Od ubiegłego tygodnia świat niepokoją  informacje o wykrywaniu na świecie kolejnych przypadków małpiej ospy. Na ile jest to niebezpieczna sytuacja? Czy może to przerodzić się w kolejną pandemię?

Naukowcy obecnie nie widzą wielkiego ryzyka, że małpia ospa zacznie się szeroko rozprzestrzeniać.

Naturalnym miejscem występowania tego wirusa jest Centralna i Zachodnia Afryka. Trzeba jednak pamiętać, że są dwa genotypy wirusa, które różnią się między sobą. Bardziej niebezpieczny jest tzw. kongijski wariant, który może się rozprzestrzeniać między ludźmi i daje poważniejsze objawy. Genotyp z Zachodniej Afryki jest łagodniejszy i nie rozprzestrzenia się między ludźmi.

Czytaj więcej

Małpia ospa w Szkocji. Boris Johnson: Uważnie przyglądamy się transmisji wirusa

To kolejny w ostatnich miesiącach wirus odzwierzęcy o którym dużo się słyszy.

Pierwotne zachorowanie zawsze pojawia się w wyniku zoonozy, czyli przeniesienia wirusa od zwierzęcia na człowieka. Pierwotnym rezerwuarem małpiej ospy są gryzonie, wiewiórki, oposy i szczury. Nazwa wirusa wzięła się od pierwszych przypadków zakażeń, które pojawiły się w wyniku kontaktu z małpami, które także mogą być pośrednimi gospodarzami wirusa.

W Afryce małpia ospa jest coraz poważniejszym problemem. W ubiegłym roku na terenie Demokratycznej Republiki Konga odnotowano trzy tysiące zakażeń oraz zgony – statystyki podają, że wirus powoduje do 10 proc zgonów wśród chorych. To przede wszystkim dzieci.

A jak wyglądają zachorowania w innych częściach świata np. w Europie?

Do tej pry zdarzały się sporadycznie, głównie przywożone przez turystów. Zawsze w takich sytuacjach przeprowadza się dochodzenie epidemiologiczne, czyli ustala się gdzie był pacjent "zerowy". Okazało się, że pierwszy chory powrócił do Wielkiej Brytanii z Nigerii i prawdopodobnie tam zakaził się wirusem małpiej ospy. Co ciekawe wśród dziewięciu osób, które zostały już zdiagnozowane, część osób nie miała z nim kontaktu.

Wirus rozprzestrzenia się dość słabo drogą powietrzną, a przede wszystkim przy bezpośrednim kontakcie lub za pomocą przedmiotów, które były zanieczyszczone wirusem.

Jakie są objawy tej choroby? 

Przypominają ospę prawdziwą, lecz o znacznie łagodniejszym przebiegu – oba wirusy należą do tej samej rodziny. Pojawia się wysoka gorączka, powiększenie węzłów chłonnych, a następnie charakterystyczna, pęcherzykowa wysypka na skórze. Osoby, które były kiedyś zaszczepione przeciw ospie prawdziwej, są w znacznym stopniu chronione także przed małpią ospą. Ale pamiętajmy, że takie szczepienia, ze względu na eradykację ospy prawdziwe, były zakończone po roku 1979 r. Wirus ospy małpiej został odkryty w latach pięćdziesiątych, a pierwsze przypadki wystąpienia tego wirusa u ludzi miały miejsce w latach siedemdziesiątych, a więc paradoksalnie wtedy, gdy zaczęto ograniczać szczepienia przeciw ospie prawdziwej.

Więc nie ma się czego bać? Czy świat zareagował przesadnie z uwagi na doświadczenia z COVID-19? 

Bardzo dobrze, że takie przypadki są zgłaszane, bo wtedy zakażenia można bardzo dobrze kontrolować. W przypadku tej choroby objawy są ewidentne, co pozwala lekarzom natychmiast diagnozować takie osoby. W tej chwili w Belgii wprowadzono kwarantannę, co nie dziwi, bo takie są zasady epidemiologiczne – to nie jest powodem do niepokoju. Nie jest to wirus, który przenosi się drogą oddechową tak skutecznie jak SARS-CoV-2. Epidemia nam raczej nie grozi, mogą się pojawić ogniska tej choroby, głównie rodzinne. 

- współpraca Karol Ikonowicz