fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

RBI złoży apelację i być może pozwie klientów

Bloomberg
Raiffeisen zdecydował o apelacji od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z 3 stycznia, który zapadł w sprawie hipoteki frankowej państwa Dziubaków.

Walka z przedawnieniem

– Wyrok sądu apelacyjnego będzie tym bardziej istotny, bo to ważna, popularna i medialna sprawa. Może mieć on wpływ na opinie i wyroki sądów powszechnych w sprawach frankowych dotyczących zwrotu kapitału i opłat za korzystanie z niego, których zacznie niebawem przybywać – mówi jeden z prawników.

Przypomnijmy, że po uzyskaniu odpowiedzi TSUE i włączeniu do sprawy m.in. rzecznika praw obywatelskich, rzecznika finansowego, miejskiego rzecznika praw konsumentów i prokuratury (opowiedzieli się po stronie p. Dziubaków) warszawski sąd unieważnił umowę. Uznał, że zawiera niedozwoloną klauzulę przeliczeniową. Stwierdził, że po jej eliminacji umowa nie miałaby umocowania prawnego, zatem należy ją unieważnić. Jego zdaniem były wątpliwości, czy kredytobiorcy zostali jasno poinformowani przez bank o ryzyku walutowym – w jego opinii klienci nie zostali poinformowani, że zmiany kursów w długim okresie są nieprzewidywalne, a nieograniczone ryzyko związane ze zmiennością kursu walut bank przeniósł wyłącznie na kredytobiorcę i nie zaoferował w umowie żadnego sposobu jego ograniczenia. W pisemnym uzasadnieniu wyroku sędzia Gołaszewski jest jeszcze bardziej krytyczny i kwestionuje nie tylko sam fakt, że umowa miała klauzulę przeliczeniową, lecz także – co bywa najczęstszym argumentem frankowiczów – tabelę kursową stosowaną przez bank. To sugeruje, że zdaniem sędziego umowa nie mogłaby być wykonywana, nawet gdyby przyjąć średni kurs NBP.

Wyrok nie był jednoznacznie korzystny dla państwa Dziubaków, bo sąd oddalił ich powództwo o zapłatę wobec banku. Domagali się zastosowania tzw. teorii dwóch kondykcji, która zakłada powstanie dwóch wzajemnych świadczeń – bank domagałby się wypłaconego kapitału, a klienci zwrotu wpłaconych rat (odwrotnie jest w teorii salda, gdzie wzajemne wierzytelności są potrącane). Teoria dwóch kondykcji jest dla klientów o tyle korzystniejsza, że to bank miałby wobec nich roszczenie. W razie pomyślnej dla klientów interpretacji dotyczącej przedawnienia mogłoby oznaczać najkorzystniejsze rozwiązanie, czyli brak konieczności zwrotu kapitału bankowi.

Przedawnienie to ważny wątek, ale jest dużo niejasności co do tego, od kiedy powinien liczyć się jego bieg (banki mają tylko trzyletni, klienci dziesięcioletni okres przedawnienia). Frankowicze forsują tezę, że liczy się od momentu wypłaty kredytu, co oznaczałoby, że de facto wszystkie roszczenia banków byłyby przedawnione, bo hipotek walutowych nie udziela się od 2012 r. Inna kwestia to moment wydania prawomocnego wyroku. Sędzia Gołaszewski przychylił się ku stanowisku, że przedawnienie biegnie od chwili pierwszego zakwestionowania przez klientów umowy. RBI zatem powinien szykować się do złożenia pozwu o kapitał, aby przerwać jego bieg, wraz z żądaniem opłaty za korzystanie z kapitału.

Propozycja ugody?

– Banki, których dotyczą toczące się sprawy sądowe, ze względu na dobro swoich klientów będą zmuszone do składania pozwów o zwrot kapitału i wynagrodzenia za korzystanie z niego – mówi Alexander Fleischmann, dyrektor generalny polskiego oddziału RBI.

Czy RBI rozważa pójście na ugodę? – Co do zasady zawsze jesteśmy otwarci na rozmowy o możliwościach pozasądowego rozstrzygnięcia sporu na linii klient–bank – zapewnia Alexander Fleischmann. Dodaje jednak, że z ostatnich obserwacji banku wynika, że stale podsycane poradami prawników oczekiwania klientów znacznie przewyższają wszelkie akceptowalne dla banków rozwiązania. – Pozostajemy otwarci na propozycje ugód i każdą z nich rozpatrujemy indywidualnie – dodaje.

Frankowicze podnoszą argument o potrzebie ochrony klientów i karania banków.

– To jednak stanowiłoby dodatkowe uprzywilejowanie frankowiczów względem klientów biorących kredyty w złotych. Powstaje też pytanie, czy banki w ogóle powinny być karane i jaki miałby być tego cel, bo jeśli miałoby być nim zaprzestanie prowadzenie tej działalności, to jest on już osiągnięty, bo hipotek walutowych już się nie udziela. Gdy umowy frankowe zostały wprowadzone, nikt nie kwestionował ich konstrukcji, dopiero kilka lat później niektóre klauzule z umów hipotek zostały uznane za niedozwolone – dodaje Michał Sobolewski, analityk DM BOŚ.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA