Reklama

Włodzimierz Czarzasty dla „Rzeczpospolitej”: Socjaldemokracja zaczyna się od domu

Jako doświadczony polityk wiem, że polityka zbudowana jest w oparciu o dwie sprawy: o wartości i o sprawczość – pisze Włodzimierz Czarzasty, marszałek Sejmu i przewodniczący Nowej Lewicy, opowiadając o ogłoszonym w poniedziałek rządowym programie mieszkaniowym.
Włodzimierz Czarzasty

Włodzimierz Czarzasty

Foto: PAP/Leszek Szymański

Najpierw o wartościach. Współczesny paradygmat lewicy wyrasta nie tylko z XIX w., ale i z ideałów oświeceniowych – epoki, która w centrum myśli stawiała człowieka, jego rozum i niezbywalne prawa. Wybitny przedstawiciel polskiego Oświecenia, Stanisław Staszic, ogłoszony przez Sejm patronem 2026 r., pisał w „Przestrogach dla Polski”, że „równość, wolność i własność są najpotrzebniejszym i najprostszym wnioskiem z praw człowieka” – i tę zasadę polska lewica przyjmuje jako jeden z filarów swojego programu. Z kolei Stanisław Brzozowski na początku XX w. krytykował ówczesny dogmatyzm, podkreślając znaczenie kultury, etyki i świadomego działania jednostek; twierdził, że nie istnieją problemy „obiektywne” poza ludzką kontrolą, bo „wszystkie zagadnienia (…) to zagadnienia, które sam człowiek rozwiązać musi”. To wciąż aktualna myśl: społeczeństwo zmienia się dzięki świadomej pracy ludzi, a nie automatycznie na mocy „praw historii”. Dlatego dzisiejsza lewica – w tym Nowa Lewica – jest praktyczna, a nie dogmatyczna. Wyciągnęła wnioski z doświadczeń XX w. i odrzuca ideologiczne skostnienie dawnych doktryn, w którym część polityków – także po lewej stronie sceny politycznej – wciąż mentalnie tkwi.

Reklama
Reklama

Dlaczego państwo przez lata zawodziło w sferze mieszkalnictwa?

Cały ten pragmatyczny wywód o wartościach prowadzi do sprawczości. Wartości dobrze jest mieć, ale jeszcze lepiej je realizować. Czasami ponosi się przy tym porażki, czasami idzie się na kompromisy, często udaje się zrealizować je tylko w niewielkim stopniu. Taka jest polityka. Jednak to ta świadomość, oparta na akceptacji rzeczywistości i trzeźwym spojrzeniu na okoliczności, jest jedną z głównych motywacji do uczciwego współtworzenia koalicji 15 października przez Nową Lewicę.

Czytaj więcej

Rząd odblokował miliardy na budowę mieszkań komunalnych i TBS

Dzięki współdziałaniu w tej trudnej koalicji Nowa Lewica zrealizowała m.in. takie postulaty jak wprowadzenie renty wdowiej, wolnej wigilii, dłuższe urlopy dla rodziców wcześniaków, program in vitro, podwyżki dla budżetówki, wliczanie do stażu pracy okresu zatrudnienia w ramach działalności gospodarczej i wiele innych.

Jest jeden obszar, w którym państwo przez lata zawodziło – mieszkalnictwo. Zbyt długo wierzyliśmy, że problemy mieszkaniowe rozwiąże rynek. A raczej – tylko i wyłącznie rynek. Zbyt długo rządzący odwracali wzrok od doświadczeń budownictwa społecznego z Wiednia i innych miast. Dzisiaj zaczynamy realizację jednego z naszych lewicowych, najważniejszych postulatów: naprawę sytuacji na rynku mieszkaniowym. To nie będzie „błyskawiczne zwycięstwo”, gdyż państwo przez lata zasypiało gruszki w popiele. Ale jaki rząd ma nie zacząć skutecznie (!) rozwiązywać tego problemu, jeśli nie rząd współtworzony przez socjaldemokrację?

Reklama
Reklama

Realizując socjaldemokratyczne wartości, godzimy się z rzeczywistością, by poprawić jakość życia obywateli, rodzin, Polaków

Mieszkanie ma dawać bezpieczeństwo, a nie być instrumentem spekulacji

Nie będę wdawał się w ideologiczną dyskusję, czy mieszkanie jest prawem, czy towarem. Jest koniecznością! Jeśli obywatele mają poczucie, że godne mieszkanie jest w zasięgu ręki, chętniej zakładają rodziny, czują się bardziej związani z ojczyzną – tą małą, lokalną, jak i tą dużą – z Polską.

Polska zmaga się z ogromnym deficytem lokali: brakuje nam ich nawet do 2 mln. Na 1 tys. mieszkańców przypada u nas tylko nieco ponad 400 mieszkań, podczas gdy średnia UE to ponad 500. Ponad połowa młodych Polaków wciąż mieszka z rodzicami, nie mogąc pozwolić sobie na samodzielne lokum. Ceny nieruchomości i kredytów szybują, nasz kraj należy do krajów o najwyższym oprocentowaniu hipotek w UE. Do tego wielu ludzi wpada w lukę czynszową – zarabiają zbyt mało na rynkowy najem, a zbyt dużo, by otrzymać pomoc państwa.

Państwo ma obowiązek tworzyć warunki, w których normalna, pracująca rodzina może „być na swoim” albo wynajmować w przewidywalnych, uczciwych warunkach. Mieszkanie ma wrócić do swojej podstawowej funkcji: dawać bezpieczeństwo, a nie służyć jako instrument spekulacji.

Cztery filary mieszkalnictwa

Ta filozofia ma cztery filary. Po pierwsze: mieszkanie jako fundament godności. Nie jako abstrakcyjna definicja w sporze ideologicznym, tylko jako konieczność cywilizacyjna – warunek normalnego życia i decyzji o rodzinie.

Reklama
Reklama

Po drugie: prawdziwy wybór między własnością a bezpiecznym, stabilnym i powszechnie dostępnym najmem. Nie chcemy społeczeństwa dziedziczonych przywilejów ani społeczeństwa najemców płacących czynsz, pożerający większość ich dochodów.

Foto: mat.prasowe

Po trzecie: solidarność zamiast napuszczania na siebie grup społecznych. Rozwiązanie kryzysu mieszkaniowego jest w interesie wszystkich: pracowników, klasy średniej, seniorów, studentów, przedsiębiorców. Zwiększenie podaży mieszkań przyczyni się do stabilizacji cen na rynku nieruchomości, co w dłuższej perspektywie jest w interesie 99 proc. społeczeństwa.

Po czwarte: aktywne państwo i mądre wzorce – ale po polsku, bez kopiowania zachodnich modeli jeden do jednego.

Rządowy program mieszkaniowy: co w nim jest i jak będzie działać w praktyce?

W przedstawionym właśnie rządowym programie mieszkaniowym widać wyraźnie wdrożenie postulatów, które Nowa Lewica stawiała od początku: rozbudowę dostępnego najmu, wzmocnienie budownictwa społecznego, porządkowanie zasad najmu komunalnego oraz lepsze reguły dla całego rynku. To jest właśnie sens współrządzenia. I warto to powiedzieć wprost: dzięki skuteczności i sprawczości wiceministra rozwoju Tomasza Lewandowskiego te postulaty zostały przełożone na konkretne działania rządu.

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański właśnie ogłosił, że BGK już wysyła umowy dla pierwszej transzy grantów – transza ta opiewa na sumę 3 mld zł, co oznacza 795 inwestycji i 15,7 tys. mieszkań. Druga transza grantów (ok. 600 mln zł) trafi do gmin i samorządów już w lipcu. Ponadto zarezerwowano ponad 400 mln zł na budowę i remont akademików.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Jest nowy program mieszkaniowy. „Rząd na wojnie z deweloperami i flipperami"

Jak ten program ma działać w praktyce? Po pierwsze, państwo daje realne paliwo do budowy i remontów mieszkań na dostępny wynajem – szczególnie tam, gdzie rynek nie odpowiada na potrzeby zwykłych ludzi. Skala finansowania rośnie skokowo z roku na rok, a celem jest dojście do budowy i kontraktowania do kilkudziesięciu tysięcy mieszkań rocznie.

Po drugie, program wzmacnia społeczne budownictwo czynszowe, czyli mieszkania budowane przez podmioty publiczne i społeczne, z umiarkowanym czynszem, przeznaczone zwłaszcza dla rodzin z luki czynszowej. Chodzi o takich ludzi, którzy pracują i zarabiają zbyt dużo, by dostać lokal komunalny, ale zbyt mało, by udźwignąć ceny rynkowe i kredyt.

Po trzecie, porządkujemy zasady najmu komunalnego i chronimy uczciwych lokatorów, jednocześnie kończąc z patologiami. Program zakłada jednolite, przejrzyste reguły kwalifikacji dochodowej i okresową weryfikację, tak, aby wsparcie trafiało do tych, którzy realnie go potrzebują. Wzmacniana jest ochrona lokatorów przed nieuzasadnionymi podwyżkami czynszu.

Foto: mat.prasowe

Reklama
Reklama

Po czwarte, program odbudowuje sens spółdzielczości i wzmacnia przejrzystość w zarządzaniu spółdzielniami mieszkaniowymi. Chodzi o to, by były one znów realnym narzędziem budowania mieszkań dla zwykłych ludzi, a nie zamkniętym ekosystemem bez kontroli i miejscem synekur dla sprytniejszych spółdzielców. Państwo wykorzysta też dostępne grunty publiczne w sposób bardziej aktywny, by budować na nich mieszkania dostępne cenowo.

Wreszcie: program wprowadza elementy, które zwiększają uczciwość rynku także dla kupujących. Chodzi o lepszą informację o cenach i przejrzystość obrotu, żeby obywatel nie był słabszą stroną w starciu z silniejszymi graczami.

W sprawie mieszkań nie potrzebujemy rewolucji. Potrzebujemy państwa, które wreszcie działa

Program ma przede wszystkim wymiar propodażowy. Zgadzam się z podstawowymi tezami przedstawionymi przez Ezrę Kleina i Dereka Thompsona w książce „Dostatek”. Jednym z podstawowych problemów Zachodu jest to, że w pewnym momencie przestaliśmy skutecznie budować. Przestaliśmy umieć dostarczać działającą infrastrukturę. Dotyczy to również, a może przede wszystkim, mieszkań. Czas zakasać rękawy, stworzyć prawne warunki do inwestycji i zacząć budować.

W sprawie mieszkań nie potrzebujemy rewolucji. Potrzebujemy państwa, które wreszcie działa. Realizując socjaldemokratyczne wartości, godzimy się z rzeczywistością, by poprawić jakość życia obywateli, rodzin, Polaków. O to naprawdę chodzi w polityce.

Reklama
Reklama

Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji

Włodzimierz Czarzasty

Włodzimierz Czarzasty

Foto: Kancelaria Sejmu

Autor

Włodzimierz Czarzasty

Marszałek Sejmu, przewodniczący Nowej Lewicy

Publicystyka
Estera Flieger: Tak się robi kiełbasę
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Publicystyka
„Polski SAFE”, czyli Nawrocki próbuje zmienić ustrój bez zmiany konstytucji
Publicystyka
Marek A. Cichocki: SAFE, czyli czy Polacy w ogóle „umieją w wojnę”?
Publicystyka
Od wielkiej przyjaźni do wizji zagłady. Zapomniana historia relacji Izraela i Iranu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama