Reklama

Piotr Zaremba: Nauka z porażki Orbána może nie być po myśli polskich liberałów

Klęska Viktora Orbána nie oznacza na razie generalnej porażki populistycznej eurosceptycznej prawicy, choć wielu już to zaczęło ogłaszać. Nauka, jaką z węgierskich wyborów wyciągnie prawicowy obóz w Polsce, też nie musi być po myśli liberałów.
Czy eurosceptyczna prawica w Polsce i innych krajach żegna się nie tylko z Viktorem Orbánem, ale też

Czy eurosceptyczna prawica w Polsce i innych krajach żegna się nie tylko z Viktorem Orbánem, ale też z nadzieją na władzę? Niekoniecznie (na zdjęciu węgierski premier 11 kwietnia na ostatnim wiecu przedwyborczym w Budapeszcie)

Foto: Bloomberg

Jest rzeczą zrozumiałą, że po politycznym trzęsieniu ziemi na Węgrzech pada pytanie o wnioski, jakie z jego klęski powinna wyciągnąć polska prawica. Nie może być inaczej zwłaszcza przy stopniu globalizacji partyjnej polityki w Polsce i innych krajach. Nasza polaryzacja nałożyła się na węgierską.

Premier Donald Tusk i jego koalicja obsadzili się w roli kibiców zwycięzcy Pétera Magyara. Z kolei prezydent Karol Nawrocki pojechał do Viktora Orbána, a Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla węgierskiego medium tłumaczył, dlaczego Orbán powinien wygrać z punktu widzenia polskiego, a nie tylko węgierskiego interesu. Takie sprzężenia zawsze wystawiają jedną ze stron konfrontacji na ryzyko rozliczeń, jeśli jej faworyt przegra. W tym przypadku porażka Fideszu była widoczna gołym okiem jeszcze przed wyborami. Choć, oczywiście, polska prawica mogła uważać sondaże przeprowadzane na Węgrzech za zdeformowane (zgodnie z naszymi doświadczeniami). Okazały się prawdziwe.

Pozostało jeszcze 93% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama