Czy po sobotniej tragedii między Polską i Rosją coś się zmieniło?
Siergiej Buntman:
Reakcja Rosji na tę tragedię pokazuje, jak sztuczne były dotychczasowe spory, problemy. Z jednej strony mieliśmy kategoryczną odmowę uznania faktów historycznych. Z drugiej – ciągłe podsycanie historycznych sporów. Ważna rzecz wydarzyła się 7 kwietnia, kiedy w Katyniu spotkali się premierzy Donald Tusk i Władimir Putin. Były znaczące słowa i gesty. Potem doszło do tej tragedii, w której nie ma winnych, tragedii związanej z pamięcią historyczną Polaków. Jeszcze jeden straszny smutek, który nas połączył. Tak straszny i tak oczywisty, że nie ma powodu, by się nawzajem o cokolwiek winić. Rosyjscy liderzy znaleźli autentyczne, właściwe słowa. Takie, jakich brakowało wcześniej, kiedy do tragedii docho- dziło w Rosji, na przykład gdy zatonął “Kursk”. Począwszy od prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, który natychmiast zareagował i zwrócił się z orędziem do Polaków. Powołując komisję do zbadania tej zbrodni, postawił na jej czele premiera Władimira Putina, który nie tylko jest bardzo ważną osobą, ale jest także zaangażowany w sprawy polsko- -rosyjskie. W takich tragicznych okolicznościach właściwe postępowanie jest niezwykle ważną rzeczą.
Pana zdaniem to nie była wyłącznie dyplomacja?
Nie wyczułem fałszywej nuty. Owszem, to sprawa międzynarodowa, istnieje pewien protokół. Ale oni umieli się zachować naturalnie. Obaj poszli do kaplicy i zapalili świeczki w Soborze Chrystusa Zbawiciela. To nie była pokazówka, tylko skromny, ludzki gest. Nie tylko Miedwiediew i Putin, ale ludzie w Rosji, myślę, że także w Polsce, zrozumieli, że w obliczu takiego wydarzenia należy odsunąć polityczne uprzedzenia i dawne zatargi na bardzo daleki plan. Dotarło do nich, że można się rozumieć, nawet mając odmienne zdania. Prezydent Lech Kaczyński miał w Rosji wielu krytyków, ale w tym momencie potrafili oni uznać, że był demokratycznie wybranym prezydentem. Gdyby nie wydarzył się Smoleńsk, jesienią w Polsce odbyłyby się wybory. Teraz sytuacja się zmieniła. Jednak najważniejsze, że państwo jako instytucja okazało się silne i mimo wstrząsu działa prawidłowo. To pokazuje instytucjonalną siłę Polski i zostało dostrzeżone także w Rosji.