Reklama

Boeing nie powtórzy błędów z produkcji

Boeing znajduje się w dogodnej pozycji, aby do 2018 r. osiągnąć rekordowy poziom produkcji B737, bo wyciągnął wnioski z dawnych błędów - twierdzi szef działu przemysłowego

Publikacja: 16.03.2015 16:49

Boeing nie powtórzy błędów z produkcji

Foto: Bloomberg

- Jesteśmy w znacznie lepszej sytuacji w zakresie dostosowania się do niepewności czy ograniczenia ryzyka, niż w przeszłości, kiedy staraliśmy się nad tym zapanować - stwierdził Pat Shanahan nadzorujący w koncernie proces produkcji.

Linie produkcyjne Boeinga czeka prawdziwy chrzest bojowy, bo koncern przygotowuje się do zwiększenia o 24 proc. produkcji najlepiej sprzedającego się samolotu, z jednoczesnym przestawieniem się na nowy oszczędniejszy w eksploatacji B737 MAX.

Koncern nie podejmował próby tak dużego zwiększenia produkcji i zmiany modelu od 1997 r., gdy został zmuszony do zaprzestania montażu jumbo jeta 747 i opóźnienia o kilka tygodni produkcji nowej wersji 737 z powodu niedoborów odpowiednich podzespołów. Uwagę koncernu zajmowała wtedy także fuzja z McDonnell-Douglas.

Tym razem koncern nie może pozwolić sobie na żaden błąd z 737, który jest prawdziwą maszynką do zarabiania pieniędzy, wiec wprowadza dodatkowe czynności wykonywane przez roboty. - Kiedy myślę, jakie błędy popełniliśmy wtedy, to największym z nich był brak zintegrowanego planu produkcji wraz z łańcuchem dostaw - wyjaśnia Shanahan. Teraz koncern ma taki plan.

Ten 52-latek przyczynił się w największym stopniu do upłynnienia procesu produkcji B787 Dreamliner w 2008 r. po różnych opóźnieniach także z powodu problemów z dostawami części i z projektem ochrony tego samolotu przed pociskami sterowanymi. Jako wiceprezes ds.programów musi zapewnić, by przejście z 737 na 737 MAX nastąpiło bez zgrzytów oraz przygotować system produkowania większych 777X, nowocześniejszej wersji 777, która ma wejść do eksploatacji w 2020 r.

Reklama
Reklama

Boeing produkuje obecnie 42 samoloty B737 miesięcznie i zamierza dojść do 52 sztuk do 2018 r. w ramach konkurencji z Airbusem. Przedstawiciele branży lotniczej poinformowali, że koncern ocenia z dostawcami, czy daliby radę zapewnić produkcję 58 tych samolotów co miesiąc. Sam koncern ogłosił, że nie ma nic do dodania do komunikatu o liczbie 52 miesięcznie.

Shanahan nie chciał rozmawiać o perspektywach zwiększania tempa produkcji 737, ale obraca śmiałymi liczbami, obrazującymi skalę przemysłowego wyzwania związanego z 737. Jego zdaniem ważniejsza w produkcji jest innowacyjność, a nie samo rozwiązanie projektowe samolotu.

- Mam na myśli 100 sztuk 737 miesięcznie, ale nie chodzi o liczbę. Gdy zapowiedzieliśmy 10 dreamlinerów co miesiąc, wszyscy kręcili głowami. Pamiętam, kiedy powiedzieliśmy o programie 737, że będzie to jeden samolot dziennie, reakcja ludzi była: - Nie ma mowy! Dziś produkujemy dwa dziennie.

Zaczyna stabilizować się baza dostaw dla 787, choć są jeszcze problemy z rozkręceniem produkcji nowszej wersji 787-9. Pojawiły się w branży głosy niepokoju, że koncern nie redukuje zbyt szybko kosztów produkcji 787 i nie zwiększa ich produkcji. Dostawcy sektora lotniczego pracują zwykle w niedoczasie, ale na ogół potrafią dostosować się do nowego rytmu produkcji. Jednym wyjątkiem jest chroniczny niedobór foteli lotniczych. Przy tak wielu typach będących w produkcji czas ich dostaw przekracza znacznie 2 lata. - To doprowadza mnie do szału - przyznaje Shanahan.

Transport
Wojna Putina wykończyła rosyjską kolej. Państwowa firma stoi na krawędzi upadłości
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Transport
Arktyka na celowniku. Rosjanie chcą zdominować wszystkie drogi z Azji do Europy
Transport
Reanimacja martwego projektu. Wiemy, co dalej z kolejową gigainwestycją
Transport
Rosyjskie linie lotnicze Ural Airlines mają pomysł na odzyskanie Airbusów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama