Reklama

Niezłomny i zdecydowany

Dziesiątego czerwca odszedł od nas Jan Bartyś. Odszedł tak dzielnie, jak żył. Nigdy nie skarżył się na swój los, a był on wyjątkowo ciężki.

Publikacja: 12.06.2014 20:04

Nasz kolega z klasy w Liceum im. Słowackiego w Warszawie już we wczesnym dzieciństwie padł ofiarą polio – choroby Heinego-Medina, miał sparaliżowane nogi i ręce. Pisząc ołówkiem trzymanym w zębach i napędzany niezwykłą energią, którą nam zawsze imponował, zdał maturę i skończył  studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim.

Dopiero opozycja przedsierpniowa i czas podziemnej „Solidarności" pozwoliły rozświetlić jego życie pracą i aktywnością, którą tak w nim podziwialiśmy. Był skrzynką kontaktową dla KOR i Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Stał się bliskim współpracownikiem Janka Kelusa, Urszuli Sikorskiej, Konrada Bielińskiego, Zofii i Zbyszka Romaszewskich. Gdy skończył się karnawał „Solidarności" i nadszedł czas wojny polsko-jaruzelskiej, mieszkanie Janka przy Zimorowicza na Starej Ochocie stało się najbardziej chronionym przez konspirujących lokalem kontaktowym.

Janek, przykuty do wózka, po pierwsze – był zawsze w domu, po drugie – nie bał się. Wszystko, co złe i trudne, miał już za sobą. Jego jedyną troską było to, żeby najście esbecji nie pozbawiło go ukochanej kolekcji białej broni, która zdobiła ściany jego rodzinnego mieszkania. Nazwaliśmy go czułym pseudonimem Szabelka. Wraz z całą swoją Rodziną, Mamą, rodzeństwem i kuzynami był podporą podziemia.

Nasze środowisko organizującego się po 13 grudnia wydawnictwa CDN i z czasem  samodzielnej Oficyny Fonograficznej CDN konsolidowało się wokół „Szabelki". Kasety Jana Krzysztofa Kelusa, Jacka Kaczmarskiego, audycje Jacka Fedorowicza i spektakle Teatru Ósmego Dnia były powielane na coraz bardziej profesjonalnym sprzęcie, który nadzorował Janek Bartyś.

I on, który z taką determinacją i poświęceniem pracował dla Wolnej Polski, pozostawał wciąż niezłomny i zdecydowany, gdy po 1989 roku rozmywano kryteria odwagi i przyzwoitości.

Reklama
Reklama

Patrząc na Jego trudne, ciężkie życie, które przeszedł dzielniej niż ktokolwiek z nas, i żegnając Go, pamiętajmy, że to Jego życie było dowodem odwagi i że odszedł tak, jak żył.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama