Reklama

Polscy śledczy uznają zmienione zeznania kontrolerów

Śledczy skorzystają ze zmienionych zeznań rosyjskich kontrolerów. Prof. Kruszyński: Szokujące

Publikacja: 19.11.2010 20:05

Nowe informacje o śledztwie przekazali w piątek (od lewej) płk Ireneusz Szeląg, szef Wojskowej Proku

Nowe informacje o śledztwie przekazali w piątek (od lewej) płk Ireneusz Szeląg, szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, gen. Krzysztof Parulski i płk Zbigniew Rzepa z Naczelnej Prokuratury Wojskowej

Foto: PAP, Bartłomiej Zborowski Bar Bartłomiej Zborowski

– Uszkodzenia ciał pierwszego i drugiego pilota wskazują, że w momencie katastrofy siedzieli oni na swych miejscach, brak więc podstaw do spekulacji, że ich fotele zajmowała osoba trzecia – poinformował w piątek płk Ireneusz Szeląg, szef warszawskiej Wojskowej Prokuratury Okręgowej.

Zdementował tym samym spekulacje, że za sterami rozbitego pod Smoleńskiem Tu-154 siedział obecny w kokpicie dowódca Wojsk Powietrznych gen. Andrzej Błasik.

Prokuratorzy poinformowali też o kontrowersyjnej decyzji – w śledztwie nie wykorzystają zeznań kontrolerów wieży z lotniska Siewiernyj złożonych tuż po katastrofie 10 kwietnia, lecz późniejsze, w których – jak ujawniła "Rz" – zmienili oni istotne fragmenty.

– Żeby materiały te można było uznać za dowód w polskim śledztwie, muszą spełniać łącznie dwie przesłanki: być zgodne z porządkiem prawnym państwa wzywanego do wykonywania pomocy prawnej oraz zgodne z porządkiem prawnym RP. Żebyśmy zatem przyjęli je za dowód, muszą być zgodne i z rosyjskim, i z polskim porządkiem prawnym – tłumaczył Szeląg. Powołał się przy tym na zapisy konwencji strasburskiej.

Szeląg powiedział, że polska prokuratura zwróciła się do Rosjan, by umożliwili naszym śledczym przesłuchanie obu kontrolerów oraz prokuratorów, którzy ich przesłuchiwali.

Reklama
Reklama

– Decyzja wojskowej prokuratury jest szokująca – mówi "Rz" prof. Piotr Kruszyński, karnista z Uniwersytetu Warszawskiego. – Żadnych materiałów, które są w aktach śledztwa, nie można wykluczyć z materiału dowodowego czy uznać ich za niedopuszczalne. Polska procedura karna takiej możliwości nie przewiduje. Pierwotne zeznania kontrolerów powinny być pozostawione w aktach jako prawnie dopuszczalne. Konwencja strasburska nie ma tutaj żadnego zastosowania.

Prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości: – Merytorycznie decyzja prokuratury się broni. Chociaż jeśli chodzi o argumentację strony rosyjskiej, to sytuacja jest co najmniej dziwna. Zeznania kontrolerów złożone w kwietniu – jak się okazuje – dość zasadniczo się różnią od tych z sierpnia. Trzeba postawić pytanie, czy rzeczywiście pierwotne zeznania unieważniono ze względów formalnych, skoro ich treść jest tak istotnie różna.

Rosjanie unieważnili kwietniowe zeznania kontrolerów, bo z akt wynikało, że ich przesłuchania, prowadzone przez tych samych śledczych, odbywały się w różnych miejscach w tym samym czasie. Z takim samym wnioskiem rosyjscy śledczy zwrócili się do Polaków. "Rz" ujawniła w piątek, jakie są rozbieżności w zeznaniach kontrolerów z kwietnia i z sierpnia. Tuż po katastrofie ppłk Paweł Plusnin twierdził, że przekazał załodze Tu-154 informację, iż widoczność na lotnisku wynosi 400 m, choć jego zdaniem sięgała 800 m.

Tłumaczył, że podał mylne dane, by zniechęcić załogę do lądowania. W nowym przesłuchaniu twierdzi, że widoczność wynosiła 400 m i tyle podał załodze tupolewa. Co ważniejsze, w późniejszych zeznaniach kontrolerzy zaznaczają, że samolot sprowadzany był na ziemię według procedur cywilnych.

To pomniejsza ewentualną winę Rosjan. W takiej sytuacji bowiem ostateczną decyzję o lądowaniu podejmują piloci.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama