Badanie opublikowane w 2021 r. wyjaśnia, że ​​każdy człowiek konsumuje średnio co tydzień około 5 gramów mikroplastiku czyli odpowiednik karty bankowej. Dzięki nowemu badaniu, przeprowadzonemu przez naukowców z Uniwersytetu Vrije w Amsterdamie w Holandii, zostało naukowo udowodnione, że cząstki plastiku są obecne także w naszym krwiobiegu. „Oznacza to, że mikrodrobiny plastiku pozostają w nas dłużej, niż gdyby po prostu przeszły przez przewód pokarmowy” – wyjaśnia Heather Leslie, ekotoksykolog z Uniwersytetu Vrije. Jest to bardzo niepokojąca wiadomość, ponieważ krążąca po organizmie krew daje plastikowi dostęp do całego ciała, w tym także do narządów.

Obecność mikroplastiku stwierdzono w 80 proc. próbek.

Naukowcy zbadali próbki krwi, pobrane od 22 anonimowych osób. Obecność mikroplastiku stwierdzono w 80 proc. próbek. „Po raz pierwszy udało nam się wykryć i określić ilości mikroplastiku w ludzkiej krwi” – ​​powiedział Dick Vethaak, ekotoksykolog z Uniwersytetu Vrije. 50 proc. próbek krwi wykazywało również ślady plastiku PET (politereftalanu etylenu), stosowanego we włóknach tekstylnych, wewnętrznych powłokach puszek czy kartach kredytowych. Ponad jedna trzecia próbek wykazała ślady polistyrenu.

Badanie sugeruje, że te mikrodrobinki plastiku dostają się do naszego organizmu kilkoma drogami, w tym poprzez powietrze, wodę i żywność. Istnieje też podejrzenie, że mikroplastik przenikania przenika poprzez kosmetyki lub produkty do higieny jamy ustnej.

Wcześniejsze badania wykazały już ślady plastiku w układzie pokarmowym lub w łożysku. Ale z tego badania wynika, że jest bardzo prawdopodobne, iż cząstki plastiku są transportowane do narządów przez krwioobieg. Część cząsteczek może być wydalana, ale naukowcy przychylają się do koncepcji, że część może być zatrzymywana lub nawet gromadzona w niektórych narządach.

Naukowcy powstrzymują się na razie od wyjaśnienia, jak jest wpływ mikrodrobinek plastiku na ludzkie zdrowie. Jednak wcześniejsze badania wykazały już związek między składnikami chemicznymi obecnymi w plastiku a problemami hormonalnymi, problemami z płodnością czy zwiększonym ryzykiem zachorowania na raka.