Pierwszy odcinek „Rodu smoka” zapowiada widowiskową rozrywkę w doskonale znanym stylu. Może mniej epicką niż „Gra o tron”, ale dużo bardziej intensywną.

Jednocześnie sprawa sukcesji jest zagmatwana. Viserys bowiem sam został wybrany na władcę drogą pokrętną, nie wskutek prawa zwyczajowego, ale po głosowaniu w radzie królewskiej. Starszyzna rodowa nie chciała się bowiem zgodzić na to, by tron przejęło najstarsze wnuczę pierworodnego syna króla Jaehearysa – księżniczka Rhaenys Targaryen (Eve Best). Zamiast tego wskazali na męskiego potomka, czyli właśnie Viserysa. Kuzynka, zwana złośliwie „Królową, która nigdy nią nie była” i jej gałąź rodziny Targaryenów to pretendenci do tronu z numerem jeden.

materiały prasowe

Drugi jest młodszy brat Viserysa o znaczącym imieniu – Daemon (Matt Smith), z którym dworskie rozgrywki prowadzi zausznik króla – Lord Hightower (znany z charakterystycznych ról, m.in. w „Notting Hill”, Rhys Ifans). Daemon to popędliwy okrutnik, któremu dni mijają na knuciu intryg i orgiach w burdelu. Jego paskudny charakter podkreśla też złowieszczy wygląd – brak brwi, małe oczy i wysoka barwa głosu. Co prawda jego brat żyje i jest zdrów, więc nie ma powodu by myślał o zastępowaniu go, ale różne wypadki chodzą po ludziach.

Wreszcie król Viserys ma także dorastającą córkę – Rhaenyrę, która od początku wyrasta na główną bohaterkę serialu. Ale jak już zostało powiedziane, starszyzna jest przeciwna kobietom na tronie. W Rhaenyrę wciela się w pierwszych odcinkach 22-letnia Milly Alcock, a potem, gdy bohaterka robi się starsza, gra ją 30-letnia Emma D’Arcy.

Postaci jest więc już w pierwszym odcinku sporo, a w obsadzie nie ma gwiazd. Akcja skupia się w jednym miejscu – w Królewskiej Przystani, ponad którą arystokracja lata na smokach i nikogo z mieszkańców to nie dziwi. W porównaniu do pierwszego odcinka „Gry o tron” nie ma w nowej serii tamtego epickiego rozmachu, który sprawiał, że widzowie byli rzucani od krainy do krainy, zmieniając co i rusz plenery oraz klimat. Twórcy „Rodu smoka” – Ryan J. Condal (scenarzysta) oraz Miguel Sapochnik (reżyser i scenarzysta) – stawiają raczej na mroczny klimat, budując napięcie i podkręcając grozę za sprawą okrutnych sekwencji (np. nocna rzeź w mieście) czy widowiskowych walk rodem ze średniowiecznych turniejów.

materiały prasowe

Spore wrażenie – już tradycyjnie w produkcjach HBO – robi scenografia i dbałość o detale. Choćby w języku, którym posługują się bohaterowie, czyli historyczna angielszczyzna, aczkolwiek zmodernizowana o współczesne przekleństwa, a także wymyślony na bazie łaciny język valyriański. Cyfrowe efekty nie pozostawiają nic do życzenia, choćby podniebne loty smoków ponad wzgórzami i miastem.

Premiera pierwszego odcinka w poniedziałek 22 sierpnia na kanale HBO oraz platformie HBO Max (dostęp już o trzeciej w nocy z niedzieli na poniedziałek). Kolejnych dziewięć odcinków będzie emitowanych w odstępach tygodniowych. Jeszcze nie została ogłoszona decyzja o realizacji kolejnych sezonów „Rodu smoka”, ale jeżeli stacja się na kontynuację zdecyduje, to najpewniej pochwali się tym już w najbliższych dniach, po przeanalizowaniu pierwszych wyników oglądalności i recenzji.