Miasta biją na alarm. Wbrew ich woli na dawnych terenach przemysłowych zaczną wyrastać bloki. To skutki nowych przepisów.

Parlament zakończył pracę nad przepisami, które przewidują, że urzędnik nie może odmówić wydania pozwolenia na budowę dla inwestycji realizowanej niezgodnie z celem, na jaki ustanowiono prawo użytkowania wieczystego.

Czytaj także: Specustawa mieszkaniowa podpisana: bloki powstaną na gruntach rolnych lub przemysłowych

Deweloperzy uspokajają. Ich zdaniem nowe przepisy odblokują nareszcie wiele inwestycji, które dziś złośliwie stopują władze miast.

Grunty bez barier

Chodzi o nowelizację ustawy o Krajowym Zasobie Nieruchomości. Zawiera ona zmiany do innych przepisów, w tym prawa budowlanego. W art. 32 tego prawa pojawił się nowy ust. 4b. Wynika z niego, że starosta (prezydent miasta na prawach powiatu) nie może odmówić wydania pozwolenia na budowę, jeżeli planowana inwestycja jest sprzeczna z celem, na jaki ustanowiono prawo użytkowania wieczystego.

Dziś ok. 70 proc. mieszkań buduje się na dawnych przemysłowych gruntach. Miasta wieszczą, że dzięki temu przepisowi pojawi się niebezpieczna furtka, z której skrzętnie skorzystają inwestorzy. Nie wszędzie przecież wolno budować mieszkania.

– Przepis jest niebezpieczny. Obawiam się, że budynki będą powstawać w miejscach, gdzie nie powinno się budować, np. na terenach skażonych odpadami przemysłowymi. A urzędnicy nic nie będą mogli zrobić. Po zmianie przepisów nie będą mieli wyjścia i wydadzą pozwolenia na budowę, choć nie powinni. Nie ma też co liczyć na przepisy o ochronie środowiska. Nie zawsze uchronią przed budową osiedla mieszkaniowego na terenie zanieczyszczonym – mówi Bogdan Dąbrowski, radca prawny w Urzędzie Miasta w Poznaniu.

Rację przyznaje mu Lech Filipiak, dyrektor departamentu nieruchomości i eksploatacji w Urzędzie Miasta we Wrocławiu

Autopromocja
SZKOLENIE ONLINE

Prawne uwarunkowania prowadzenia e‑sklepu w 2022 roku

WEŹ UDZIAŁ

– Niestety, nowelizacja prawa budowlanego nie była konsultowana ze stroną samorządową. Samorządy i Skarb Państwa nie będą mogły skutecznie wpływać na sposób zagospodarowania publicznych nieruchomości, szczególnie w centrach dużych miast. W sferze prawa cywilnego pozostanie bowiem możliwość rozwiązania umowy użytkowania wieczystego, a to zdecydowanie za mało – mówi Lech Filipiak. I dodaje:

– Niepokojące jest to, że zmiana przepisów dotyczy wszystkich użytkowników wieczystych, a więc również tych, którzy umowy użytkowania zawarli całkiem niedawno, np. dwa lata temu, i w umowach z samorządami zobowiązali się do wybudowania np. basenu lub aquaparku. Po zmianie przepisów zupełnie legalnie będą mogli uzyskać pozwolenie na budowę innych obiektów, np. apartamentowca, o ile miejscowy plan, a te bywają pojemne, lub decyzja o warunkach zabudowy będą to dopuszczały – zwraca uwagę dyrektor Filipiak.

Innego zdania są niektórzy prawnicy oraz deweloperzy. Chwalą zmiany. Uważają, że ukrócą one dzisiejszą praktykę celowego blokowania inwestycji przez miasta.

To miasta przecież blokują

– Dziś miasta odmawiają wydania pozwolenia na budowę, nawet gdy cel oddania nieruchomości w użytkowanie wieczyste był określony nieprecyzyjnie – mówi Konrad Młynkiewicz, radca prawny z kancelarii Sadkowski i Wspólnicy.

Taką praktykę potwierdza Konrad Płochocki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

– Często władze miast blokują wydanie pozwolenia, mimo że miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego zezwala na budowę bloków, a cel, na jaki ustanowiono użytkowanie wieczyste, od dawna jest nieaktualny. Tak jest np. na warszawskiej Woli, gdzie zamiast zakładów przemysłowych buduje się bloki lub nieuciążliwe usługi – mówi dyrektor Plochocki.

– To prawda, że umowy ustanawiające użytkowanie wieczyste przed wieloma laty nie zawsze zawierają aktualne cele i czasami powinno się je zmienić – przyznaje dyrektor Lech Filipiak.

– W tym celu jednak powinno się wypracować zmiany w prawie, ale nie wolno wrzucać do jednego worka starych i nowych umów ustanawiających użytkowanie wieczyste, a tak w tym wypadku zrobiono – dodaje dyrektor Lech Filipiak.

Miejscowe plany strażnikiem

Według mec. Konrada Młynkiewicza na straży interesów samorządów stoją przepisy planistyczne. I nie ma niebezpieczeństwa nadużyć.

– Inwestor musi przecież spełnić wymogi z ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Zapisy planów miejscowych, a w ich braku decyzji o warunkach zabudowy w wystarczający sposób zabezpieczają ład przestrzenny – tłumaczy mec. Konrad Młynkiewicz.

5,2 tys. pozwoleń na budowę budynków wielorodzinnych zostało wydanych w u.br.

100 tys. ha - tyle gruntów według szacunków zostało oddanych w użytkowanie wieczyste w całym kraju