O ponad 21 proc. wzrosły przychody operatorów na rynku KEP (kurier, ekspres paczka) w 2020 r. – w przypadku siedmiu największych graczy tej branży w naszym kraju sięgnęły one łącznie rekordowego poziomu 19,5 mld zł, gdy rok wcześniej było to 16 mld zł. Względem 2018 r. rynek kurierski, zdominowany głównie przez zagranicznych graczy, zwiększył się aż o połowę – wynika z analizy danych resortu finansów o płatnikach CIT w latach 2018–2020.

Czytaj więcej

Taksówkarze niczym kurierzy. Szybkie dostawy podbijają rynek

W zestawieniu uwzględniającym takich operatorów, jak InPost, DHL, DPD, GLS, Fedex, UPS oraz Poczta Polska (PP), uwagę przykuwają zwłaszcza ta pierwsza i ostatnia firma – InPost jest liderem wzrostów, zaś PP – maruderem na rozgrzanym do czerwoności rynku. Według Gemiusa zakupy w internecie robi 73 proc. naszego społeczeństwa, przy czym w ciągu roku ten odsetek urósł o 11 proc. Raczej trudno wskazać Pocztę jako głównego beneficjenta tego trendu.

Choć dość trudno oszacować udział Poczty w rynku i wpływy z paczek, gdyż dane Ministerstwa Finansów uwzględniają wyniki molocha również m.in. z kurczącego się rynku listów, który stanowi trzon działalności spółki, to eksperci wskazują, że paczki nie generują u państwowego operatora nawet 30 proc. przychodów. To oznaczałoby, że z wypracowanych 7 mld zł w 2020 r. nie więcej niż ok. 2 mld zł stanowią przesyłki KEP. A to poziom niższy niż w przypadku francuskiego DPD (2,7 mld zł), a zbliżony do mniejszych graczy z grona liderów w naszym kraju, jak USP (1,4 mld zł) czy Fedex (1,2 mld zł).

Na drugim biegunie w branży KEP znajduje się biznes kierowany przez Rafała Brzoskę. Suma przychodów spółek InPost i InPost Paczkomaty w 2020 r. przekroczyła 3,5 mld zł, czyli prawie pięć razy więcej niż jeszcze w 2018 r. (755 mln zł) i o 180 proc. lepszy wyniki niż w 2019 r. (1,26 mln zł). Tym samym grupa Brzoski zrównała się z liderem rynku – koncernem DHL. Gigant nad Wisłą też wypracował łącznie (za pośrednictwem spółek DHL Parcel, DHL Express, DHL Exel Supplu Chain oraz DHL Global Forwarding) ponad 3,5 mld zł. To o 14 proc. więcej niż rok wcześniej. Analizy wskazują, że stosunkowo szybko na pandemii rósł też GLS. W 2020 r. firma kurierska zwiększyła przychody o 15 proc., do poziomu 821 mln zł.

Napędem KEP jest e-commerce. Jak zauważa Łukasz Łukasiewicz, operations manager w firmie SwipBox Polska, lockdown wywołany przez pandemię wiosną ub.r. zasadniczo wzmocnił branżę e-commerce, która i tak do tego czasu notowała dynamiczne wzrosty. – Społeczna izolacja stworzyła jednak nowe możliwości w zakresie realizacji zakupów drogą online, a także otworzyła e-handel na nowe grupy odbiorców, które do tej pory w głównej mierze wybierały stacjonarne wizyty w sklepach – tłumaczy.

Z badania firmy Nielsen wynika, że aż połowa wiodących graczy e-handlu właśnie podczas pierwszego lockdownu odnotowała podwojenie przychodów. – Zamknięcie sklepów przełożyło się nie tylko na dynamiczny wzrost transakcji online, ale również swoiste przytkanie kurierów przesyłkami. Branża KEP wyszła z tej sytuacji obronną ręką, optymalizując tzw. ostatnią milę – wskazuje Łukasiewicz.

I dodaje, że kluczową rolę odegrały automaty do odbioru przesyłek, które zyskały na znaczeniu m.in. dzięki obostrzeniom sanitarnym. To stąd np. skokowy wzrost InPostu. Firma do końca br. chce mieć 16 tys. paczkomatów, czyli o ponad 5 tys. więcej niż na finiszu 2020 r.

W ślady rywala idą też kolejni gracze (automaty stawiają np. Orlen, Allegro, AliExpress, DHL czy DPD), w tym i Poczta. Państwowy operator w br. chce mieć 500 maszyn, ale za nieco ponad rok ma ich być 2 tys. Obecnie klienci PP mają do dyspozycji największą w kraju sieć 17 tys. punktów odbioru przesyłek (to głównie placówki pocztowe i sieć partnerska), a do końca 2022 r. będzie liczyć – według deklaracji Andrzeja Bodzionego, wiceprezesa PP – aż 20 tys. Spółka zapowiada przyspieszenie w segmencie KEP, stąd parę miesięcy temu podpisała umowę na zakup trzech urządzeń do automatycznego sortowania paczek o wartości 158 mln zł. To największa jednorazowa inwestycja w automatyzację logistyki w historii Poczty Polskiej.

Na paczkowym boomie zarabiają nie tylko kurierzy, ale i budżet. Od siedmiu największych operatorów KEP do kasy państwa wpłynęło w ub.r. niemal 265 mln zł z tytułu podatków, o 80 proc. więcej niż rok wcześniej (147 mln zł).