fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Administracja

Zadośćuczynienie nie może być za duże, to nie odwet

Adobe Stock
Nawet za kilka godzin niesłusznego zatrzymania policjantce należało się zadośćuczynienie, choć nie tak wysokie, jak chciała.

Zadośćuczynienie nie może być wygórowane, gdyż jego rolą nie może być chęć wzięcia odwetu. Powinno wyłącznie niwelować odczucie krzywdy i nie może prowadzić do nieuzasadnionego wzbogacenia się. Tak Sąd Okręgowy w Warszawie uzasadnił przyznanie niesłusznie zatrzymanej policjantce 7 tys. zł zadośćuczynienia. Kobieta domagała się o 38 tys. zł więcej.

Chodziło o niespełna ośmiogodzinne zatrzymanie. Pewnego wrześniowego poranka, zaraz po przyjściu na komendę, kobieta została wezwana przez naczelnika. Czekali na nią funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych (BSW), którzy okazali jej postanowienie o zatrzymaniu. Nawet nie wiedziała, czego dotyczy sprawa. Przystąpili do przeszukania jej pokoju, by znaleźć rzeczy pochodzące z przestępstwa. Przeszli razem przez całą komendę, co nie umknęło uwadze innych funkcjonariuszy. Policjantka też została przeszukana, a za każdym razem, gdy musiała skorzystać z toalety, szła z nią inna kobieta. Potem przeszukano jej samochód i mieszkanie. Nic jednak nie znaleziono. Po przeszukaniach policjantkę zawieziono do Biura Spraw Wewnętrznych. Funkcjonariusz BSW groził, że może zostać aresztowana i nie zobaczyć syna.

Przesłuchanie przez prokuratora, który przedstawił jej zarzuty, trwało zaledwie pięć minut. Chodziło o korupcję. Potem zwolniono ją do domu. Ze względu na wszczęte postępowanie karne, przeciwko kobiecie zostało wszczęte też postępowanie dyscyplinarne. W rezultacie zawieszono ją w czynnościach służbowych. Do pracy wróciła dopiero po 10 miesiącach, kiedy postępowanie karne zostało umorzone. Postępowanie dyscyplinarne zakończyło się uniewinnieniem. Był to najgorszy okres jej życia. Miała problemy ze spaniem. Bała się, że mogą drugi raz po nią przyjść. Budziła się nad ranem i płakała. Była pod opieką psychologa i psychiatry.

Choć wróciła do pracy na to samo stanowisko, nie jest już liderem zespołu, czyli nie nadzoruje pracy innych policjantów. Jest w IX grupie zaszeregowania, tak jak przed zatrzymaniem. Nie awansowała. Po zatrzymaniu koledzy z pracy się od niej odcięli, zostali tylko ci najwierniejsi.

Sąd uznał, że za taką krzywdę należy się rekompensata. Zgodnie z 552 par 4 kodeksu karnego, zadośćuczynienie przysługuje w wypadku niewątpliwie niesłusznego tymczasowego aresztowania lub zatrzymania. Niewątpliwe niesłuszne zatrzymanie to takie, które nastąpiło z naruszeniem przepisów. Niewystarczające jest przy tym samo stwierdzenie niesłusznego zatrzymania. Powinno być ono nacechowane wysokim stopniem niesłuszności i wskazywać na rażąco nieuzasadnione postępowanie organu uprawnionego. W rozpatrywanej sprawie tak właśnie było.

Jak wynika z postanowienia Sądu Rejonowego w Bydgoszczy (sygn. III Kp 476/17) zatrzymanie było bezzasadne i nielegalne. Materiał dowodowy nie dawał podstaw do przyjęcia, że wnioskodawczyni mogła dopuścić się jakiegokolwiek przestępstwa. Sprzeciw sądu wzbudziło postępowanie prokuratora, który bez jakiejkolwiek formy wezwania wnioskodawczyni na przesłuchanie - czy to pisemne czy telefoniczne – od razu wydał postanowienie o zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu.

Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że policjantka poniosła szkodę niematerialną (krzywdę), której powstanie pozostaje w ścisłym związku przyczynowo – skutkowym z pozbawieniem wolności. Roszczenie o zadośćuczynienie było więc zasadne. Sąd miał jednak zastrzeżenia co do jego wysokości. Przy jej ustalaniu należy bowiem brać pod uwagę wszystkie ustalone w sprawie okoliczności, w tym zwłaszcza czas izolowania od społeczeństwa. Ważny jest też status społeczny i zawodowy wnioskodawcy.

Orzekając o należnym zadośćuczynieniu, sąd miał też na uwadze, że nie może ono mieć charakteru symbolicznego. Z drugiej strony nie może być nadmierne w stosunku do doznanej krzywdy, aby nie służyło bezpodstawnemu, moralnie niestosownemu wzbogaceniu. Wysokość zadośćuczynienia musi być też utrzymana w rozsądnych granicach odpowiadających przeciętnej stopie życiowej społeczeństwa. Sąd ustalając wysokość zadośćuczynienia miał na uwadze krótki okres pozbawienia wolności wnioskodawczyni, który trwał 7 godzin i 15 minut. Co więcej, kobieta nie została skuta kajdankami, nie stosowano wobec niej żadnych środków przymusu ani nie była osadzona w Policyjnej Izbie Zatrzymań. Jej zatrzymanie, choć w miejscu pracy, nie było spektakularne. Dokonali go funkcjonariusze, którzy byli ubrani po cywilnemu, nie afiszowali się legitymacjami czy odznakami.

Sąd uznał, że kwota 7 000 zł spełnia kryterium godziwego zadośćuczynienia za niewątpliwe niesłuszne zatrzymanie, a kwota powyżej tej sumy mogłaby budzić kontrowersje w odczuciu społecznym.

Sygnatura akt: XII Ko 56/18

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA