fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Dąbrowska: Sędziowie pod presją władzy

Fotorzepa, Jakub Czermiński
Sędziom nie podoba się to, co z wymiarem sprawiedliwości robią rządzący. Buntują się więc w sposób niespotykany gdzie indziej. Ten opór robi się słynny.

Na Uniwersytecie w Oslo powstaje praca doktorska na temat oporu sędziów (judicial resistance) w Polsce w latach 80. XX wieku i od roku 2015. Jest częścią szerszego projektu pt. „Sędziowie pod presją", który ma za zadanie zidentyfikować przełomowe momenty dla instytucji sądowych w krajach Europy Środkowej i Wschodniej w czasach komunizmu. Jednak norweska uczelnia uznała, że w przypadku Polski lata 80. warto przyrównać do okresu rządu PiS.

Autor pracy poświęconej Polsce Łukasz Bojarski jest byłym członkiem KRS i założycielem think tanku prawniczego INPRIS. By pisać dla Uniwersytetu w Oslo wygrał konkurs.

Czy wobec tego, z jaką intensywnością toczy się w Polsce spór władzy z wielką grupą sędziów i prokuratorów, fakt, że ktoś gdzieś pisze z tego doktorat ma w ogóle znaczenie? Ma, i to wielkie. Bo świadczy o tym, że Polska z kategorii „wypadki przy pracy, po wyborach się wszystko zmieni" przechodzi do bycia obiektem badań i analiz z cyklu „gdzie my, społeczność międzynarodowa popełniliśmy błąd?".

A to z kolei skazuje nas na systematyczne separowanie polskiego wymiaru sprawiedliwości od niezawisłego, europejskiego systemu prawnego. W dodatku wcale nie muszą tego robić rządy, bo wnioski np. o ekstradycję rozpatrują niezawiśli sędziowie, którym rządy niczego nakazać nie mogą. I jeśli istnieją uzasadnione obawy o polityczną inspirację działań sądowych, zgodnie ze swoim najgłębszym przekonaniem – odmówią zrealizowania wniosku. Tego jednak konceptu obecna władza nie rozumie.

Dlatego zresztą tak wielu sędziów z całej Europy wzięło udział w marszu, który 11 stycznia odbył się w Warszawie. – Nigdy tak wielu sędziów nie spotkało się w jednym miejscu z tak jednoznacznym celem – mówił wtedy prezes Europejskiego Stowarzyszenia Sędziów, José Matos.

Brak sprawiedliwości w państwie nie bierze się bowiem z tego, że sędziowie nie słuchają się władzy, tylko z tego, że bywają wobec niej dyspozycyjni. Niezależnie od tego, czy będzie to władza premiera, posła, burmistrza czy kardynała.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA