Reklama

Ukraina i Rosja: kto kogo zabił

Między Moskwą ?i Kijowem toczy się wojna propagandowa o to, kto dopuszczał się zbrodni wojennych na terenie Donbasu.

Publikacja: 01.10.2014 02:00

Ukraina i Rosja: kto kogo zabił

Foto: AFP

Rosyjski Komitet Śledczy wszczął śledztwo w sprawie „ludobójstwa ludności rosyjskojęzycznej" we wschodniej Ukrainie w czasie ostatnich walk. W odpowiedzi ukraińska Prokuratura Generalna wszczęła śledztwo przeciw rosyjskiemu Komitetowi, zarzucając mu „współpracę z organizacjami terrorystycznymi" i „ingerencję w działania organów śledczych".

Śledczy z Moskwy uważają, że „od 12 kwietnia do dziś nieustaleni sprawcy spośród przywódców wojskowych i politycznych Ukrainy" wydawali rozkazy, by zabijać „rosyjskojęzycznych obywateli na terytorium Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej". Na skutek wypełniania tych rozkazów miało zginąć 2,5 tysiąca osób od „ataków z wyrzutni rakietowych Grad i Uragan, ataków lotniczych z użyciem m.in. bomb kasetowych, taktycznych rakiet Toczka i innych rodzajów uzbrojenia".

„A czegóż to przestraszył się Komitet Śledczy, że ?wszczął śledztwo w sprawie tego, co dzieje się w innym kraju i nie dotyczy obywateli Rosji" – skomentował rosyjskie śledztwo opozycyjny polityk Borys Wiszniewskij. Opozycjonista wyraził życzenie obejrzenia „urządzenia, w jakie wyposażono bomby, które ustalało, czy cel mówi po rosyjsku czy w jakimś innym języku".

„Komitet Śledczy, wszczął śledztwo w sprawie tego, co dzieje się w innym kraju"

Kremlowskie zaangażowanie w obronę praw człowieka zaczęło się 25 września od informacji lidera donieckich separatystów Aleksandra Zacharczenki. Powiedział on, że w okolicach Makiejewki znaleziono trzy masowe groby, a w nich 40 ciał. Już wieczorem tego samego dnia ofiary zaczęły się mnożyć: rosyjska telewizja poinformowała, że w co najmniej czterech miejscowościach znaleziono „kilka dziesiątków mogił", a w nich setki pomordowanych.

Reklama
Reklama

Sprawcami mieli być ukraińscy żołnierze, którzy wcześniej stacjonowali na tych terenach. Dowodem – amerykańskie racje żywnościowe, znalezione jakoby koło grobów w Makiejewce.

Jednak milicja z tej miejscowości poinformowała, że znaleziono tylko cztery ciała. Ponieważ sprawcy używali pistoletów Makarowa (popularnych w byłym ZSRR), trudno określić, kto zabił i dlaczego.

Początkowo rosyjscy deputowani wzywali prokuraturę, by wszczęła śledztwo w sprawie właśnie tych ofiar, jako dowodu na prześladowanie „obywateli rosyjskojęzycznych". Ale prokuratorzy zrezygnowali, wystraszeni przez dziennikarzy.

Ci zaś porównali „racje żywnościowe" znalezione w Makiejewce do „wizytówki Dmitrija Jarosza", lidera ukraińskiego Prawego Sektora. Karteczkę znaleziono jakoby w kwietniu, w kompletnie spalonym samochodzie na przedmieściach Słowiańska. Wtedy był to dowód na prześladowanie „obywateli rosyjskojęzycznych" przez „ukraińskich nazistów". Pierwszemu programowi rosyjskiej telewizji zaś wypomniano idiotyczną wiadomość z 13 lipca. Poinformowała, że wkraczające do Słowiańska wojska ukraińskie przybiły do tablicy ogłoszeniowej w centrum miasta trzyletniego chłopczyka, w dodatku w obecności jego matki. Dziennikarzy, którzy pojechali do Słowiańska sprawdzić tę informację, mieszkańcy obrzucali wyzwiskami i przekleństwami, ale najbardziej przeklinali rosyjską telewizję.

Prokuratura rozpoczęła więc śledztwo przeciw przywódcom Ukrainy. Podobną sprawę wszczęła już w czerwcu, przeciwko gubernatorowi Dniepropietrowska Igorowi Kołomojskiemu pod absurdalnym zarzutem używania na wojnie w Donbasie uzbrojenia zakazanego przez prawo międzynarodowe. Kołomojski ani nie walczył w Donbasie, ani nie używał żadnego uzbrojenia.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama