fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Listy PO: Spór o miejsce Hartwich zażegnano, niesmak pozostał

Fotorzepa, Krzysztof Łokaj
Listy Koalicji Obywatelskiej powstają w chaosie. Pokazuje to przypadek Iwony Hartwich, która po zrobieniu PO publicznie awantury dostała obiecane miejsce.

– To zaszczyt budować KO z takimi ludźmi jak Iwona Hartwich – mówił w połowie zeszłego miesiąca lider Platformy Obywatelskiej. Pod koniec lipca Hartwich dowiedziała się, że zamiast obiecanego trzeciego miejsca na liście Koalicji znajdzie się na... siódmym. Kiedy stwierdziła publicznie, że czuje się oszukana, i zapowiedziała start z innego komitetu, lider PO dał jej trzecie miejsce. Spór zażegnano, ale niesmak pozostał.

Taktykę publicznego szantażu zastosował również marginalizowany w PO Bogdan Zdrojewski, który w licznych wywiadach krytykuje największy blok opozycyjny, głośno rozmyślając nad samodzielnym startem do Senatu. Były prezydent Wrocławia mógłby zaszkodzić KO, kandydując na Dolnym Śląsku, dlatego prawdopodobnie dostanie to, czego chce, od macierzystej partii. Medialne negocjacje wyglądają jednak kabaretowo.

Sytuacja nie rysuje się też najlepiej w przypadku Jarosława Wałęsy, który stracił miejsce w Parlamencie Europejskim. Syn byłego prezydenta nie wyklucza samodzielnego startu do izby wyższej, co mogłoby być problematyczne dla gdańskiej KO, więc i w jego przypadku Grzegorz Schetyna będzie musiał się ugiąć. Lidera PO krytykuje też lewica za podbieranie jej działaczy.

Nie jest łatwo zadowolić wszystkie frakcje partyjne przy budowaniu list, a co dopiero interesy kilku ugrupowań. Problem w tym, że KO miała być blokiem obywatelskim, broniącym demokracji, a tymczasem decyzje w sprawie list podejmuje arbitralnie Schetyna. Niewiele do powiedzenia mają Barbara Nowacka i Katarzyna Lubnauer.

Ogłoszone listy KO nie są złe. A na pewno nie są złe dla samego lidera PO, który buduje sobie silną ekipę w nowym parlamencie. Nawet jeśli dojdzie do sromotnej porażki KO, to może być spokojny o przewodniczenie Platformie. Namaszczeni przez niego liderzy list nie dopuszczą do zmiany szefa partii. Tym bardziej że konkurencję Schetyna skutecznie zneutralizował, zamykając ją w stołecznym ratuszu, wysyłając do Brukseli lub uzależniając od siebie. Przedwyborcze walki w opozycji wzmacniają rządzących, którym na zewnątrz bezkonfliktowo udaje się tworzyć listy wyborcze.

Opozycja, kłócąc się między sobą o miejsca na listach, tylko zraża do siebie Polaków. Jeśli dzisiaj piorą publicznie swoje brudy i zaciekle się atakują, to co będzie, gdy dojdą do władzy, może myśleć niezdecydowany wyborca. A właśnie od elektoratu wahającego się zależeć będzie wynik jesiennej elekcji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA