Trzech największych przewoźników lotniczych w USA – American Airlines, United i Delta poinformowały, że rozpoczęły ponownie rekrutację pracowników lub zaczną ją przed końcem roku. Również Southwest, przewoźnik, który w pandemii nie rozstawał się z pracownikami zbyt chętnie, poinformował o tym, że przygotowuje własny proces rekrutacji.

- Myślę, że obecnie przewoźnicy chcą przywrócić jak najwięcej lotów – stwierdziła w rozmowie z CNN Sara Nelson, prezeska Association of Flight Attendants, jednego z głównych związków zawodowych w lotnictwie.

Sara Nelson spodziewa się, że liczba stewardes i stewardów wzrośnie w ciągu najbliższych dwóch lat z obecnych 80 do 100 tysięcy. Jej zdaniem przewoźnicy, tak naprawdę, nadrabiają zaległości, bo przed pandemią również chcieli zatrudniać.

Niektórzy eksperci są jednak zaskoczeni tym, że linie lotnicze już teraz zaczynają zatrudniać. Ruch lotniczy nie wrócił bowiem jeszcze do poziomu sprzed pandemii, przede wszystkim w lukratywnych segmentach podróży służbowych i podróży międzynarodowych. Do normy wraca za to ruch turystyczny i rezerwacje zbliżają się już liczbą do prepandemicznego poziomu.

- Stwierdzę, że to nieco zaskakujące, że teraz o tym już mówią, ale z pewnością świadczy to o przekonaniu, że do końca roku nastąpi znacznie ożywienie – powiedział CNN Philip Baggaley, główny analityk kredytowy linii lotniczych w Standard&Poor's.

Pandemia była dla przewoźników trudnym czasem, w trakcie którego rozstawali się oni z pracownikami zarówno poprzez redukcje zatrudnienia, jak i wcześniejsze emerytury. Część miejsc pracy ocalono poprzez dobrowolne bezpłatne urlopy, z zachowaniem świadczeń dodatkowych, takich jak ubezpieczenie zdrowotne (rzecz w USA bardzo ważna) czy nawet z zachowaniem części wynagrodzenia. Zatrudnienie u 11 notowanych na giełdzie przewoźników spadło w 2020 o 18 proc., osiągając najniższy poziom w październiku. Warto tu zauważyć, że z oficjalnych rządowych statystyk wynika, że tuż przed pandemią zatrudnienie w branży lotniczej było najwyższe po 11 września 2001 roku i osiągnęło poziom 757 tys. pracowników zatrudnionych w różnym wymiarze czasu, co przełożyło się na blisko 500 tys. pełnych etatów.

Pierwsze powroty do pracy zaczęły się jeszcze w grudniu 2020 roku, gdy uchwalono drugą rundę federalnego wsparcia dla przewoźników. Kolejna runda pomogła utrzymać miejsca pracy, a w 2021 roku wraz z postępem akcji szczepień liczba podróżnych zaczęła rosnąć. Przewoźnicy muszą się jednak uczyć radzić sobie z brakiem pracowników „pierwszej linii" i robią to ścinając wynagrodzenia (i liczbę) kadry menedżerskiej – United chce zaoszczędzić na menedżerach 300 mln rocznie na samych płacach.

Branża nie powinna mieć jednak aż takich problemów z przyciągnięciem pracowników jak znane z niskich wynagrodzeń gastronomia czy hotelarstwo. Według Sary Nelson personel pokładowy może liczyć na 50 do 60 tys. dolarów rocznie w głównych liniach lotniczych, a piloci na ponad dwa razy więcej. Jednak do obsadzenia będą również luki powstałe w wyniku przejścia części pracowników na wcześniejsze emerytury oraz odejścia tych, którzy nie chcą już użerać się z roszczeniowymi pasażerami.