mBank ma zapłacić 1247 klientom odszkodowanie za zawyżone raty kredytu hipotecznego – orzekł 30 kwietnia prawomocnie łódzki Sąd Apelacyjny. To sukces tych osób, ale też okazja do podsumowania instytucji postępowania grupowego.
Plusy i ograniczenie
– Ustawa o postępowaniu grupowym dała poszkodowanym możliwość działania razem, co jest niebagatelną wartością w starciu z potężnym przedsiębiorcą – mówi adwokat Iwo Gabrysiak, pełnomocnik kredytobiorców.
– Po 1227 dniach procesu wygrali i to jest nie tylko powód do satysfakcji dla nich, ale także przykład dla wszystkich innych, że można skutecznie walczyć o sprawiedliwość. Często się podkreśla, że to postępowanie było długotrwałe, ale statystycznie rzecz ujmując, skoro 1247 członków grupy uzyskało prawomocny wyrok po 1227 dniach procesu, to znaczy, że statystycznie każdy z nich uzyskał ten wyrok w czasie krótszym niż jedna doba.
115 pozwów
- zbiorowych wpłynęło do sądów ?w pierwszych czterech latach funkcjonowania tej procedury
Anna Cudna-Wagner, radca z kancelarii Linklaters, nie podziela tego entuzjazmu:
– Na podstawie tego wyroku mBank nie jest zobowiązany do zapłaty odszkodowań klientom. Muszą wytoczyć odrębny proces, w którym badana będzie wysokość szkody oraz takie kwestie, jak przedawnienie. Pozew zbiorowy nie jest ani sukcesem, ani porażką, bo nie jest instytucją uniwersalną – wyjaśnia.
Między polskim porządkiem a amerykańskim, w którym class action funkcjonuje od lat, są duże różnice.
– Dlatego ocena postępowania grupowego zależy od oczekiwań. Jeśli spodziewaliśmy się spektakularnych procesów, to polska regulacja wypada kiepsko – dodaje mec. Cudna-Wagner.
Czas na remanent
– Doświadczenia tej sprawy i każdej kolejnej, także tych, które zostały uznane za nienadające się do rozpoznania w postępowaniu grupowym, sprawią, że następne będą się toczyły szybciej i sprawniej, a prawnicy nauczą się trudnej sztuki komunikacji i organizacji współpracy z „klientem zbiorowym" – mówi mec. Dominik Gałkowski, który prowadzi dwa postępowania grupowe powodzian (spod Sandomierza i z okolic Świniar k. Płocka).
– Gdyby nie było pozwów grupowych, mielibyśmy w sądzie zamiast jednej tysiąc spraw.
Uczestnicy muszą się natomiast pogodzić z tym, że postępowanie grupowe trwa dłużej niż indywidualne, ponieważ konieczne jest przeprowadzenie dwóch dodatkowych etapów: orzekania o dopuszczalności postępowania grupowego i ustalania składu grupy, co zabiera mniej więcej rok.
8,3 tys. spraw
- wnieśli w latach 2010–2013 pracownicy występujący wspólnie w zwykłym trybie do sądów pracy
– Za pomyłkę ustawodawcy uznaję wyłączenie z katalogu spraw rozpoznawanych w tym trybie spraw o ochronę dóbr osobistych. W tym zakresie zatem potrzebna będzie nowelizacja – dodaje adwokat Gałkowski.
Ofiarą tego wyłączenia padli bliscy ofiar katastrofy hali MTK w Katowicach w 2006 r. Sądy prawomocnie odmówiły przyjęcia ich pozwu zbiorowego, gdyż dotyczył dóbr osobistych.
– To paradoks, bo właśnie ta katastrofa była impulsem do wprowadzenia w Polsce grupowego postępowania – przypomina dr Marek Niedużak zajmujący się pozwami grupowymi. – Druga pilna kwestia do nowelizacji to przyspieszenie tego postępowania.
Wspólne prowadzenie spraw było i jest stosowane także w zwykłym postępowaniu, gdy roszczenia są np. jednego rodzaju. Dość dużo takich spraw jest w sądach pracy, które też zostały wyłączone ze ścieżki pozwu zbiorowego.
– Prowadziłem kilka takich spraw, np. kilku tysięcy pracowników banku domagających się bonusu świątecznego – mówi Dawid Zdebiak, radca prawny z Kancelarii Gujski, Zdebiak. – Roszczenia takich osób można łączyć po kilka czy kilkanaście w jednym pozwie i taki proces przebiega równie szybko jak indywidualny. Sąd też ma możliwość łączenia takich spraw.