcej dwa tygodnie temu: pierwsze dni przyniosły dużą falę wniosków, która później wyraźnie zmalała. Dominują te dotyczące kredytów gotówkowych, a hipoteczne to 10–30 proc. Mały udział hipotek może się wydawać zaskakujący, ale łącznie tych kredytów jest znacznie mniej – czynnych jest niecałe 2,4 mln, tymczasem konsumenckich banki udzielają co roku prawie 7,5 mln). W niektórych bankach duży odzew był wśród frankowiczów i to tych o dobrej sytuacji finansowej, co – jak tłumaczą bankowcy – może wynikać z tego, że liczą na spadek kursu franka za parę miesięcy i wznowienie spłaty wtedy.

Wakacje nie za darmo

HRE Investments przeprowadziło symulację na przykładzie zaciągniętego dziesięć lat temu kredytu na 300 tys. zł, którego miesięczna rata wynosi 1534 zł. Wakacje z pełnym zawieszeniem rat (kapitałowej i odsetkowej) na trzy miesiące dałoby więc 4,6 tys. zł ulgi. Bank dopisze je do salda zadłużenia, więc po upływie trzech miesięcy będziemy musieli płacić ratę około 1587 zł, czyli o ponad 50 zł wyższą niż dotychczas. Cały kredyt do końca spłat podrożeje przez to o prawie 4,8 tys. zł, niż gdybyśmy normalnie spłacali kredyt. To przy założeniu, że wakacje kredytowe nie doprowadzą do wydłużenia okresu kredytowania. Wydłużenie zaś spowodowałoby, że po ustaniu wakacji kredytowych rata byłaby niższa (1566 zł) niż w poprzednim wariancie, ale kredyt spłacany byłby dłużej, więc bank naliczyłby więcej odsetek i koszt kredytu urósłby o 5,8 tys. zł wobec wariantu bez wakacji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA