Teczka Wacława Martyniuka się nie zachowała. Ale z dokumentów ewidencyjnych wynika, że został on zarejestrowany jako kontakt operacyjny (KO).
Zgodnie z zasadami panującymi w MSW była to „jedna z kategorii tajnej i świadomej współpracy, o uproszczonych procedurach związanych z pozyskaniem i prowadzeniem »źródła«”. W latach 70. i 80. często stosowana wobec członków PZPR, bo w SB obowiązywał formalny zakaz pozyskiwania ich jako tajnych współpracowników.
Wacław Martyniuk do tej pory był lustrowany kilkakrotnie. Ostatnie oświadczenie składał jako poseł na Sejm na początku nowej kadencji. I jak zawsze zaczęto sprawdzać jego zgodność z prawdą.
Odkryto, że Martyniuk figuruje w ewidencji w kartotece tzw. odtworzeniowej. To pozwoliło pionowi lustracyjnemu Instytutu Pamięci Narodowej dokonać szerokiej kwerendy w innych zasobach oraz przesłuchać prowadzących go oficerów.
Kwerenda ujawniła, że Martyniukiem zainteresował się w 1984 roku Wydział V-2 WUSW w Katowicach w związku z jego działalnością w Federacji Związków Zawodowych Kopalń Węgla Kamiennego, Przedsiębiorstw Robót Górniczych i Przedsiębiorstw Budowy Szybów. Oficer SB nawiązał kontakt z Wacławem Martyniukiem jako wiceprzewodniczącym tej federacji.
Po przedstawieniu się i wylegitymowaniu przeprowadził z nim rozmowę na tematy dotyczące tzw. związków branżowych. Martyniuka zarejestrowano jako kontakt operacyjny (KO) funkcjonujący pod używanymi zamiennie kryptonimami „MW”, „WM” lub „M”.
Zgodnie z wewnętrzną instrukcją od Martyniuka jako kontaktu operacyjnego nie pobrano zobowiązania o współpracy.
Prokuratorzy Instytutu Pamięci Narodowej ustalili, że Martyniuk w latach 1985 – 1989 wielokrotnie spotykał się z oficerami SB z Warszawy i Katowic. W Warszawie kontakty z Martyniukiem utrzymywali funkcjonariusze Wydziału III Departamentu V MSW, który miał się w szczególności interesować NSZZ „Solidarnością”, co obejmowało również nadzorowanie działalności OPZZ.
Kopie informacji przekazywanych przez Martyniuka kierowano do teczki sprawy obiektowej o kryptonimie „Czako”, dotyczącej Federacji Związków Zawodowych Kopalń Węgla Kamiennego, Przedsiębiorstw Robót Górniczych i Przedsiębiorstw Budowy Szybów.
SB oprócz ówczesnego wiceprzewodniczącego Martyniuka wykorzystywała kilka osób ze ścisłego kierownictwa tej federacji. M.in. pozyskanego i zarejestrowanego jako tajny współpracownik Rajmunda Morica – ówczesnego przewodniczącego federacji. Sprawa oskarżonego jeszcze przez rzecznika interesu publicznego o kłamstwo lustracyjne Rajmunda Morica wciąż toczy się przed Sądem Okręgowym w Katowicach.
To, że spotkania z Martyniukiem miały miejsce, potwierdzili pracownikom IPN funkcjonariusze SB zeznający w ramach postępowania lustracyjnego.
– Byłem wielokrotnie lustrowany. W dokumentach nie ma jakiegokolwiek śladu mojej rzekomej współpracy. Ja swoje życie znam, za swoje życie ręczę. Wiem, co w życiu robiłem – powiedział Martyniuk, zapowiadając, że będzie przed sądem walczył o oczyszczenie z zarzutu kłamstwa lustracyjnego.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=c.gmyz@rp.pl]c.gmyz@rp.pl[/mail]