fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Jacek Nizinkiewicz: Awaryjny ruch Trzaskowskiego

Fotorzepa/ Piotr Guzik
Prezydent Warszawy i zarazem wiceszef PO stanie na czele ponadpartyjnego ruchu. Czy nowa inicjatywa jest potrzebna, okaże się wiarygodna i ma szansę powodzenia?

5 wrześnie wystartuje Nowa Solidarność. Na czele tego „apolitycznego ruchu obywatelskiego” ma stanąć Rafał Trzaskowski, wiceszef Platformy Obywatelskiej i Europejskiej Partii Ludowej. Inicjatywa nie ma być partią ani też nie powstaje w kontrze do Platformy. Ma być uzupełnieniem jej oferty – zapowiada prezydent stolicy. Trzaskowski z funkcji wiceszefa Platformy nie zrezygnuje, spotkał się nawet z liderem PO, żeby porozmawiać o formule nowego projektu. Twierdzi, że chce wykorzystać energię, która uruchomiła się w Polakach w trakcie wyborów prezydenckich.

Rafał Trzaskowski wybory przegrał, ale nie można powiedzieć, że poniósł sromotną klęskę. Małgorzata Kidawa-Błońska uzyskiwała w sondażach 2 proc., a prezydent stolicy nie tylko zdobył w II turze wyborów prezydenckich 10 mln głosów, ale też zagospodarował wyborców całej opozycji. Z takim kapitałem społecznym wydawało się, że można budować z sukcesem. Tymczasem niedoszły prezydent Polski udał się na wewnętrzną emigrację, a później na urlop. Po ponad 40 dniach od II tury przypomina o sobie, gdy kurz wyborczy już opadł. Zamiast pójść za ciosem i ruszyć do powyborczej walki – odpuścił. W sezonie wakacyjnym to PiS przejęło inicjatywę.

Trzaskowski pozwolił się rozproszyć energii Polaków, którzy mają dosyć rządów PiS i prezydentury Andrzeja Dudy. Partia, której jest wiceszefem, ma problemy wizerunkowe, organizacyjne i przegrywa wybory za wyborami. Po piętach depcze jej ruch Szymona Hołowni, który miał dwucyfrowy – trzeci – wynik w wyborach prezydenckich i buduje się politycznie z każdym tygodniem. Czy Polacy dadzą teraz szansę odnodze PO – Nowej Solidarności?

Najpierw trzeba rozwiać kilka mitów, które narosły wokół jej lidera. W II turze wyborcy Hołowni, PSL, Lewicy, części Konfederacji głosowali przeciwko kandydatowi PiS. Nie oznacza to, że automatycznie 10 mln wyborców Trzaskowskiego zasili jego ruch. Prezydent stolicy obiecywał zasypywanie podziałów społecznych i ulicę Lecha Kaczyńskiego w Warszawie. Dzisiaj mówi, że po dziesięciu latach od śmierci byłego prezydenta nie widzi potrzeby pośpiechu z realizacją obiecanej na po wyborach inicjatywy. Dla porównania: Paweł Adamowicz rok po śmierci dostał ulicę w stolicy. Jeśli Trzaskowski będzie politycznie grać ulicą Lecha Kaczyńskiego i wróci do polaryzacji PO–PiS, wzbudzi niesmak i podważy swoją wiarygodność.

A co z PO? Dlaczego wiceszef partii nie przedstawia pomysłów na jej odświeżenie i wzmocnienie? Instytut Obywatelski, think tank PO, nie działa. Słuch o gabinecie cieni zaginął. Nowych twarzy nie przybywa. Pomysły się nie przebijają. Platforma nie ma dzisiaj nowej oferty dla Polaków. Nie ma nawet kierownictwa, które byłoby akceptowane w samej partii, a Borys Budka może stracić stanowisko szefa klubu. W zamian proponuje namiastkę partii, czyli projekt Nowa Solidarność.

„PO zrodziła się z protestu przeciwko złej polityce” – czytamy w pierwszej deklaracji ideowej Platformy. Dzisiaj żaden z jej sygnatariuszy nie tworzy tego ugrupowania, a partia stała się częścią „złej polityki”, przeciwko której powstała.

Nowa Solidarność na razie zapowiada się na szalupę ratunkową dla PO lub PO bis. A to wygląda na sprzedaż tego samego produktu, którego od 2015 r. większość Polaków nie chce już kupować.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA