fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Afera taśmowa

Co powie Falenta prokuratorom?

Fotorzepa/ Piotr Nowak
Marek Falenta zostanie w następnym tygodniu wezwany do prokuratury – dowiedziała się „Rzeczpospolita”.

Po rewelacjach biznesmena z listów do premiera, prezesa PiS i prezydenta RP, w których zagroził, że ujawni „prawdę" o podsłuchach w restauracjach i nazwiska rzekomych „mocodawców z PiS", przyszła pora na weryfikację jego obietnic.

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga wezwie Falentę do złożenia wyjaśnień w ramach śledztwa dotyczącego tzw. małej afery taśmowej, w którym jest podejrzany.

– Jak pan Falenta zachowa się w prokuraturze, jest jego własną decyzją – mówi nam jego obrońca mec. Marek Małecki, dodając, że „trwa ustalanie terminu przesłuchania".

Wyjaśnianie „bomb” Falenty w śledztwie, w którym jest podejrzanym a nie świadkiem, ma duże znaczenie procesowe. Falenta może w nim bezkarnie kłamać (świadkowi groziłaby kara za zeznanie nieprawdy). Jako podejrzany może też odmówić wyjaśnień, ale jeśli to zrobi, zamknie drogę do weryfikacji informacji, które podał. Np. czy spotkał się ze Stanisławem Kostrzewskim jako skarbnikiem PiS i rozmawiał o nagraniach.

Pytania wokół afery

Dotąd nie wyjaśniono wątku służb i roli jednego z kelnerów w aferze taśmowej.

W tzw. małej aferze taśmowej Falenta będzie pytany o „rewelacje" z listów do najważniejszych osób w państwie. Biznesmen ma osiem zarzutów, a usłyszy kolejne dwa – za udostępnianie nielegalnych nagrań, które wypłynęły po zamknięciu głównego śledztwa. Te „prywatne" – jak twierdzi biznesmen – listy nie miały wyjść na zewnątrz. Jeśli biznesmen chce być wiarygodny, musi teraz podać dowody.

W piątek w Sejmie Bogdan Święczkowski – prokurator krajowy, próbował zmniejszyć sensacyjność „rewelacji" Falenty. Twierdził, że pojawiały się one „już w jego wyjaśnieniach w toku śledztwa, w którym został oskarżony, a następnie skazany". Które dokładnie? Nie wskazał. Nie wyjaśnił też, co miał na myśli, mówiąc, że „prokuratura od dłuższego czasu dysponowała informacjami związanymi z pismami, które kierował do różnego rodzaju organów państwa przez wiele miesięcy czy nawet lat". Zdaniem prokuratora „Te rewelacje zostały przez sąd bardzo mocno skrytykowane" – mówił.

Falenta twierdzi, że nie inicjował nagrywania polityków, a w apelacji wskazywał, że to kelner Łukasz N. (był w głównym śledztwie tzw. małym świadkiem koronnym) działał na zlecenie służb specjalnych. Zdaniem sądu „nie znajduje to potwierdzenia w przeprowadzonym procesie". W skardze kasacyjnej Falenty (czeka na rozpoznanie) ten zarzut wobec wyroku jest podtrzymany – prokuratura ani sąd nie przeprowadziły kluczowych dowodów faktycznego pochodzenia nagrań. Zdaniem obrony kelnerzy – głównie Łukasz N. – „działali na kilka frontów", a „służby o tym wiedziały". Jeśli SN przyzna rację Falencie, może uchylić wyrok.

W 2018 r. Łukasz N. z afery wyszedł obronną ręką – po wyroku dostał pracę w znanej restauracji w Krakowie. Wiele wskazuje na to, że pomogły mu w tym służby, chroniące go jako „koronnego".

W sprawie są wątpliwości. Łukasz N. to brat policjanta CBŚP. Obrońca Falenty chciał ujawnienia raportów policji o kontaktach funkcjonariuszy policji z N. i przesłuchania jego brata pod kątem znajomości z policjantami z Wydziału ds. Zwalczania Aktów Terroru CBŚP – po ich wizycie w areszcie N. zaczął współpracę z prokuraturą. Łukasza N. nie zbadali też biegli, by ocenić wpływ na jego zeznania uzależnień (od alkoholu i narkotyków) i fakt, że w przeszłości N. leczył się psychiatrycznie. Co ciekawe, N. przyznał, że sam – zanim poznał Falentę – rozpoczął rejestrację spotkań gości, co stawia pod znakiem zapytania rolę biznesmena jako zleceniodawcy.

Rola Łukasza N. w podsłuchach była wyjątkowa – on namówił do tego drugiego kelnera – Konrada L. W sądzie L. zeznał, że „Łukasz powoływał się na kontakty ze służbami" i „mówił mu o wykorzystaniu tych nagrań przez służby". Posiadał też bardzo dobre kontakty z kierowcami i ochroną ministrów. Był z nimi na „ty", „załatwiał dla nich prywatne rzeczy i oni załatwiali dla niego" – zeznał L.

Święczkowski próbował podważyć wiarygodność Falenty, przypominając, że „przebywał on w szpitalu psychiatrycznym, a prokuratura dysponuje dokumentacją zakresu jego pobytu w różnego rodzaju placówkach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA