Los chciał, by w tym roku zagrali już trzeci raz. Pierwszy był w sierpniu w Cincinnati, drugi we wrześniu w Metz, w obu wynik identyczny – 7:6 (7-4), 6:3 dla Polaka.

Spotkanie nr 3 w stolicy Austrii od razu przyniosło istotną odmianę – wystarczyło jedno przełamanie serwisu Hurkacza, by Szkot (dwukrotny mistrz tej imprezy, dziś 156. tenisista rankingu ATP, dostał od organizatorów dziką kartę) wreszcie wygrał set.

Właściwie dopiero wtedy zaczął się wielki bój. Tie-break drugiego seta wygrał młodszy o dekadę Polak. Rywalizacja w dogrywce rozpoczęła się od straty punktu przez Hurkacza, lecz Polak wyrównał na 3-3, by po obronie piłki meczowej, przedłużyć mecz do trzeciego seta.

Czytaj więcej

Hubert Hurkacz należy do pokolenia, które atakuje mistrzów
Zmiana pokoleniowa w męskim tenisie przyspiesza

W nim tylko początek był udany, Hubert przełamał serwis przeciwnika, lecz kontra Brytyjczyka była jeszcze lepsza. Emocji było całkiem sporo, lecz sir Andy miał wreszcie satysfakcję w meczu z Polakiem i może po 14 miesiącach przerwy powiedzieć, że znów wygrał z tenisistą z pierwszej dziesiątki świata.

Wczesna porażka w Wiedniu nie oznacza utraty szans Hurkacza na grę w ATP Finals, lecz zadanie może stać się trudniejsze jeśli Jannik Sinner i Cameron Norrie dotrą znacznie dalej – obu wystarczy półfinał, by w rankingu „Race to Turin" wyprzedzić Polaka. W pierwszym tygodniu listopada czeka Huberta start w turnieju ATP Masters 1000 w paryskiej hali Bercy, tam forma i wynik muszą być nieco lepsze. Jeśli będzie taka konieczność, to Hurkacz może zagrać jeszcze tydzień później w niedużym turnieju (ATP 250) w Sztokholmie i tam zdobyć potrzebne punkty.

Pierwszego dnia turnieju w Wiedniu wygrywali także Carlos Alcaraz, Nikoloz Basilaszwili i Alex de Minaur. Murray zagra w drugiej rundzie z Alcarazem (42. ATP) – bardzo zdolnym nastolatkiem z Hiszpanii – ćwierćfinalistą ostatniego US Open, trzecim w rankingu #NextGen, szeregującym najlepszych tenisistów świata do 21 lat.