Zarządzający portem dowiedzieli się, że ptaki bardzo nie lubią, kiedy na ich terenach pojawiają się świnie. Stąd pomysł, aby na pasach zieleni pomiędzy pasami startowymi pozwolić się im wypasać. W tej chwili między pasem 18R-36L i 18C-36C, pojawiło się 20 świń, które chętnie wykopują resztki z upraw buraków cukrowych. Ich zbiory właśnie się zakończyły, ale na polu pozostały resztki, co z kolei ściągało ptaki.

Eksperyment na Schiphol prowadzony jest wspólnie przez lotnisko i Ministerstwo Infrastruktury i zarządzania Zasobami Wodnymi oraz firmą RVR Loonbedrijf. Za kilka tygodni piloci będą mogli ocenić, czy ściągnięcie świń na lotnisko było dobrym pomysłem. Wyniki tego projektu zostaną i ewentualne przedłużenie „świńskiego eksperymentu” zostaną zmierzone specjalnym radarem który pokaże, czy ptaki rzeczywiście wyniosły się z tej części lotniska.

Na Schiphol zatrudnionych jest obecnie 20 osób, które zajmują się wyłącznie śledzeniem obecności ptaków. Odstraszane są one przez sokoły, ale również przez lasery i sygnały ultradźwiękowe. Znaleziono także gatunek trawy, który nie jest atrakcyjny dla ptactwa. Ta trawa jednak nie powinna być zbyt krótka, bo taką lubią ptaki. Nie może również być zbyt długa, bo wówczas pojawią się tam owady, które ściągną ptaki.

Czytaj więcej

Schiphol się dusi. Chce się pozbyć tanich linii lotniczych i czarterów

Kolizje z ptakami są największym zagrożeniem dla lotnictwa. Wystarczy przypomnieć incydent z samolotem US Airways, który po zderzeniu z kluczem gęsi, które unieruchomiły obydwa silniki Airbusa 320 musiał awaryjnie lądować na rzece Hudson w Nowym Jorku. Początkowo sądzono również, że katastrofa Airbusa Ural Airlines, zmuszonego do awaryjnego lądowania po starcie z Moskwy , została spowodowana przez ptaki żerujące na polu kukurydzy. Później okazało się, że rzeczywiście ptaki wpadły do silnika, ale nie wyleciały z kukurydzy, tylko z nielegalnego wysypiska śmieci.

Według danych ICAO, które badało ten problem w 91 krajach, codziennie ma miejsce 31 kolizji ptaków z samolotami. Straty, jakie wynikają z takich incydentów sięgają miliarda dolarów rocznie. Maszyny najczęściej zawracają na lotnisko z którego wystartowały, chociaż 92 proc. takich wypadków nie powoduje większych szkód.

W tej chwili producenci silników otrzymali zalecenie, by łopatki wirnika wytrzymały uderzenie ptaka ważącego 1,8 kg. Muszą także utrzymać 50 proc. mocy przez przynajmniej 14 minut po zderzeniu. Chodzi o to, że nawet jeśli do obu silników wpadłyby ptaki, to samolot nadal ma szansę bezpiecznie wylądować na lotnisku, z którego wystartował.

W Europie najwięcej zderzeń samolotów z ptakami notowanych jest w Monachium, które jest położone wśród rozległych pól. Sporadycznie takie sytuacja zdarzają się na londyńskim Heathrow, które jest otoczone wieżowcami.