Reklama
Rozwiń
Reklama

Ukraina: front szykuje się do wiosennych walk

Separatyści przygotowują się do „intensywnych działań bojowych", które mogą się zacząć wkrótce, jeszcze przed rosyjskim świętem 9 maja.

Aktualizacja: 09.04.2015 21:19 Publikacja: 09.04.2015 21:12

Ukraina: front szykuje się do wiosennych walk

Foto: PAP/EPA

Według ukraińskich i amerykańskich wojskowych oddziały separatystów zostały postawione w stan gotowości bojowej. Potwierdził to w rozmowie z „Rz" rosyjski analityk związany ze środowiskiem separatystów Borys Rożin. Jego zdaniem „obecnie trwa formowanie (na terenach opanowanych przez separatystów) oddziałów regularnej armii w związku z oczekiwanymi intensywnymi działaniami bojowymi".

– Oddziały ochotników są przekształcane w normalne brygady i korpusy (ługański i doniecki), które będą miały wspólne dowództwo. Przede wszystkim formuje się artylerię i służbę medyczną – powiedział. Dotychczas atak poszczególnych oddziałów przygotowywali żołnierze rosyjscy, wspierali je z armat i czołgów, a w razie czego sami interweniowali w walce.

Jednocześnie misja OBWE odnotowuje wzrastającą ilość ostrzałów w tej części frontu, która jest obsadzona przez oddziały „donieckie". Tamtejszy „prezydent" Aleksandr Zacharczenko oświadczył, że zamierza walczyć o tereny zajmowane obecnie przez oddziały ukraińskie.

– Problem polega na tym, że musimy przywrócić (naszą władzę) na terenach tymczasowo okupowanych, oczywiście lepiej byłoby zrobić to środkami pokojowymi – powiedział. Chodzi o rejon Słowiańska i Kramatorska oraz port w Mariupolu. Rzecz jasna, Ukraińcy nie zamierzają ustępować ze swego terytorium dobrowolnie.

Seria ostrzeżeń o szykowanym ataku nadeszła w kilka dni po powołaniu przez władze w Kijowie Komisji Konstytucyjnej, która ma przygotować projekt nowej ustawy zasadniczej nieprzewidujący autonomii dla Doniecka i Ługańska – i w ogóle nieuznający tamtejszych „prezydentów".

Reklama
Reklama

Amerykański generał Wesley Clark, były dowódca NATO, przestrzegł, że „atak ze wschodu" może nastąpić już po prawosławnej Wielkanocy (12 kwietnia) „i najprawdopodobniej przed (świętem) 9 maja".

Według Rożina jednak proces konsolidacji oddziałów separatystów i przekształcania ich w regularną armię zaczął się już pod koniec ubiegłego roku. – Część oddziałów walczyła na froncie, a część zajmowała się sprawami gospodarczymi (czyli handlem) lub rabunkami. Z Rosji płynęły dostawy żywności, ubrań i parę razy zostały przez nich okradzione. Wtedy z Rosji grzecznie zarekomendowano, by zrobić porządek – powiedział „Rz", choć odmówił odpowiedzi na pytanie, kto „rekomendował".

Do 5 kwietnia w obu „republikach" poszczególne oddziały miały się podporządkować „prezydentom" lub złożyć broń. Nie wszyscy to zrobili. – Teraz zatrzymują tam masę ludzi i wsadzają do więzień – mówi Rożin.

Wcześniej jednak w zamachach i starciach zginęło kilkunastu dowódców, którzy nie chcieli się podporządkować „prezydentom". Obecnie jedynie oddziały rosyjskich kozaków nie uznają władzy „prezydenta Ługańska" i kontrolują prawie połowę terytorium „Ługańskiej Republiki Ludowej". – Trwa tam walka o zasoby ekonomiczne (regionu), ale większość kozaków chce wspólnego frontu i końca anarchii – mówi Rożin.

Tymczasem Amnesty International oskarżyła separatystów o mordowanie ukraińskich jeńców wojennych. Organizacja ma dowody wskazujące na zastrzelenie przez Rosjan co najmniej czterech żołnierzy.

W niedzielę w Kijowie odbył się pogrzeb Ihora Branowickiego, jednego z ukraińskich obrońców lotniska w Doniecku, który został zamordowany 21 stycznia po wzięciu do niewoli przez dowódcę separatystów Arsenija Pawłowa zwanego „Motorola".

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama