Można zrozumieć, że jako strażnik konstytucji prezydent apeluje o zachowanie spokoju i przestrzeganie obowiązującego w Polsce prawa. Jednak jeśli nie ma na coś zgody, to przede wszystkim na zamieszanie, z jakim mamy do czynienia przy obliczaniu wyników wyborów.
Gdy piszę te słowa, Państwowa Komisja Wyborcza przez 72 godziny nie była w stanie zliczyć głosów oddanych przez Polaków w niedzielnych wyborach. Co gorsza, nie potrafiła podać terminu, w którym zakończy prace. Instytucja, która czuwa nad prawidłowością procesu wyborczego, jest w poważnym kryzysie.