fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Amber Gold

Komisja ds. Amber Gold: Mecenas ukarany za milczenie

Łukasz Daszuta zasłaniając się tajemnicą obrończą odmówił zeznawania przed komisją badającą sprawę Amber Gold.
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Bezpodstawne uniki i lekceważenie komisji śledczej – sąd karze adwokata.

Mecenas Łukasz Daszuta, bliski współpracownik Marcina P. w Amber Gold, za bezpodstawną odmowę złożenia przyrzeczenia oraz zeznań przed sejmową komisją badającą tę głośną aferę ma zapłacić 3 tys. zł grzywny – orzekł warszawski sąd.

„Łukasz Daszuta znacznie przekroczył granice tajemnicy obrończej. Obrał strategię całkowitego uniku" – podkreślił w postanowieniu sędzia Maciej Gruszczyński, a w uzasadnieniu wskazał również na lekceważący stosunek mecenasa do komisji śledczej.

Gdański adwokat stawił się przed sejmową komisją 10 października 2017 r. i jak stwierdził na wstępie, „mógłby wiele wnieść do sprawy, w której oskarżeni są jego klienci". Tyle że nawet nie złożył przysięgi, a zasłaniając się tajemnicą obrończą, odmówił odpowiedzi na pytania.

Kluczowy świadek

Członkowie komisji tak je dobrali, by nie dotyczyły spraw Marcina P. Pytali więc Daszutę np., w którym roku skończył aplikację prokuratorską i gdzie podczas niej pracował, czy odbywał z Marcinem P. prywatne wyjazdy lub czy prawdą jest, że mec. Anna Żurawska, która jest obrońcą Katarzyny P., prowadzi kancelarię pod tym samym co on adresem. Wśród pytań było też dotyczące samochodu BMW X5, który mecenas przejął z Amber Gold (później zwrócił go do syndyka).

Wobec postawy świadka komisja złożyła wniosek o jego ukaranie, a Sąd Okręgowy w Warszawie w pełni uznał jej argumenty. Potwierdził, że „część z zadanych mu pytań nie miała żadnego związku z faktami, o których dowiedział się, udzielając porady prawnej i prowadząc jako obrońca sprawę oskarżonych Marcina P. i Katarzyny P.".

Łukasz Daszuta może być, zdaniem komisji, najważniejszym świadkiem, który ma wiedzę o kulisach działania Amber Gold i Marcina P.

– Z materiałów, które posiadamy, w tym stenogramów z podsłuchów, wynika, że adwokat mógł był łącznikiem między Marcinem P. a grupą, która stała za Amber Gold – mówi poseł Krzysztof Brejza (PO). Przypomina też ciekawą rozmowę adwokata z Marcinem P. z sierpnia 2012 r. – Marcin P. mówi: „musimy się spotkać", Daszuta odpowiada, że „jedzie na rowery". Ale kontekst jest taki, że te „rowery" to hasło wytrych – wskazuje poseł Brejza.

– W mojej ocenie pan Daszuta jest jednym z kluczowych świadków, należał do najbardziej zaufanych współpracowników prezesa Amber Gold – potwierdza poseł Jarosław Krajewski (PiS).

Daszuta nigdy nie został przesłuchany ani przez ABW, ani prokuraturę, bo po upadku spółki został obrońcą Marcina P., a później też jego żony, i korzystał z tajemnicy obrońcy. Wcześniej jednak pracował w spółkach grupy Amber Gold, m.in. był członkiem rady nadzorczej spółki OLT Express Regional. Znajomość Daszuty z Marcinem P. zaczęła się jednak dużo wcześniej, już w 2006 r. – to Daszuta wyciągnął P. z więzienia w Słupsku, składając wnioski o przerwy w karze. Skutecznie – P. za kraty nie wrócił, rozpoczął za to biznesową działalność z Amber Gold.

Podwójna rola Daszuty – dzięki temu, że długo był adwokatem Marcina P., miał wgląd w dokumenty śledztwa ws. Amber Gold, uczestniczył w zeznaniach prezesa firmy – dziwi nie tylko posłów komisji, ale i funkcjonariusza ABW z Gdańska, która z prokuraturą prowadziła śledztwo.

„W okresie, w którym wyszły kwestie rozliczeń, braliśmy pod uwagę, by wezwać pana Daszutę jako świadka, w związku z tym, że np. przejął on samochód od Marcina P." – wyjaśniał komisji agent. Do przesłuchania nigdy jednak nie doszło. Daszucie nie postawiono też zarzutów za fikcyjne szkolenia w Amber Gold. W dodatku – jak mówił oficer ABW – „Daszuta zapoznawał się z aktami głównymi sprawy Amber Gold. Mimo że znajdował się w kręgu osób, które mogą zostać świadkiem. Nie wiem, dlaczego i kto do tego dopuścił".

Komisja się nie poddaje

– Wezwiemy pana Daszutę na kolejne przesłuchanie. Myślę, że wyciągnie wnioski i tym razem odpowie na pytania. Zgodnie z ustawą o sejmowej komisji śledczej każdy obywatel ma obowiązek stawiennictwa przed komisją i przekazania wszystkich informacji, jakie posiada – tłumaczy poseł Krajewski.

Próbowaliśmy się skontaktować z mec. Daszutą i zapytać go, czy złoży zeznania przed komisją śledczą. Nie odbierał komórki i nie odpowiedział na SMS-a. Jeśli podczas kolejnego przesłuchania będzie milczał, komisja może wnioskować o następną grzywnę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA