Twierdzi pan, że osoby pobierające minimalne wynagrodzenia cieszą się w Polsce de facto immunitetem egzekucyjnym. Dlaczego?
Przepisy o egzekucji z wynagrodzenia za prace są tak skonstruowane, że całe wynagrodzenie netto osoby zarabiającej minimalną pensję jest chronione przed egzekucją. Oznacza to, że pracodawca na wniosek komornika nie może potrącić pracownikowi nawet złotówki. Wyjątkiem jest sytuacja, w której komornik dochodzi roszczeń alimentacyjnych. W takim przypadku ustawodawca pozwala, by na rzecz dziecka komornik mógł zająć nawet 60 proc. najniższego wynagrodzenia. W przypadku każdej innej wierzytelności – nie ma takiej możliwości. Proszę zwrócić uwagę, na swego rodzaju hipokryzję państwa, które z jednej strony uznaje, że zarabiający najniższą pensję dłużnik – choćby był singlem mieszkającym jeszcze u rodziców – jest tak biedny, że komornik nie może mu zająć choćby złotówki, a z drugiej strony to samo państwo uznaje, że samotna matka zarabiająca to samo 4666 zł brutto jest na tyle bogata, że nie przysługuje jej żadne świadczenie z funduszu alimentacyjnego. To w końcu osoba pobierająca minimalne wynagrodzenia jest biedna czy bogata?