W poniedziałek władze PO zamkną pierwszy etap konstruowania list wyborczych w jesiennych wyborach do parlamentu. O tym, kto się na nich znajdzie i na którym miejscu, zadecyduje Rada Krajowa.
– Od tego, jacy ludzie znajdą się na listach, zależy wynik kampanii – mówi „Rz" Małgorzata Kidawa-Błońska, rzeczniczka kampanii PO.
Choć decyzje mają zapaść oficjalnie dopiero 11 czerwca, już dziś wiadomo, że na listach znajdzie się 41 osób (tyle ma być okręgów wyborczych) osobiście wskazanych przez Donalda Tuska. Każda ma otrzymać 12. miejsce na liście.
– Nikt nie wie, kto otrzyma dwunastki, jakie będą kryteria wyboru. Otrzymaliśmy tylko osobiste polecenie Tuska, by te 12. miejsca we wszystkich okręgach pozostawić do jego dyspozycji – mówi „Rz" jeden z szefów okręgów PO. – Spekuluje się, że będą to osoby, które dotąd nie wybijały się na pierwszy plan, za to są bezwzględnie lojalne wobec niego.
Oficjalnie politycy PO o sprawie rozmawiać nie chcą, odsyłają do władz. – To będą młodzi ludzie związani z PO. Szansa sprawdzenia się w walce wyborczej jest dla nich nagrodą za aktywną pracę na rzecz partii – tłumaczy Kidawa-Błońska. I potwierdza, że personalia kandydatów wskaże Tusk.
Szansa sprawdzenia się w wyborach jest dla nich nagrodą za pracę na rzecz partii Małgorzata Kidawa-Błońska, rzeczniczka kampanii PO
– Taka sytuacja pokazuje postępujący proces stawania się PO partią wodzowską. Inaczej niż w partiach w państwach Europy Zachodniej w Platformie dla Tuska nie ma liczącego się rywala i w ten sposób umacnia on swą pozycję – ocenia dr Rafał Chwedoruk, politolog. – To będzie taka żelazna gwardia szefa partii, najwierniejsi z wiernych.
Według ustaleń „Rz" pomysł 12. miejsca miał wyjść od lidera Młodych Demokratów (młodzieżówki PO) Dariusza Dolczewskiego, który chce z tego miejsca startować w Warszawie. Ale sprawa ma drugie dno. Zapewniając sobie wpływ na obsadę jednego miejsca, Tusk na każdej liście zyskuje kandydata kojarzonego bardziej z nim niż z grupą marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny. Młodzi Demokraci to bowiem środowisko blisko związane z premierem. Wywodzi się z niego Sławomir Nowak, były szef jego gabinetu, europoseł Krzysztof Lisek czy liderka gdańskiej PO Agnieszka Pomaska.
– Pozycja Tuska zależy od tego, czy po wyborach uda mu się zachować funkcję premiera. Jeśli tak się nie stanie – z pewnością szykuje się i na ten scenariusz – w partii każda szabla po jego stronie będzie dla niego cenna – mówi dr Jacek Kloczkowski z Ośrodka Myśli Politycznej
Podział miejsc na listach między kandydatów bliskich Schetynie i Tuskowi nadal wywołuje konflikty w partii. Wciąż nierozwiązany jest spór w wielkopolskiej PO. Tamtejszy lider i współpracownik Schetyny Rafał Grupiński chce, by Waldy Dzikowski, który wcześniej kierował wielkopolską PO, startował z piątego miejsca do Sejmu lub walczył o mandat senatora. Według naszych rozmówców w ramach kompromisu Dzikowski może dostać trójkę do Sejmu.
Nie gasną też personalne konflikty w małopolskiej PO. Od tygodni jej szef Ireneusz Raś mówił w mediach, że jego zastępca Jarosław Gowin powinien startować do Senatu. Gowin się na to nie godził. Teraz zdaniem naszych informatorów Raś forsuje plan, by Gowin dostał szóste miejsce na liście.
– Interesuje mnie start z Krakowa do Sejmu. Nie wypowiadam się natomiast na temat miejsc na listach – ucina Gowin pytany przez „Rz" o sprawę.
W kręgach władz PO mówi się, że Tusk miał zagwarantować Gowinowi trójkę. Na krakowskiej liście zabraknie najprawdopodobniej szefa krakowskiej PO Łukasza Gibały. Parlamentarzysta liczył na czwarte miejsce, ale wszedł w otwarty konflikt z Rasiem, gdy ostro zaprotestował przeciw jego pomysłowi zmniejszenia liczby kół partyjnych PO w Krakowie.
Ostateczny skład listy Raś ma ogłosić 15 maja, nieoficjalnie wiadomo, że Gibała może dostać propozycję startu do Senatu.