Melinda Plesman i jej partner Dean Kennedy podczas ostatnich pożarów stracili dom, w którym mieszkali przez 38 lat.
Disiaj, podczas wielotysięcznych manifestacji zorganizowanych przez Greenpeace w stolicy Australii, Canberze, złożyli przed parlamentem to, co udało im się wynieść z płonącego domu - resztki narzędzi rolniczych, wiadra i fragmenty blaszanego dachu.
Melinda Plesman, która mieszka obecnie w hotelu, tłumaczyła, że sprowokowały ją do tego słowa premiera Scotta Morrisona, który zapewnił ofiary pożarów, że będzie się za nie modlił.
Czytaj także: Tragedia narodowa. Setki misiów koala spłonęły w pożarach
- Straciłam dom, straciłam sens życia, tak jak cała moja społeczność - mówiła Plesman. - A mimo to premier Morrison nie chce, abyśmy rozmawiali i zmianach klimatu. Nie wolno nam o tym mówić, a w zamian za to premier oferuje nam modlitwę.
Australijka winą za tragiczne pożary, które od listopada trawią Australię, obarcza wszystkie siły polityczne kraju o niepodejmowanie walki ze zmianami klimatu.
- Nie mamy przywództwa, nie mamy dyskusji, nie mamy debaty, nie mamy nic - stwierdziła.
Plesman wezwała premiera Morrisona do ustalenia cen węgla i odchodzenia od jego wydobycia, zaprzestania wycinki lasów i natychmiastowego przestawienia Australii na energię odnawialną. - Zadaniem premiera jest mobilizowanie nas i poprowadzenie we właściwym kierunku. To jego praca - mówiła.
Obecny rząd Australii zaprzecza, by pożary miały związek z globalnym ociepleniem, o czym alarmują naukowcy. Zdanie badaczy poparło jednak 24 byłych szefów stanowych służb pożarniczych i ratunkowych. Stwierdzili oni, że władze od dawna ignorowały ich ostrzeżenia i nie podejmowały żadnych działań.
W pożarach, które od listopada szaleją w Australii, spłonęło już ponad 1,7 mln hektarów, czyli więcej, niż w ciągu ostatnich trzech lat łącznie. Co najmniej 6 osób zginęło, spłonęło kilkaset domów. Naukowcy ostrzegają, że sezon pożarów zaczął się wyjątkowo wcześnie, a jego apogeum przypada na styczeń i luty.
Jak pisze magazyn "Science", do niedawna sezon pożarów w Australii mijał się z sezonem potężnych pożarów w Kalifornii. Wówczas Australia mogła liczyć na wysoko wyspecjalizowane ekipy gaśnicze z USA, które udzielały pomocy w kryzysowych sytuacjach. Teraz jednak sezony pożarów w obydwu krajach zaczynają się na siebie nakładać, a to oznacza, że Australia nie będzie mogła liczyć na pomoc Stanów Zjednoczonych.