– Koalicja Obywatelska zdecydowanie opowiada się za modernizacją Sił Zbrojnych i zwiększaniem wydatków na ten cel. Działania w tym obszarze powinny być przejrzyste i realizowane w długofalowym porozumieniu politycznym. Absolutnym priorytetem powinno być stworzenie wielowarstwowego systemu obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej – uważa Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej.
Jaką armię widzi Koalicja Obywatelska?
Koalicja ta, podobnie jak inne ugrupowania opozycyjne, kwestionuje plan rządu budowy 300-tys. armii. Jej politycy, podobnie jak wielu ekspertów, nie wiedzą, jakie są przesłanki ustalenia takiego limitu żołnierzy, i wątpią w realną możliwość budowy tak licznej armii. Ministerstwo Obrony Narodowej podaje teraz, że liczy ona ok. 175 tys. żołnierzy „pod bronią” (nie ma jasności, jak resort to liczy, bowiem utajnia dane na temat liczby żołnierzy, a są one zupełnie inne, niż podaje GUS). Zatem jak dużą armię widzi Koalicja? Zdaniem Tomasza Siemoniaka powinna liczyć „150 tys. najwyższej klasy żołnierzy zawodowych, 30 tys. żołnierzy obrony terytorialnej, 30 tys. stanu zmiennego (ochotnicza zasadnicza służba)”. Ponadto zakłada on utrzymanie 250 tys. przeszkolonej rezerwy.
Czytaj więcej
Pokazany właśnie przez Polskę 2050 Szymona Hołowni program „Bezpieczeństwo Naprawdę!” oparty jest na doświadczeniach gen. Mirosława Różańskiego.
Jaki procent PKB powinien zostać przeznaczony na obronę narodową? W tym przypadku ugrupowanie to odsyła do ustawy o obronie Ojczyzny. Przypominam, że zakłada ona stopniowy wzrost wydatków na obronność do poziomu 3 proc. PKB. Zgodnie z komunikatem resortu finansów planowane wydatki budżetowe na obronę narodową w 2024 r. mają wynieść 113,349 mld zł, czyli właśnie 3 proc. PKB. Resort obrony zakłada też przeznaczenie na zbrojenia środków z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych.
Politycy KO nie mają wątpliwości, że w Polsce powinny być obce wojska. – Stacjonowanie wojsk sojuszniczych, w szczególności armii USA, jest w interesie Polski. Im więcej, tym lepiej. Powinniśmy dążyć do stałego stacjonowania dwóch ciężkich brygad armii USA, obrony przeciwrakietowej i utrzymywania w Polsce magazynów sprzętu – informuje nas Tomasz Siemoniak.
Jego zdaniem powinna zostać odbudowana obrona cywilna. Została ona zlikwidowania po wejściu w życie ustawy o obronie Ojczyzny, a obecnej władzy nie udało się stworzyć formacji, która realizowałaby takie zadania. – W ramach ochrony ludności powinna funkcjonować obrona cywilna oparta na straży pożarnej i Krajowym Systemie Ratowniczo-Gaśniczym, ze szczególnym uwzględnieniem roli samorządu terytorialnego – uważa Siemoniak.
Czytaj więcej
Nie ma mowy o pacyfizmie, jest o wzmacnianiu siły armii i odporności państwa, a także współpracy z NATO i USA. Tak bezpieczeństwo i armię postrzega...
Koalicja sceptycznie odnosi się do pomysłu, aby Polska uczestniczyła w programie NATO „Nuclear Sharing”. W lipcu premier Mateusz Morawiecki zaapelował do członków NATO o jej włączenie do tego programu, po zapowiedzi rozmieszczenia przez Rosję broni jądrowej na Białorusi. Program ten umożliwia udostępnienie broni A państwom NATO, które jej obecnie nie posiadają. Amerykanie są sceptyczni wobec pomysłu polskich władz. A co na to KO? „Nie ma propozycji uczestnictwa Polski w programie »Nuclear Sharing«, spekulacje na ten temat nie służą bezpieczeństwu Polski” – uważają.