Do takiego wniosku doszli francuscy naukowcy z Uniwersytetu Kartezjusza w Paryżu i z Inserm – Institut national de la santé et de la recherche médicale.

Ząb jest strukturą bardzo zmineralizowaną, tkwi w szczęce umocowany korzeniem. Część żywa zęba zbudowana jest z miazgi, w której znajdują się między innymi naczynia krwionośne i komórki nerwowe. Miazga otoczona jest wokół twardą substancją, tzw. zębiną, tkanką leżącą pod szkliwem w obrębie korony zęba oraz pod cementem w obrębie szyjki i korzenia zęba. Zbudowana jest w ok. 70 proc. z substancji nieorganicznych. Zębinę pokrywa szkliwo (emalia zębowa), jeszcze twardsze od niej. Gdy ząb się psuje, „uśpione" komórki macierzyste w zębinie budzą się, aby naprawić uszkodzenie.

Dostrzegli to francuscy naukowcy, zdołali zidentyfikować i wyizolować te komórki. Swoje badania prowadzili na miazdze z zębów trzonowych myszy. Wiadomość o tym zamieszcza pismo „Stem Cell". Zespołem kieruje dr Odile Kellermann.

Badacze zaobserwowali, że na tych komórkach znajduje się pięć specyficznych receptorów reagujących na dopaminę i serotoninę oraz dwa neuroprzekaźniki odgrywające istotną rolę w funkcjonowaniu organizmu. Obecność tych receptorów na powierzchni komórek macierzystych wskazuje na to, że są one w stanie reagować na dopaminę i serotoninę w przypadku uszkodzenia zęba.

Dopamina jest organicznym związkiem, ważnym neuroprzekaźnikiem wytwarzanym przez neurony ośrodkowego układu nerwowego, podobnie jak serotonina – także związek organiczny i ważny neuroprzekaźnik w ośrodkowym układzie nerwowym.

Naukowcy zadali sobie pytanie, jakie komórki mogą się znajdować na tych neuroprzekaźnikach pełniących funkcję sygnałów alarmowych. Okazało się, że są to trombocyty, czyli płytki krwi uaktywniane w razie uszkodzenia zęba. Są one odpowiedzialne za uwalnianie wielkiej ilości serotoniny i dopaminy „werbującej" komórki macierzyste do naprawienia zęba.

Aby sprawdzić, czy opisany mechanizm jest prawdziwy, badacze przeprowadzili doświadczenie na szczurach. Zaobserwowali, że naprawa zębów nie zachodzi u zwierząt, u których zmodyfikowane płytki krwi nie wytwarzają serotoniny i dopaminy, a więc gdy brak sygnału o usterce zęba.

– W badaniach nad komórkami macierzystymi rzadko się zdarza, aby udało się za jednym zamachem wyizolować linie komórek, wyróżnić ich markery umożliwiające odróżnianie tych komórek oraz źródło sygnału alarmowego. W przypadku naszych badań udało się – choć przyznaję, że trochę w nieoczekiwany sposób – zaobserwować cały ten mechanizm – wyjaśnia dr Odile Kellermann.

W trakcie prowadzonych doświadczeń naukowcy starali się scharakteryzować zauważone receptory. Okazało się, że jeden z pięciu raczej nie wpływa na proces naprawy zęba, natomiast cztery pozostałe biorą w nim aktywny udział. Zablokowanie in vivo jednego z tych receptorów wystarcza, aby zatrzymać proces regeneracji zęba.

Francuscy naukowcy prowadzą swoje badania na myszach, ale spodziewają się, że zostaną wykorzystane w stomatologii, przyczyniając się do postępu w tej dziedzinie.

Jeszcze kilkanaście lat temu popularne były ciemne plomby amalgamatowe. Ich przeciwnicy twierdzili, że zawarta w nich rtęć uwalnia się do organizmu i szkodzi zdrowiu. Badania tego nie potwierdziły. Ale choć współczesne amalgamaty zawierają fluor, są trwałe i niedrogie, stosuje się je coraz rzadziej ze względu na estetykę i brak związania z zębem – aby plomba się trzymała, trzeba spiłować zdrową tkankę zęba.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Obecnie dentyści używają rozmaitych mas mineralnych, których podstawowym składnikiem jest wodorotlenek wapniowy, oraz biomateriałów opartych na fosforanie trójwapniowym. Nowoczesne plomby wykonywane są z materiałów nieuczulających i obojętnych chemicznie. Można je też dopasować do barwy zęba. Stosuje się wypełnienia kompozytowe światło- i chemoutwardzalne, które dobrze przylegają do szkliwa, są estetyczne i trwałe, wytrzymują do dziesięciu lat.

Wypełnienia glassjonomerowe (szkłojonomery) mają zdolność chemicznego łączenia się z tkanką zęba. Zawierają fluor, który chroni ząb przed próchnicą. Nie są jednak tak estetyczne jak kompozyty i trudno dopasować je do odcienia zęba, są też słabsze i szybko się ścierają. Z kolei giomery to nowa grupa materiałów, które łączą zalety kompozytów i glassjonomerów oraz eliminują ich wady. Są jednak drogie, przez to mało dostępne.

– Może jeszcze nie w tej dekadzie, ale już w następnej te problemy zaczną znikać z gabinetów stomatologicznych. Rezultaty, jakie uzyskaliśmy, pozwalają myśleć o zupełnie nowych sposobach leczenia zębów, mimo że te stosowane współcześnie są już bardzo dobre. Będą one polegały na mobilizowaniu komórek macierzystych znajdujących się w miazdze zębowej, co doprowadzi do uzupełnienia ubytku w sposób naturalny, bez pomocy obcych materiałów czy nawet choćby najdoskonalszych biowypełniaczy – wyjaśnia dr Odile Kellermann.