AP wyjaśnia, że data wyborów została ustalona przed kilkoma miesiącami, ale przygotowania do wyborów zakłóciła pandemia koronawirusa i kwarantanna wprowadzona przez polskie władze.

Agencja wyjaśnia następnie, że spór między partią rządzącą a jej przeciwnikami nie pozwala na znalezienie alternatywy dla przeprowadzenia wyborów w maju.

Agencja pisze następnie, że ustawa regulująca wybory prezydenckie "nadal jest w parlamencie" i "nie ma gwarancji, że zostanie przyjęta". Jak dodaje AP choć szef PKW stwierdził, że wybory nie mogą się odbyć w niedzielę, to jednak "nie zostały oficjalnie przełożone". 

AP wyjaśnia następnie, że partia rządząca chciała doprowadzić do głosowania w pierwotnie założonym terminie przeprowadzając powszechne głosowanie korespondencyjne. "Lider partii (rządzącej) Jarosław Kaczyński podkreśla, że konstytucja wymaga, aby wybory odbyły się w maju" - czytamy. AP dodaje jednak, że w tle są obawy o to że faworyt wyborów, popierany przez PiS urzędujący prezydent Andrzej Duda, "może być osłabiony przez skutki kryzysu gospodarczego spowodowanego pandemią".

Agencja pisze następnie w depeszy, że opozycja chce wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, by przełożyć wybory o trzy miesiące. "Zwracają uwagę, że w reżimie kwarantanny ich kandydaci nie mogli prowadzić kampanii wyborczej, podczas gdy prezydent Duda był stale w państwowej telewizji w związku z działaniami rządu na rzecz walki z koronawirusem" - pisze AP.

Associated Press pisze, że były premier i były szef RE Donald Tusk porównał sytuację w Polsce do wyborów na Białorusi, gdzie "nigdy nie wiadomo kiedy będą wybory, ale zawsze wiadomo, kto wygra".

AP pisze też, że "wszyscy żyjący byli prezydenci Polski i kilku byłych premierów wezwało do bojkotu wyborów".