Reklama

Pałac Prezydencki krytykuje MSZ za sprawę tablic

To spadło na nas jak grom z jasnego nieba – mówi Tomasz Nałęcz, doradca prezydenta

Aktualizacja: 20.04.2011 11:26 Publikacja: 20.04.2011 01:58

Trzy dni przed wizytą prezydenta Bronisława Komorowskiego w Smoleńsku Rosjanie zastąpili tablicę pos

Trzy dni przed wizytą prezydenta Bronisława Komorowskiego w Smoleńsku Rosjanie zastąpili tablicę postawioną przez rodziny ofiar katastrofy (z prawej) tablicą dwujęzyczną, na której nie ma już wzmianki ani o ludobójstwie ani o Katyniu

Foto: PAP, Wojciech Pacewicz Wojciech Pacewicz

Doradca Bronisława Komorowskiego ostro krytykuje MSZ za postępowanie w sprawie pamiątkowych tablic w Smoleńsku. Twierdzi, że dyplomaci nie uprzedzili pałacu przed wizytą prezydenta w Smoleńsku 11 kwietnia o grożącym skandalu.

Nałęcz: prezydent był zaskoczony

Pierwszy raz między Pałacem Prezydenckim a MSZ dochodzi do otwartego konfliktu. Otoczenie Komorowskiego ma pretensje do resortu Radosława Sikorskiego. O co? MSZ nie ostrzegł, że Rosjanie mogą zdjąć tablicę tuż przed wizytą prezydenta, choć dyplomaci wiedzieli o takim niebezpieczeństwie od blisko pięciu miesięcy. Rosjanie wiele razy wracali do tej sprawy w rozmowach z przedstawicielami MSZ, ostatni raz 8 kwietnia.

Tomasz Nałęcz, jeden z najbliższych doradców Komorowskiego, w autoryzowanej wypowiedzi dla „Rz" stwierdził: – Brałem udział w przygotowaniu wizyty pana prezydenta w Katyniu i Smoleńsku. Były to spotkania w bardzo wąskim gronie współpracowników. Mogę powiedzieć, że informacja o tym, że grozi nam jakiś skandal związany z tablicami upamiętniającymi ofiary katastrofy, była dla nas zaskoczeniem, spadła na nas jak grom z jasnego nieba, bardzo późno, już po fakcie zamiany tablic. Być może w stercie materiałów, które dostarczył nam MSZ, gdzieś petitem było wspomniane, że istnieje kłopot z tablicami, ale przecież nie tak informuje się prezydenta o istotnej sprawie. Rozmawiałem z prezydentem, obserwowałem go przed i w

trakcie wizyty, którą traktował jako wyjątkowo ważną, i mogę powiedzieć, że był równie zaskoczony całą historią. Myślę, że dowiedział się o tym, że jest kłopot, wyjątkowo późno.

– Informacja o wątpliwościach Rosjan była zawarta w materiałach, które przesłaliśmy do Kancelarii Prezydenta – twierdzi Henryk Litwin, wiceszef MSZ. – Trudno mi przesądzać, o czym wiedzieli przedstawiciele prezydenta. To nie jest pytanie do mnie.

Reklama
Reklama

Sikorski – dyplomacja na Twitterze

Tablica ku czci ofiar katastrofy Tu-154 została zamontowana w Smoleńsku 13 listopada 2010 r. Była to prywatna inicjatywa wdów po prezesie Instytutu Pamięci Narodowej i wiceministrze kultury. Na tablicy znalazło się określenie „ludobójstwo" w kontekście mordu w Katyniu. Rosjanie zaprotestowali w polskim MSZ.

Zuzanna Kurtyka i Magdalena Merta mówią „Rzeczpospolitej", że nikt z dyplomatów nie próbował rozmawiać z nimi o narastającym problemie. Zapewniają, że były skłonne do kompromisu.

Na trzy dni przed wizytą prezydenta Komorowskiego Rosjanie zdemontowali tablicę i powiesili swoją, dwujęzyczną. Nie ma na niej mowy o ludobójstwie ani o Katyniu. Podmiana wywołała skandal. Na szybko zmieniano program wizyty prezydentów Polski i Rosji, którzy zamiast przed tablicą składali wieńce przy brzozie. Bronisław Komorowski już po uroczystościach mówił, że zamieszanie „groziło wysadzeniem w powietrze całej wizyty".

Opozycja domagała się wyjaśnień od ministra Sikorskiego. Szef dyplomacji posłał do parlamentu swego zastępcę Henryka Litwina.

Sam zaś aktywnie komentował wydarzenia w mikroblogu w portalu Twitter: „Konsekwentne prowokacje PiS: postawić niemożliwe żądania, potem krzyczeć „Zdrada!". No pasaran. Nie pozwolimy podpalić Polski"; „Koncepcja polityki zagranicznej PiS: narzucić Rosji kwafilikację zbrodni katyńskiej za pomocą wiertarki. Nie wróżę sukcesu".

O całej sprawie więcej w dodatku „Rzecz na Święta", który ukaże się w najbliższą sobotę

Reklama
Reklama

Spór o ludobójstwo

Bronisław Komorowski walczył o pełną prawdę o zbrodni katyńskiej już w czasach komunizmu i nadal będzie się o to upominał – tak Tomasz Nałęcz, doradca prezydenta, odpowiedział na list 30 polityków i publicystów, którzy chcieli, by Komorowski potwierdził stanowisko w sprawie uznania mordu w Katyniu za ludobójstwo. Ich zaniepokojenie wywołał inny prezydencki doradca Roman Kuźniar, który stwierdził, że w świetle prawa międzynarodowego zbrodnia katyńska nie może być uznana za ludobójstwo. Nałęcz przypomina, że gdy Komorowski był marszałkiem Sejmu, izba przyjęła uchwałę, iż mord katyński był „zbrodnią o znamionach ludobójstwa".    —pap

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama