Z tego artykułu się dowiesz:
- Jaka była ostateczna decyzja prokuratury w sprawie incydentu na polsko-białoruskiej granicy?
- Na jakiej podstawie prokuratura umorzyła postępowanie dotyczące napaści na żołnierza?
- Dlaczego śledztwo w sprawie pobicia migranta wciąż trwa?
Żołnierz miał drobne urazy w okolicy oka, jednak nie wiadomo jak powstały – migrant zachowywał się biernie, nie był agresywny – to główne tezy uzasadnienia umorzenia śledztwa wszczętego z zawiadomienia żołnierza, który w ubiegłym roku służył przy zabezpieczeniu polsko-białoruskiej granicy. Chodzi o zdarzenie z 10 lipca 2025 r., do jakiego doszło w strefie placówki Straży Granicznej w Michałowie. Migranta, który wdarł się nielegalnie do Polski, miał zostać pobity przez żołnierza. Ten ostatni bronił się, że wcześniej został zaatakowany. Śledztwo tego jednak nie wykazało – ustaliła „Rzeczpospolita”.
Uszkodzenia koło oka? Prokuratura: Nie ma dowodów, że zrobił to imigrant
Decyzja o umorzeniu śledztwa zapadła w dziale do spraw wojskowych Prokuratury Rejonowej Białystok-Północ 29 grudnia ubiegłego roku. Postępowanie dotyczyło czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego – żołnierza, poprzez zadanie mu uderzeń w okolice lewego oka i spowodowanie obrażeń ciała w postaci otarcia powieki górnej.
– Czyn ten został zakwalifikowany jako przestępstwo z artykułu 223 paragraf 1 kodeksu karnego, w zbiegu z artykułem 157 paragraf 2 kodeksu karnego. Podstawą umorzenia śledztwa był brak znamion czynu zabronionego – mówi nam prok. Daniel Brodowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie. W uproszczeniu to oznacza, że nie doszło do przestępstwa, które żołnierz wskazał w doniesieniu do prokuratury.
Czytaj więcej
Białostocka Prokuratura od razu założyła, że winny jest żołnierz, który miał pobić migranta i pod tym kątem wszczęła śledztwo. Dlaczego nikt nie wz...
– W śledztwie przesłuchano wszystkich świadków, zabezpieczono monitoring, uzyskano opinię medyczną, bo pokrzywdzony, czyli żołnierz, rzeczywiście posiadał, jak wskazano w opisie czynu, pewne drobne obrażenia w okolicach oka, które naruszyły prawidłowe funkcjonowanie narządu ciała na okres poniżej dni siedmiu – wskazuje prokurator.
Jak wyglądał więc prawdziwy przebieg zajścia? Prok. Brodowski: – Prokurator ocenił, że zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, iż obywatel Afganistanu, który przekroczył granicę z Białorusią, podczas ujęcia go przez żołnierza, zachował się biernie i nie wykazywał zachowań agresywnych.
Skoro więc ustalono jednoznacznie, że nie było niebezpiecznego narzędzia w rękach migranta, i w zdarzeniu brała udział tylko jedna osoba, czyli Afgańczyk, to nie ma tutaj mowy o przestępstwie czynnej napaści na funkcjonariusza – mówi prok. Brodowski
W tej sprawie istotne jest coś jeszcze. W przypadku przestępstwa z artykułu 223 paragraf 1, czyli czynnej napaści na funkcjonariusza – zgodnie z brzmieniem tego artykułu – aby doszło do wypełnienia znamion takiego przestępstwa, to działanie musi być wspólnie i w porozumieniu z inną osobą (czyli co najmniej dwóch osób). Albo musi to być działanie przy użyciu niebezpiecznego narzędzia, np. broni palnej, noża lub innego podobnie działającego przedmiotu. W realiach granicy z Białorusią, za niebezpieczny przedmiot może być uznany także samochód, którym ktoś usiłuje przejechać funkcjonariusza.
– Skoro więc ustalono jednoznacznie, że nie było niebezpiecznego narzędzia w rękach migranta i w zdarzeniu brała udział tylko jedna osoba, czyli Afgańczyk, to nie ma tutaj mowy o przestępstwie czynnej napaści na funkcjonariusza – mówi prok. Brodowski.
Co z lekkimi urazami u żołnierza? Skąd się wzięły? Prokurator pozyskał opinię, co do mechanizmu ich powstania u żołnierza. Jednak biegli wypowiedzieli się niejednoznacznie wskazując, iż mogły być to obrażenia powstałe w wyniku np. uderzenia kolbą broni palnej. Ale – jak zastrzega prokuratura – jest to tylko jedna z koncepcji.
– Z ustaleń śledztwa nie wynika, aby obrażenia te były spowodowane celowym i świadomym działaniem zatrzymanego cudzoziemca. Podczas zatrzymania migrant zachowywał się biernie, leżał na ziemi i nie wykazywał zachowań agresywnych – stwierdza prok. Brodowski. Dlatego, jak zaznacza, również tutaj – w zakresie czynu z artykułu 157 par. 2 Kodeksu karnego, czyli uszkodzenia ciała – prokurator uznał, iż brak jest znamion czynu zabronionego.
Taką ocenę potwierdzają nagrania z monitoringu interwencji oraz zeznania świadków, czyli wszystkich funkcjonariuszy biorących udział tego dnia w czynnościach.
Umorzenie nie jest prawomocne. Czy żołnierz złoży zażalenie?
Tuż po incydencie rzecznik Wojskowego Zgrupowania Zadaniowego Podlasie mjr Błażej Łukaszewski mówił, że na odcinku granicy w okolicy Michałowa grupa dziewięciu migrantów zaatakowała polskich żołnierzy rzucając w nich kamieniami; dwóch migrantów przekroczyło nielegalnie granicę – jeden z nich zaatakował żołnierza, którego „życie i zdrowie było zagrożone”. Zaatakowany żołnierz – jak twierdził mjr Łukaszewski „bronił się wszystkimi możliwymi sposobami”. Polska od 2021 r. mierzy się z niespotykaną wojną hybrydową na granicy z Białorusią. Ofiarą śmiertelną tych działań był młody żołnierz – Mateusz Sitek.
Co z obrażeniami Afgańczyka? Zachowanie żołnierza wobec migranta jest badane w innym śledztwie, prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Olsztynie – Wydział Spraw Wojskowych. I nadal trwa. Według informacji „Rzeczpospolitej” śledztwo ślimaczy się, bo prokuratura wciąż nie otrzymała opinii uzupełniającej biegłych lekarzy mających wskazać charakter obrażeń u cudzoziemca oraz przyczynę ich powstania.
Jak podkreśla prok. Brodowski, w tym postępowaniu prowadzący podejmie samodzielną decyzję. – Nie będzie się sugerował ustaleniami innego śledztwa; te nie są dla niego wiążące – podkreśla.
Czytaj więcej
Białoruskie służby nie potrafią już skutecznie przepchnąć do Polski nielegalnych migrantów – twierdzą rządowe źródła „Rzeczpospolitej”. To jeden z...
Mężczyzna, który miał zostać pobity przez żołnierza, został deportowany do Afganistanu. Nie miał przy sobie żadnych dokumentów. Jak więc potwierdzono jego pochodzenie i dane? – Personalia cudzoziemca znamy wyłącznie w oparciu o jego oświadczenie – wskazuje prok. Brodowski.
– Obywatelstwo cudzoziemca, który nie posiada dokumentów, potwierdza państwo wskazywane przez cudzoziemca jako kraj jego pochodzenia – odpowiada starszy chorąży sztabowy Michał Bura z zespołu prasowego komendanta podlaskiego oddziału Straży Granicznej.
Od końca marca 2025 r. zawieszone jest prawo do azylu. Służby nie przyjmują wniosków od cudzoziemców, zawracając ich z powrotem na Białoruś lub deportując do krajów pochodzenia.