Reklama
Rozwiń
Reklama

Śmierć za pomoc

Mord na ośmiorgu członkach chrześcijańskiej misji humanitarnej

Aktualizacja: 09.08.2010 01:24 Publikacja: 08.08.2010 21:41

Śmierć za pomoc

Foto: Facebook

W lesistym rejonie prowincji Badachszan znaleziono w piątek ciała ośmiorga pracowników medycznych z państw zachodnich i ich dwóch afgańskich tłumaczy. Zwłoki leżały tam od dwóch tygodni obok podziurawionych kulami samochodów.

Lekarze z Międzynarodowej Misji Pomocowej (IAM) zostali napadnięci, gdy wracali z prowincji Nuristan. Według afgańskiej policji napastnicy zatrzymali konwój, kazali wszystkim wysiąść, po czym obrabowali ich i zastrzelili z karabinów AK-47. Opowiedział o tym policji niejaki Sajfullah, jedyny uczestnik konwoju, który ocalał. Ten afgański kierowca również miał zostać zabity, ale napastnicy powstrzymali się od zastrzelenia go, gdyż zaczął głośno recytować wersety Koranu.

Członkowie misji zatrzymali się wcześniej w tym rejonie na kilka dni, choć miejscowi wieśniacy im to odradzali. – Ostrzegali ich, żeby nie zostawali, bo jest niebezpiecznie – mówił afgański generał Agha Nur Kemtuz cytowany przez BBC.

Do ataku przyznali się talibowie. – Jeden z naszych patroli napotkał grupę cudzoziemców. Byli chrześcijańskimi misjonarzami, zabiliśmy ich – powiedział rzecznik talibów Zabihullah Mudżahed. Dodał, że u uczestników konwoju znaleziono Biblię w miejscowym języku. Policja nie potwierdziła jednak tej wersji wydarzeń. Według niej ataku mogli dokonać zwykli bandyci, a talibowie biorą na siebie odpowiedzialność za ten czyn ze względów propagandowych. IAM podkreśla z kolei, że lekarze nie byli misjonarzami, zajmowali się wyłącznie udzielaniem pomocy medycznej.

Wśród ofiar jest sześcioro obywateli USA, Niemka i Angielka. Ta ostatnia, 36-letnia dr Karen Woo, miała polecieć do Londynu na własny, zaplanowany na najbliższy piątek ślub z mężczyzną poznanym podczas pracy w Afganistanie. Woo wyjechała do tego kraju w 2009 roku. Porzuciła dobrze płatną pracę w prywatnej klinice w Londynie. Jako uczestniczka misji IAM leczyła Afgańczyków w najbiedniejszych i najbardziej oddalonych od centrum kraju prowincjach. Otrzymywała za to symboliczne wynagrodzenie.

Reklama
Reklama

„To dziwne, ale czuję się tutaj prawie jak w domu, chociaż wiem, że moim przyjaciołom tutejsze życie wydałoby się piekłem” – pisała w swoim blogu. W ostatnim wpisie, z 20 lipca, informowała, że wybiera się z kolegami na „niepozbawioną ryzyka” misję do Nuristanu. Aby pomoc medyczna dotarła do mieszkańców wiosek w wysokich, ośnieżonych górach. Jak podkreślała, będą do nich docierać na piechotę, gdyż panujące tam warunki „uniemożliwiają użycie koni”.

Pracownicy chrześcijańskich misji humanitarnych często padają ofiarą islamskich radykałów, którzy podejrzewają ich o prozelityzm. W 2008 roku talibowie zastrzelili w Kabulu 34-letnią Brytyjkę Gayle Williams. Kobieta pracowała dla chrześcijańskiej organizacji SERVE, pomagając niepełnosprawnym. W swoim oświadczeniu talibowie podkreślali, że jej celem było nawracanie na chrześcijaństwo, SERVE odrzuciła jednak stanowczo ten zarzut.

12 czerwca ubiegłego roku islamscy ekstremiści porwali i zamordowali w Jemenie dwie niemieckie pielęgniarki: 26-letnią Ritę Stumpp i 24-letnią Anitę Gruenwald, oraz 33-letnią Koreankę Eom Young-sun. Kobiety pracowały w jemeńskim szpitalu w ramach misji holenderskiej organizacji Worldwide Services. Przed porwaniem otrzymały ostrzeżenie, że zostaną surowo ukarane, jeśli nie zaprzestaną nawracania na chrześcijaństwo.

Na początku marca tego roku terroryści obrzucili granatami biuro misji World Vision w Pakistanie. Podczas ataku zginęło sześcioro jej pracowników, wyznawców islamu.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama