Najpierw o wartościach. Współczesny paradygmat lewicy wyrasta nie tylko z XIX w., ale i z ideałów oświeceniowych – epoki, która w centrum myśli stawiała człowieka, jego rozum i niezbywalne prawa. Wybitny przedstawiciel polskiego Oświecenia, Stanisław Staszic, ogłoszony przez Sejm patronem 2026 r., pisał w „Przestrogach dla Polski”, że „równość, wolność i własność są najpotrzebniejszym i najprostszym wnioskiem z praw człowieka” – i tę zasadę polska lewica przyjmuje jako jeden z filarów swojego programu. Z kolei Stanisław Brzozowski na początku XX w. krytykował ówczesny dogmatyzm, podkreślając znaczenie kultury, etyki i świadomego działania jednostek; twierdził, że nie istnieją problemy „obiektywne” poza ludzką kontrolą, bo „wszystkie zagadnienia (…) to zagadnienia, które sam człowiek rozwiązać musi”. To wciąż aktualna myśl: społeczeństwo zmienia się dzięki świadomej pracy ludzi, a nie automatycznie na mocy „praw historii”. Dlatego dzisiejsza lewica – w tym Nowa Lewica – jest praktyczna, a nie dogmatyczna. Wyciągnęła wnioski z doświadczeń XX w. i odrzuca ideologiczne skostnienie dawnych doktryn, w którym część polityków – także po lewej stronie sceny politycznej – wciąż mentalnie tkwi.
Dlaczego państwo przez lata zawodziło w sferze mieszkalnictwa?
Cały ten pragmatyczny wywód o wartościach prowadzi do sprawczości. Wartości dobrze jest mieć, ale jeszcze lepiej je realizować. Czasami ponosi się przy tym porażki, czasami idzie się na kompromisy, często udaje się zrealizować je tylko w niewielkim stopniu. Taka jest polityka. Jednak to ta świadomość, oparta na akceptacji rzeczywistości i trzeźwym spojrzeniu na okoliczności, jest jedną z głównych motywacji do uczciwego współtworzenia koalicji 15 października przez Nową Lewicę.
Czytaj więcej
Po wielomiesięcznej przerwie w pracach nad projektem nowelizacji ustawy o społecznych formach rozwoju mieszkalnictwa przyjęto nowy projekt, który p...
Dzięki współdziałaniu w tej trudnej koalicji Nowa Lewica zrealizowała m.in. takie postulaty jak wprowadzenie renty wdowiej, wolnej wigilii, dłuższe urlopy dla rodziców wcześniaków, program in vitro, podwyżki dla budżetówki, wliczanie do stażu pracy okresu zatrudnienia w ramach działalności gospodarczej i wiele innych.
Jest jeden obszar, w którym państwo przez lata zawodziło – mieszkalnictwo. Zbyt długo wierzyliśmy, że problemy mieszkaniowe rozwiąże rynek. A raczej – tylko i wyłącznie rynek. Zbyt długo rządzący odwracali wzrok od doświadczeń budownictwa społecznego z Wiednia i innych miast. Dzisiaj zaczynamy realizację jednego z naszych lewicowych, najważniejszych postulatów: naprawę sytuacji na rynku mieszkaniowym. To nie będzie „błyskawiczne zwycięstwo”, gdyż państwo przez lata zasypiało gruszki w popiele. Ale jaki rząd ma nie zacząć skutecznie (!) rozwiązywać tego problemu, jeśli nie rząd współtworzony przez socjaldemokrację?