Reklama

Warszawa żąda mniej za tarczę

Mimo szumnych deklaracji warunki stawiane przez rząd Tuska nie różnią się już od wysuwanych wcześniej przez PiS

Aktualizacja: 01.04.2008 11:19 Publikacja: 01.04.2008 04:13

Mieszkańcy Radzikowa protestują przeciwko instalacji tarczy

Mieszkańcy Radzikowa protestują przeciwko instalacji tarczy

Foto: AFP

2 kwietnia Polska zacznie rozmowy o modernizacji polskiej armii, od czego rząd PO uzależniał porozumienie w sprawie tarczy. Ale mimo wcześniejszych buńczucznych zapowiedzi warunki stawiane Amerykanom niewiele się już różnią od wysuwanych przez rząd PiS.

– Nowa ekipa musiała się wyszumieć po wygranych wyborach i teraz schodzimy na ziemię – dowiadujemy się od jednego z dyplomatów. Poprzedni rząd zapewniał, że nie zgodzi się na tarczę, jeśli nie wzmocni ona bezpieczeństwa Polski. Jednym z warunków było unowocześnienie polskiej obrony powietrznej. W lipcu “Rz” pisała, że Polsce tak bardzo zależy na rakietach Patriot, iż jest gotowa wziąć je w leasing.

Rząd rozważa leasing lub kupno rakiet Patriot, choć przedtem żądał, by USA przekazały nam je za darmo

Po przejęciu władzy po październikowych wyborach rząd Tuska zaatakował poprzedników za zbyt miękkie stanowisko podczas negocjacji z USA. Teraz sam rozważa leasing rakiet Patriot. – To drogi sprzęt i na pewno nie dostaniemy go za darmo. Najlepszym wyjściem byłby leasing lub offset. Nie jesteśmy już biednym krajem i stać nas na sfinansowanie takiego zakupu – mówi nasz informator.

Eksperci ciągle liczą jednak, że Amerykanie przedstawią propozycje, które realnie wzmocnią polską armię. – Są bardziej otwarci na nasze prośby niż poprzednio. Tarcza to jeden z ostatnich projektów, jaki ekipa prezydenta Busha chciałaby dopiąć przed oddaniem władzy. Jeśli chce go sfinalizować, powinna zaproponować coś konkretnego – mówi Artur Bartkiewicz, szef redakcji wojskowej wydającej miesięcznik “Polska Zbrojna”. Jego zdaniem leasingi i offsety nie muszą być złym rozwiązaniem. – Wszystko zależy od tego, na jakich warunkach. A to dopiero ma być przedmiotem negocjacji – zaznacza. Polscy dyplomaci nie spodziewają się jednak rewelacji. – Być może Amerykanie coś dołożą, ale nie będą to wielkie kwoty – słyszymy.

Reklama
Reklama

Negocjacje dotyczące umieszczenia w Polsce amerykańskiej bazy z wyrzutniami rakiet do niszczenia pocisków balistycznych trwają od maja 2007 r. Zaczęły się, kiedy szefem MON w rządzie PiS był Radosław Sikorski. – Ja tylko kontynuowałem rozmowy w oparciu o stanowisko mojego poprzednika. Dlatego ze zdumieniem przyjąłem wypowiedzi ministra Sikorskiego o tarczy, gdy został szefem MSZ w rządzie PO – mówi b. szef MON Aleksander Szczygło.

Jego zdaniem dzięki amerykańskiej bazie Polska będzie miała większe znaczenie w NATO, niż wynikałoby to z jej potencjału militarnego. Według naszych rozmówców polski rząd zrozumiał, że nie ma na kim oprzeć swego bezpieczeństwa w Europie, bo Niemcy czy Francja coraz bardziej ustępują Rosji.

Czeski premier Mirek Topolanek oświadczył, że podczas szczytu NATO w Bukareszcie jest gotów ogłosić zakończenie negocjacji z USA w sprawie radaru, będącego częścią tarczy. Umowa mogłaby zostać podpisana 5 maja. Czesi chcą jednak, by na szczycie padła deklaracja, że NATO popiera tarczę. – Na razie Praga jest niezadowolona z oświadczenia – mówią dyplomaci.

Wczoraj podsekretarz stanu w Departamencie Stanu USA John Rood oświadczył, że “porozumienie z Czechami jest bliskie”, a w rozmowach z Polską nie widzi “zasadniczych przeszkód”. Gen. Henry Obering, szef Agencji Obrony Rakietowej USA uważa, że elementy tarczy w Polsce i Czechach można zbudować do końca 2009 r.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama