Osoby poddane obserwacji wróciły niedawno z Gwinei i Demokratycznej Republiki Konga. W obu krajach odnotowano niewielkie ogniska choroby.

Poinformowano, że osoby te wróciły do Stanów Zjednoczonych na początku marca i prawdopodobieństwo ich zakażenia jest niewielkie.

Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób wprowadziło wymóg, by każdy, kto wraca z obszaru, na którym występuje aktywne ognisko, był monitorowany przez 21 dni - okres inkubacji wirusa.

W marcu przedstawiciele Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) ostrzegli, że ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa Ebola z Gwinei do sąsiadujących z nią krajów, jest „bardzo wysokie”.

W połowie lutego Gwinea oficjalnie ogłosiła wybuch epidemii Eboli, po tym jak co najmniej trzy osoby zmarły po zakażeniu wirusem, a cztery inne zostały nim zakażone. Wirus Ebola pojawił się w mieście N’Zerekore, w południowej Gwinei, gdzie zakażenia wykryto u osób uczestniczących w pogrzebie pielęgniarki w Gouake.

Śmiertelność Eboli wynosi od 25 do nawet 90 procent. Wirus rozprzestrzenia się przez kontakt z płynami ustrojowymi osoby zakażonej, bądź bezpośredni kontakt z zakażonym. Wirus może przenosić się też przez przedmioty, których dotykała osoba zakażona.

Szczepionki przeciw eboli, podobnie jak niektóre szczepionki przeciwko COVID-19, wymagają przechowywania w bardzo niskiej temperaturze, co stanowi wyzwanie logistyczne.