fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Adwokaci

Czy to koniec tajemnicy adwokackiej i dziennikarskiej

Adobe Stock
Prawnicy i dziennikarze obawiają się, że nowelizacja kodeksu postępowania karnego autorstwa Ministerstwa Sprawiedliwości zmieni przepisy dot. zwolnienia z tajemnicy zawodowej. Decyzję ma podejmować sąd a nie prokurator, co ma usprawnić postępowanie.

Jak podaje Onet.pl do tej pory, by zwolnić z tajemnicy zawodowej profesjonalnego adwokata, radcę prawnego czy dziennikarza niezbędna była decyzja sądu. Od niej można się było odwołać do sądu wyższej instancji. Teraz jednak - jak pisze "Dziennik Gazeta Prawna" - plany Ministerstwa.

Czytaj także: NRA przypomina o obowiązku zachowania tajemnicy adwokackiej

- Takie rozwiązanie przyspieszy postępowanie, zmniejszy obciążenie sądów, a jednocześnie zachowa pełne gwarancje zarówno dla stron, jak i depozytariusza tajemnicy – te słowa wiceministra sprawiedliwości Marcina Warchoła przywołuje "DGP".

Do sprawy odniósł się Jan Kanthak rzecznik prasowy ministerstwa sprawiedliwości na Twitterze, który napisał: "W związku z pojawiającymi się doniesieniami informuje, że nie będzie żadnych zmian w prawie ograniczających tajemnicę dziennikarską".

 

Mec. Kudła: Kuriozum! Standardy putinowsko-turecko-białoruskie

Na pomyśle ministerstwa, zakładającym oddanie władzy nad tajemnicą zawodową w ręce prokuratorów, suchej nitki nie zostawia mec. Jakub Kudła, szef działu Prawnego Ringier Axel Springer Polska. - Ta zmiana, jeśli wejdzie w życie, sprawi że absolutnie nie będzie żadnych szans na rzetelną krytykę prasową - mówi. - Bo złamana zostanie zasada zaufania między dziennikarzem a jego informatorem, między adwokatem a jego klientem. Ciekawe, czemu nikt w ministerstwie nie wpadł na pomysł, by tą zasadą objąć też księży? By to prokurator zwalniał ich z tajemnicy spowiedzi - pyta mec. Kudła.

Jak podkreśla prawnik, który na co dzień zajmuje się zagadnieniami prawa prasowego, jeśli ta zmiana wejdzie w życie, całe środowisko dziennikarskie stanie się wobec przedstawicieli władzy całkowicie bezradne. - A co, jeśli klientem adwokata będzie właśnie dziennikarz? To jest kompletne kuriozum, by o zwolnieniu go oraz jego obrońcy z tajemnicy decydował prokurator powołany przez ministra Zbigniewa Ziobrę - mówi.

- My mamy teraz sprawy z ministrem i po tej zmianie to on mógłby, bez kontroli sądowej, kazać dziennikarzom Onetu ujawniać swoje źródła. Na swoją korzyść procesową. I to ma być równość stron przed sądem? - pyta mec. Kudła. - To jest, powiem wprost, absurd niespotykany w demokratycznym świecie! Pomysł dramatycznie antydemokratyczny. To są standardy putinowsko-turecko-białoruskie - stwierdza.

 

Jak to się skończy? "Pewność prawna zniknie, będą masowe odwołania do Strasburga"

Mec. Kudła podkreśla, że jeśli Ministerstwo Sprawiedliwości wprowadzi zapowiadane zmiany w życie, zaufanie między klientem a adwokatem zniknie. - Jeśli oskarżony nie będzie mógł się poufnie skontaktować ze swoim prawnikiem, to pozostanie bez obrony - mówi. - I obawiam sie, że taki może być cel tej nowelizacji. Rządzący mówią o przyspieszeniu postępowań ale nie można przyspieszać tylko dla jednej strony, dla prokuratora - wyjaśnia.

Jak dodaje mec. Kudła, skutki mogą być oczywiste - postępowania karne masowo "przeniosą się" poza granice Polski. - Pewność obrotu prawnego zostanie znacząco obniżona i ludzie będą się hurtowo odwoływać do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu - podkreśla prawnik. - Zwłaszcza że prawo do obrony jest jednym z podstawowych praw człowieka. I w tej sytuacji ETPC może w wielu przypadkach uznać, że to prawo zostało polskiemu klientowi adwokata czy dziennikarzowi odebrane - przewiduje mec. Kudła. - A wtedy będą zasądzane odszkodowania. Płacić będzie polskie państwo, co brzmi abstrakcyjnie, tyle że w praktyce zapłaci każdy z nas. Bo to my, podatnicy to państwo utrzymujemy - kwituje.

 

Prof. Markiewicz: to uderza w wolność mediów i wolność słowa

Także dla sędziów planowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości zmiana jest nie do zaakceptowania. Jak mówi nam prezes "Iustitii" sędzia Krystian Markiewicz, jeśli prokurator za decydować o zwalnianiu z tajemnicy zawodowej, to o równości stron przed sądem nie może być mowy.

- Jeśli to ma być równość, to chyba "równość" według ministerstwa. Czyli sytuacja, w której to prokurator ma w rękawie wszystkie asy, a pozostali są bezbronni - podkreśla prof. Markiewicz. - To jest próba przejmowania kompetencji sądu, bo o zwolnieniu z tajemnicy zawodowej - co zawsze jest sprawą drażliwą - powinien decydować bezstronny arbiter, a nie strona postępowania, zainteresowana konkretnym wynikiem, czyli prokurator - wyjaśnia.

Prezes "Iustitii" podkreśla, że dla dziennikarza tajemnica zawodowa jest równie ważna, jak dla księdza tajemnica spowiedzi. - Bo jeśli dziennikarz jest, dajmy na to, niewierzący, to taką samą wagę przywiązuje do zachowania w tajemnicy informacji, które w zaufaniu przekazało mu źródło. Ta tajemnica jest dla niego świętością, którą władza próbuje teraz zagarnąć - mówi prof. Markiewicz. - To uderza w wolność słowa i wolność mediów. Bo jeśli ta zmiana wejdzie w życie, to dziennikarz stanie przed dylematem: ujawnić źródło czy pójść siedzieć? - zaznacza sędzia. - Te planowane zmiany trzeba czytać wprost: jako próbę zastraszenia tak mediów, jak prawników. To pokazuje tak obecną bezradność tej władzy, idącej ręka w rękę z prokuraturą, jak jej bezwzględność - kwituje prof. Markiewicz.

Źródło: Onet.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA