Tak orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie, oddalając skargę na bezczynność dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Skargę wniósł mieszkaniec Podhala, powołując się na złożony przed rokiem wniosek o udostępnienie kopii „Protokolarnego opisu gospodarstwa leśnego". Dokument wraz z załącznikami został sporządzony w 1945 r. w związku z upaństwowieniem tego majątku. Skarżący domagał się zobowiązania dyrektora TPN do udzielenia żądanej informacji, stwierdzenia, że dopuścił się on bezczynności z rażącym naruszeniem prawa, zasądzenia prawie 26 tys. zł kary pieniężnej i zwrotu kosztów postępowania, w tym zastępstwa adwokackiego. Dyrektor TPN poinformował go wtedy, że nie odnalazł żądanych dokumentów. Tymczasem rok później pełnomocniczka TPN w innej sprawie, prowadzonej przed Sądem Rejonowym w Zakopanem, dołączyła do swojego pisma procesowego kopię wersji roboczej wspomnianego dokumentu.

Czytaj więcej:

Administracja Sąd: obywatel ma prawo zajrzeć do umowy urzędnika

Pro

Dyrektor TPN odpowiedział na skargę, że wskazane pismo pełnomocnika TPN wraz z kopią wersji roboczej „Protokolarnego opisu" doręczono skarżącemu w dniu poprzedzającym dzień złożenia wniosku o udostępnienie informacji publicznej. Składając taki wniosek, posiadał on więc tę kopię. Została ona jednak odnaleziona dopiero w trakcie długotrwałych, wskutek obostrzeń covidowych, poszukiwań. Była to jedna, zapisana dwustronnie kartka wśród nieskatalogowanych dokumentów niezwiązanych tematycznie ze sprawami dawnego majątku. W pliku dokumentów nie odnaleziono natomiast załączników, a ich poszukiwania okazały się bezskuteczne.

Sąd oddalił skargę. Stwierdził, że chociaż działalność dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego podlega ustawie o dostępie do informacji publicznej, to jeżeli sprawa nie ma takiego charakteru bądź podmiot nie posiada żądanej informacji, wystarczy zawiadomienie o tym zwykłym pismem. Dyrektor TPN wysłał do skarżącego pismo, że nie jest dysponentem informacji publicznej w postaci „Protokolarnego opisu" i jego załączników. Sytuacja zmieniła się dopiero po roku, gdy odnaleziono roboczą wersję kopii tego dokumentu.

Nie można więc zarzucać dyrektorowi TPN bezczynności – stwierdził sąd. – Należy także zwrócić uwagę, że podczas gdy pracownicy TPN prowadzili bezskuteczne poszukiwania w archiwach, skarżący już w chwili składania wniosku o udostępnienie informacji publicznej znał treść kopii wersji roboczej wskazanego dokumentu – uzasadniał orzeczenie WSA sędzia sprawozdawca Paweł Darmoń. – Żądanie udzielenia informacji publicznej w sytuacji, gdy skarżący sam nią dysponuje, a następnie wniesienie skargi na bezczynność po roku od złożenia wniosku, z dodatkowymi żądaniami, powinno więc być rozpatrywane w kategorii nadużycia prawa. Wyrok jest nieprawomocny.

Sygnatura akt: II SAB/Kr 93/21

Czytaj więcej:

Administracja Sąd: urząd może zostać ukarany, gdy wniosek trafi do spamu

Pro