Tak wam się wydaje. Niestety, wszystko to jest winą Borys. Kierownictwo Związku Polaków na Białorusi zajęło się polityką, a nie kulturą czy religią. Dostawali jakieś pieniądze z Warszawy czy skądinąd, ale nie wnikaliśmy w to. Oni faktycznie stali się opozycyjną siłą polityczną.
[b]Panie prezydencie, niestety, Polacy często nie potrafią się ze sobą porozumieć. Na Ukrainie istnieją dwie duże i kilkadziesiąt mniejszych organizacji. Widać, że i na Białorusi Polacy nie mogą się dogadać, to nie ma żadnego związku z polityką i z panem. Skoro niemożliwe jest porozumienie, to trzeba im umożliwić oddzielne funkcjonowanie.[/b]
Jeśli Polacy zechcą, mogą mieć i dziesięć organizacji. Ale powinni tego chcieć Polacy, a nie jakieś Borysy. Nasi Polacy. Niech się zbiorą, zwołają zjazd, przedstawią dokumenty do rejestracji. I nie będzie żadnego szczególnego postępowania, bo mamy jedno prawo dla wszystkich. Nikt nie będzie przeciw. Obiecuję, że nie będę naciskać na Ministerstwo Sprawiedliwości. Ale Borys ze swymi ludźmi działała bardzo niewłaściwie. Szkodziła naszym Polakom. Takie jest moje głębokie przekonanie. Nie chciałem tego mówić. My organizacji białoruskiej mniejszości w Polsce mówimy, by nie mieszała się do polityki. Borysowski Związek Polaków chciał zostać partią polityczną. Z pozycji stowarzyszenia społeczno-kulturalnego zajmować się działalnością polityczną, czego próbowali także niektórzy duchowni, a to jest nie do przyjęcia.I jeszcze na marginesie. Czy myślicie, że Sikorski tak po prostu do nas przyjechał? Spotykając się z ministrem spraw zagranicznych Białorusi Martynauem, powiedział: „Proszę przekazać prezydentowi, że chcę przyjechać. Ale nie będę mógł, jeśli nie zostaną załatwione te sprawy”. Przyjechał do mnie nasz minister i mówi: „Sikorski takie sprawy stawia, one podobno niepokoją kierownictwo Polski”. Dał mi spis czterech spraw. Drobne sprawy, dawno powinny być załatwione. Załatwiliśmy je w ciągu tygodnia. I Sikorski zdecydował, że przyjedzie.
[b]O co chodziło?[/b]
O Dom Polski w Iwieńcu, o firmę Polonika, o co więcej, nie pamiętam. Szczegółów nie znam. Po prostu poleciłem załatwić – i załatwili. I minister (Sikorski – red.) nie zgłaszał żadnych pretensji. Oczywiście – Sikorski to mądry, chytry polityk. Będzie miał jeszcze mnóstwo spraw i propozycji. Ale jeśli będą rozsądne, to będziemy je załatwiać. My też zwracamy się do was z problemami, ale wy ich nie załatwiacie.
[b]Z jakimi?[/b]
Wiecie, jakie są nasze problemy z Rosją w sprawie paliw. Czemu Polska nie mogłaby przyjmować przeznaczonej dla nas wenezuelskiej ropy? Chodzi o 30 milionów ton rocznie. Niestety, na razie odpowiedzią na nasze propozycje jest cisza.
[srodtytul] Nie ma muru na Bugu[/srodtytul]
[b] A jak pan ocenia obecny stan stosunków polsko-białoruskich?[/b]
Możemy mówić o wielkich, utraconych możliwościach. Oczywiście, Polska jest członkiem Unii Europejskiej, jesteście ograniczeni unijnymi aktami normatywnymi, ale jednak mamy ogromne możliwości współpracy. Jeśli zebrać biznesmenów, którzy z nami współpracują, i spytać, jak Białoruś im pomaga, to na pewno zmienilibyście swoją opinię o Białorusi. Na pewno są między nami nieporozumienia, spory, ale granica między Polską i Białorusią nie jest murem. Bardzo aktywnie współpracujemy.
[b]Czy możemy liczyć na otwarcie archiwów KGB, by można było stwierdzić, czy jest w nich tak zwana lista białoruska Polaków, którzy zostali zamordowani w 1940 roku na Białorusi przez NKWD?[/b]
Myślicie, że u nas te listy są? Liczne dokumenty dotyczące tych spraw w swoim czasie, celowo lub nie, zostały wywiezione do centralnego archiwum. Najprawdopodobniej są w Moskwie. Ale sprawdzimy w KGB. Polecę przewodniczącemu KGB, by złożył mi w tej sprawie sprawozdanie.
[b]Polska i Białoruś zawarły porozumienie o małym ruchu granicznym. Polska je ratyfikowała, a Białoruś nie. Kiedy ta ratyfikacja może nastąpić?[/b]
Szczerze mówiąc, nie wiem, ale sprawdzę. W najbliższym czasie to będzie rozpatrywane w parlamencie i nie sądzę, by były jakiekolwiek problemy. Ale widzę, że nie mówi mi pan o Karcie Polaka, po co powstała i że to nie jest coś, co powinno istnieć w cywilizowanych państwach. Ja też o tym nie mówię.
[b] A co Polska może jeszcze zrobić, by ułatwić podróżowanie Białorusinom?[/b]
Ile dziś kosztuje polska wiza dla Białorusinów? 60 euro. A białoruska dla Polaków – 25 euro. Niech będzie 15 dolarów u was i u nas.
[b]Czy Białoruś jest zainteresowana udziałem polskich firm w prywatyzacji białoruskich przedsiębiorstw?[/b]
Bardzo. Będziemy wspierać was tak jak wszystkich, ale z Polakami lepiej nam się współpracuje. Bo Polska to nie Rosja ani nie Ameryka. Nie będziecie na nas naciskać.
[b]Wyobraża pan sobie Białoruś w Unii Europejskiej?[/b]
Nie mogę sobie tego wyobrazić, bo nikt nas tam nie zaprasza, a my takiego wariantu też nie rozpatrujemy. Ale my moglibyśmy znaleźć swoje miejsce w UE nie gorzej od Polaków. Wskazują na to nasze wyniki gospodarcze.
[b]A jeśli byście takie zaproszenie dostali?[/b]
Zostałoby rozpatrzone i to natychmiast.
[srodtytul]Coraz trudniej z Rosją[/srodtytul]
[b] W ostatnim czasie bardzo pogorszyły się stosunki rosyjsko-białoruskie. Dlaczego?[/b]
Za Jelcyna sporo mówiło się o Związku Białorusi i Rosji, o równych prawach, o tym, że nie ma starszych i młodszych braci. Potem jednak w Moskwie zaczęli mówić, że „widzą Białoruś w składzie Rosji”. Tak właśnie postrzegali perspektywę państwa związkowego. A ja mówię: „Moi drodzy, mamy porozumienie o budowie państwa związkowego. Oto ono”. Na końcu – sam pisałem to razem z Jelcynem – są słowa „Przyszłość zostanie określona w referendum w obu państwach”. W referendum powinniśmy przyjąć konstytucję ZBiR. Skoro tak, niech projekt konstytucji zostanie poddany pod referendum. A w nim będzie wszystko napisane, w tym, jaka będzie wspólna waluta. Gdy pisaliśmy porozumienie o ZBiR, nie wiedzieliśmy, czy będzie to rubel. Myśleliśmy wówczas, że do ZBiR przyłączy się Ukraina. Ale Leonid Kuczma (ówczesny prezydent Ukrainy – red.) uważnie przyglądał się rozwojowi wydarzeń i mówił: „Po co mamy się do was przyłączać, jak sami nie możecie się dogadać”. Jednak Rosjanie nie chcieli referendum. I zaczęli proponować wspólną walutę. I co, mieliśmy budować dom od dachu? A potem więcej – zaproponowali, by włączyć Białoruś do Rosji. Białoruś, współzałożyciela ONZ. Nawet Stalin nigdy by sobie na to nie pozwolił, podobnie Lenin. Powiedziałem wówczas: „Nie, tak się nie umawialiśmy”. I stąd problem. A współpracę gospodarczą widzieli tak: Oddajcie rurociągi, przetwórstwo ropy, zakłady potasowe, inne strategiczne przedsiębiorstwa dające kolosalne dochody. W końcu uznali, że „z Łukaszenką nie można się dogadać”. Ich zdaniem prezydent Białorusi powinien być osobą dającą się łatwiej przekonywać, nie tak jak Łukaszenko. Ale naród takiego nie będzie chciał. Teraz już zawsze wszyscy będą porównywali kolejnego prezydenta do Łukaszenki.
[b] A jak wyobraża pan sobie współpracę z prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem po tym, co on o panu mówił?[/b]
Jeśli chodzi o mnie samego, to bym machnął ręką. Ale nie chodzi o mnie. On pokazał, jakim jest politykiem. Czy polityk może pozwolić sobie na coś takiego wobec swojego kolegi? A przy tym opowiadał o mnie kłamstwa. Tymczasem wszelkie próby porozumienia na linii Mińsk – Moskwa są blokowane. Nie sposób podjąć żadnych decyzji. Ale cóż – on pokazał swoje oblicze, pokazał, kim jest. Prezydent nie może, nie ma prawa, nie powinien. Żaden prezydent, nigdy w historii nie postąpił tak jak prezydent Rosji. Pojawia się więc pytanie: Jak po tym wszystkim z nim współpracować? To zniewaga dla Białorusi, bo ja jestem prezydentem Białorusi. Ale to przetrzymam.
[b] Co sądzi pan o pokazywanych w rosyjskiej telewizji filmach „Baćka chrzestny”, o opisanych w nich politycznych zabójstwach i zarzutach pod pana adresem?[/b]
Dla mnie to wcale nie jest trudne pytanie. Jeśli do emisji „Baćków chrzestnych” poparcie społeczne dla mnie wynosiło 52 – 53 procent, to po nich wzrosło o 17 procent.Czemu w tym filmie i gdzie indziej mówi się tylko o tych czterech zaginionych osobach? W Polsce poszukiwanych jest co rok pewno ponad 2 – 3 tysiące osób, u nas około tysiąca. Czemu więc wybrano tych właśnie ludzi? (w 1999 roku zaginęli byli wiceszefowie Rady Najwyższej Wiktar Hanczar i Anatol Krasauski, a także były szef MSW Jurij Zacharenka, a w 2000 roku operator Dmitrij Zawadzki – red.). Taki Dima Zawadzki, bardzo porządny człowiek! Co z niego za polityk, jaki dla mnie oponent? A właśnie mnie oskarżyli, że „albo wiem (kto zabił – red.), albo wydałem rozkaz” (zabicia go – red.). I po co? Albo Giena Karpienka, który umarł w szpitalu? Ja go kazałem leczyć, kiedyś działaliśmy razem. Lekarze mówili, że operacja mózgu może mu zaszkodzić, że lepiej go zostawić. Ale ja – za zgodą rodziny – poleciłem, by go operowano. Zmarł i bardzo się tym zmartwiłem. Bo szkoda człowieka, a jeszcze powiążą jego śmierć z polityką. A jaki miałbym w tym interes? Nie wiem, dlaczego wybrano tych ludzi, którzy faktycznie odeszli z polityki: Wiktar Hanczar, Zacharenko, Dima Zawadzki, biznesmen jakoby współpracujący z Hanczarem.A ten ostatnio zmarły dziennikarz Aleh Biabienin. Ja go w ogóle nie znałem. Okazało się, że pisał w Internecie. Boże drogi, w Internecie tyle dziś złego piszą o Białorusi i o Łukaszence, cóż więc znaczył Biabienin? Od razu powiedziałem, by przyjechali z Zachodu, z Polski i zbadali sprawę.
[srodtytul]I RP i ZSRR[/srodtytul]
[b] Czemu więc krytykuje pana Europa? Czy wszyscy się przeciw panu sprzysięgli?[/b]
Na pewno winni jesteśmy my, że nie potrafiliśmy powiedzieć, jak jest naprawdę. I wy, że nas nie chcieliście słuchać. Ale rozmawiacie teraz ze mną, „ostatnim dyktatorem w Europie”, zadajecie mi takie pytania, że mógłbym was tu nie wpuścić, gdybym naprawdę był dyktatorem. Ja nie jestem dyktatorem, a autentycznie otwartym człowiekiem. I nie mogę być dyktatorem. U nas, tak jak i w Polsce, nie ma na to środków. Jedno państwo w świecie ma takie środki – USA, oni są dyktatorem. Potrzebna wojna w Iraku, to ją wywołali. A Polska tę wojnę poparła. I co ta wojna wam dała? Mówicie: „Na Białorusi nie ma wolności słowa”. Jak to nie ma? Idźcie do kiosku – nawet u mnie można kupić opozycyjne gazety.Myśleliście, że Łukaszenko chce odrodzić Związek Radziecki, że chce, by Białoruś stała się częścią Rosji, pragnie wzmocnić Rosję. A nasza opozycja opowiada, jacy to oni biedni, „ajajaj, tam zabili, zakopali”. A my na to patrzyliśmy przez palce. Winni jesteśmy i my, i Europa. Europejczycy to już czują. Wiem, że sam Sikorski czy Westerwelle tego nie zmienią. Ale na szczęście już rozumieją w czym rzecz.
[b]Ale gdy w Mińsku 20 opozycjonistów wyjdzie na ulicę z transparentem, od razu rozgania ich ogromny oddział milicji.[/b]
A co się działo niedawno we Francji, widzieliście? A w Niemczech? Wielkiej Brytanii? U nas nigdy nie używaliśmy armatek wodnych ani gazu. Nigdy! A tych 10 czy 20 ludzi prowokowało milicję, by móc pokazać obraz prześladowań na Zachodzie. Mówiłem niemieckiemu ministrowi spraw zagranicznych: Handlujecie z Chinami? A tam przecież jest kara śmierci. W USA też.
[b]Jeszcze pytanie z innej dziedziny. Do jakiej tradycji chce nawiązywać Białoruś? Białoruskiej SRR z czasów ZSRR, Wielkiego Księstwa Litewskiego czy może I Rzeczypospolitej?[/b]
Ja jestem z wykształcenia historykiem. W każdym okresie usiłujemy znaleźć dla nas coś dobrego. Doskonale wiemy, że bez Rzeczypospolitej, bez Wielkiego Księstwa, bez czasów radzieckich, nie byłoby dzisiejszej Białorusi. Ale okres radziecki cenimy szczególnie. Podczas faszystowskiej agresji żadna z republik ZSRR nie ucierpiała tak jak Białoruś. Mińsk był zniszczony tak jak Warszawa! Starli nas z powierzchni ziemi. Gdyby nie pomoc innych republik i ówczesnego kierownictwa ZSRR, nie byłoby dzisiaj białoruskiego państwa. To na Kremlu doszli do wniosku, że trzeba pomóc Białorusinom stanąć na nogi.
[i]—rozmawiał Piotr Kościński[/i]
[b]Wywiad przeprowadzony razem z TVP, Polskim Radiem i PAP[/b]
[ramka] [srodtytul]Z kołchozu do pałacu[/srodtytul]
— Aleksander Łukaszenko urodził się w nocy z 30 na 31 sierpnia 1954 r. pod Orszą w obwodzie witebskim. Ojciec nieznany. Matka Jekateryna Trofimowna jako młoda dziewczyna pracowała w orszańskich zakładach lniarskich. Po urodzeniu syna wróciła do ojczystej wsi pod Mohylewem. Łukaszenko niedawno zmienił w dokumentach datę urodzin z 30 na 31 sierpnia, by świętować je wspólnie z najmłodszym, nieślubnym, synem Kolą.
— Karierę polityczną Łukaszenko rozpoczął w kołchozie. Po ukończeniu Instytutu Pedagogicznego w Mohylewie, Akademii Gospodarstwa Wiejskiego w Gorkach i służbie w sowieckiej armii został dyrektorem kołchozu Gorodeć.
— Z kołchozu na początku lat 90. Łukaszenko trafił do parlamentu. Zasłynął z krytyki rządu i instytucji państwowych. Był nazywany obrońcą narodu. Przewodniczył parlamentarnej Komisji ds. Walki z Korupcją.
— W 1994 r. pierwszy raz został prezydentem. Dwa lata później rozpisał referendum, w którym Białorusini poparli jego zwiększone kompetencje. W 2001 r. ponownie wygrał wybory i został prezydentem na drugą kadencję. Trzy lata później w kolejnym plebiscycie rodacy pozwolili mu startować po raz trzeci. Wygrał kolejne wybory w 2006 r. Krytykowany za autorytarne rządy i walkę z opozycją.
[i]—oprac. ta.s.[/i][/ramka]