Zgodnie z nową strategią, która ma zostać opublikowana w połowie marca, jeszcze w tym roku powołana zostanie nowa spółka o roboczej nazwie PZU International – zapowiada w rozmowie z „Rz" Andrzej Klesyk, szef ubezpieczyciela.
– Chcę zaprosić do współpracy duży fundusz private equity, jeden albo dwa, aby stworzyć wehikuł, gdzie PZU będzie mniejszościowym akcjonariuszem, z 40 – 45-proc. w nim udziałem – podkreśla Klesyk. Fundusz private equity ma mieć taki sam udział. Ubezpieczyciel dopuszcza również udział w spółce trzeciego podmiotu, np. Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOiR) lub Międzynarodowej Korporacji Finansowej (IFC).
Do PZU International trafiłyby też spółki PZU Litwa i PZU Ukraina. Projekt jest już na etapie rozmów z największymi funduszami private equity. Prezes PZU ocenia, że jego spółka włożyłaby do nowej firmy 6 – 7 mld zł, drugie tyle pochodziłoby od pozostałych udziałowców. Oznacza to w sumie ok. 13 mld zł lub 3 mld euro na przejęcia.
– Pieniądze, o jakich mówi prezes, to kwoty, za które z pewnością można coś kupić, nie tylko w regionie, ale nawet w Europie Zachodniej. Problem w tym, że nadal mało jest na horyzoncie ciekawych firm na sprzedaż – mówi Tomasz Bursa, analityk Ipopema Securities. Szansą może się okazać konieczność wyprzedawania przez niektóre grupy finansowe części swoich aktywów.
Tak było ze sprzedaną przez KBC Wartą, jej cena jednak mimo problemów właścicieli była zaskakująco wysoka: 770 mln euro. Na rynku była też TU Europa, która jednak zgodnie ze słowami szefa PZU „kompletnie do niczego w naszym biznesie nie pasuje", z kolei sprzedawane w Czechach, na Węgrzech i Słowacji biznesy Avivy, nie był ydla PZU atrakcyjne ze względu na ich niską rentowność. Ostatecznie przejął je amerykański MetLife.
– Najlepszym uzupełnieniem dla PZU byłoby ING Zycie. Wciąż jednak nie wiadomo, w jakiej formie Holendrzy będą pozbywać się swojego biznesu – zauważa Tomasz Bursa, analityk Ipopema Securities. Prezes PZU wspominał też o możliwej konieczności wyprzedawania biznesów przez francuską Groupamę. – Będziemy się przyglądać ubezpieczycielom, ale tylko w Europie, a nie np. w Brazylii, na co niektórzy mnie mocno namawiają. Nie chcemy też kupować banku – dodał Klesyk.
Według Klesyka, PZU wniosłoby do nowej spółki „wiedzę ubezpieczeniową, operacyjną i reprezentowanie nowej firmy przed regulatorami". Także markę. Fundusz private equity ma doświadczenie w przeprowadzaniu transakcji fuzji i przejęć. Zdaniem szefa PZU, EBOiR lub IFC jest z kolei potrzebny, by zapewnić parasol bezpieczeństwa, jeśli kiedyś PZU International będzie planowało ekspansję na Wschód, np. do Rosji czy na Białoruś. – Decydenci w takich krajach nie zawahaliby się wyrolować PZU działającego w pojedynkę. Jednak w przypadku spółki, której udziałowcem jest np. EBOiR, zastanowią się chwilę, czy warto – powiedział Klesyk. Z EBOiR nie są jednak na razie prowadzone rozmowy.
Momentem wyjścia private equity ze spółki byłoby wejście PZU International na GPW. Wówczas polski ubezpieczyciel będzie mieć opcję odkupienia udziałów. PZU International ma zostać zarejestrowane w tym roku, najprawdopodobniej poza Polską. Według założeń zarządu PZU, spółka zostanie założona (koszt ok. 1 – 2 mln dol.), a dopiero, gdy pojawi się szansa na akwizycję, dokapitalizowana.