Większość urzędów miejskich przestawia się na pracę zdalną. Załatwienie w nich jakiejkolwiek sprawy graniczy z cudem. A o otrzymaniu w terminie pozwolenia na budowę nawet nie ma co marzyć. Epidemia koronawirusa paraliżuje także formalności budowlane.

Wrzutnia albo ePUAP, e-mail – nie

Od poniedziałku żaden petent nie wejdzie do Urzędu Miasta w Poznaniu. Podobnie jest w Gdańsku czy Warszawie oraz w wielu innych miastach. Kolejki przestały się już nawet ustawiać przed magistratami, co można było zaobserwować jeszcze w ubiegłym tygodniu.

– Przy wejściu stoi skrzynka, do której można wrzucać wnioski. Można też przesłać je przy pomocy portalu ePUAP. Niektóre osoby wysyłają je zwykłym e-mailem. To błąd. Kodeks postępowania administracyjnego nie uznaje pism wysłanych w ten sposób za urzędowe – mówi Bogdan Dąbrowski, radca prawny z Urzędu Miasta w Poznaniu.

Czytaj także: Koronawirus: urzędnicy na odległość z interesantem

– Tylko w wyjątkowych sytuacjach można przyjść do punktu podawczego. Każda dzielnica ma wyznaczone takie miejsce. Można też dzwonić –tłumaczy Karolina Gałecka z warszawskiego ratusza.

– Urzędnicy mieli wybór: albo pracują z domu, albo w urzędzie. Część zdecydowała się na przychodzenie do pracy, ale będzie unikać kontaktu osobistego z interesantami. Można zadzwonić, wysłać e-mail – wyjaśnia Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza.

Na stronach internetowych urzędów zamieszczono wykaz spraw, z których załatwianiem mieszkańcy powinni poczekać. Urzędy ich obecnie nie obsługują. Z wykazów wynika, że sprawy dotyczące formalności budowlanych do nich akurat nie należą, ale nikt nie wątpi, że i tak trzeba się uzbroić w cierpliwość.

Autopromocja
FIRMA.RP.PL

Sprawdzona, pogłębiona i kompleksowa wiedza dla MŚP

CZYTAJ WIĘCEJ

Konrad Płochocki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich, nie ma złudzeń.

– Z budową nowych inwestycji prędko nie ruszymy. Nie ma obecnie żadnych możliwości skompletowania wszystkich niezbędnych decyzji. Nie wszystko da się także załatwić przy pomocy ePUAP, np. pozwoleń na budowę nie. Urzędy działają w bardzo wolnym tempie. Wprawdzie niektóre starają się przestawić na pracę zdalną, ale nie jest to takie proste. Na przykład okazuje się, że nie wszystkie mają wystarczająco dużo laptopów – mówi dyrektor Płochocki.

– Nawet jeżeli wniosek trafi już do urzędu, to postępowanie się nie toczy. Jak inwestor ma np. uzupełnić braki formalne i dostarczyć brakujące dokumenty, kiedy się ich nie wydaje? Do akt też nie zajrzy. Dodzwonić się do wielu urzędów zwyczajnie się nie da. Nie jest także tajemnicą, że wielu urzędników jest obecnie na urlopach w związku z konieczną opieką nad dziećmi – opowiada Konrad Młynkiewicz, radca prawny oraz dyrektor działu prawa administracyjnego w Kancelarii Sadkowski i Wspólnicy.

Kadra opiekuje się dziećmi

Urzędy przyznają wprost: cudów nie ma. Jest epidemia, która paraliżuje wszystko. Mimo starań opóźnienia w wydawaniu wszelkich decyzji, w tym pozwoleń na budowę, zapewne będą.

– Urząd miasta działa. Rozpatrywanie wniosków idzie znacznie wolniej. W urzędach pracuje wiele kobiet, nie działają żłobki, przedszkola, szkoły, wiele więc w związku z opieką nad dziećmi przebywa na urlopach. Ponadto wnioski, które trafiają do skrzynki, są odkażane, zanim trafią do urzędnika. Trzeba na nie poczekać dwa do trzech dni – tłumaczy mec. Bogdan Dąbrowski.

– Przy pomocy ePUAP nie załatwi się wszystkich formalności budowlanych. Do wniosku o pozwolenie na budowę i do wielu zgłoszeń trzeba bowiem dołączyć projekt budowlany. Przepisy nie powalają na przesłanie projektu w formie cyfrowej. A szkoda. Od dawna o to zabiegamy. Mamy mocne komputery, nie byłoby problemów z otwieraniem projektów budowlanych – przyznaje mec. Dąbrowski. – Można za to w ten sposób wystąpić o wydanie warunków zabudowy i zagospodarowania terenu. Prawo dopuszcza przesłanie mapy (będącej załącznikiem do tego wniosku) w formie elektronicznej – dodaje.

Jeżeli wniosek został złożony przy pomocy ePUAP, decyzję otrzyma się również tą drogą. Decyzja w sprawie wniosków złożonych w formie tradycyjnej (wrzuconych do skrzynki) zostanie natomiast przesłana zwykłą pocztą.

– Na razie poczta działa. Są jednak problemy z potwierdzeniem odbiorów. Ze względu na braki kadrowe nie ma obecnie w urzędzie osoby, która wprowadza te dane do komputera – wyjaśnia mec. Bogdan Dąbrowski.

Nadzór nie kontroluje

Zdaniem deweloperów nie wszystkie środki ostrożności, które zostały podjęte w urzędach, są uzasadnione. Z niektórych można spokojnie zrezygnować. Ryzyko zarażenia się jest bowiem minimalne.

– Dużym problemem zakończonych już inwestycji jest wstrzymanie kontroli przez urząd dozoru technicznego oraz powiatowe inspektoraty nadzoru budowlanego. Pierwsi akceptują w nowych budynkach windy, kotłownie, przepompownie, a drudzy muszą przeprowadzić obowiązkową kontrolę, zanim wydadzą pozwolenie na użytkowanie. W obu wypadkach nie ma dużej styczności z ludźmi, a kontakty międzyludzkie można spokojnie ograniczyć jeszcze bardziej. Dlatego można byłoby przywrócić kontrole, ryzyko jest bowiem minimalne – mówi Konrad Płochocki.