Profesor Zbigniew Raszewski (1925-1992) z urodzenia poznaniak, z wykształcenia polonista, z wyboru warszawiak, był profesorem Instytutu Sztuki PAN oraz PWST w Warszawie i przez 36 lat redaktorem „Pamiętnika Teatralnego”, jednego z najciekawszych takich periodyków w Europie.

Czytaj więcej

Holoubek – grał postacie, które wyrażały jego pogląd na świat

Efektem jego teatralnych zainteresowań była m.in. dwutomowa biografia ojca polskiej sceny narodowej Wojciecha Bogusławskiego oraz „Krótka historia teatru polskiego” - pierwsze całościowe ujęcie dziejów naszej sceny.

„Zakres zainteresowań Zbigniewa Raszewskiego był ogromny” – podkreślała Dorota Buchwald w rysie biograficznym uczonego opublikowanym w Encyklopedii Teatru Polskiego. – „Badał dzieje teatru polskiego od średniowiecza do współczesności, od historii i teorii dramatu do teorii widowiska, od architektury sceny do sztuki aktorskiej czy reżyserii. Pisał monografie i syntezy, szkice i przyczynki, recenzje i noty. Interesował go teatr w jego różnorodności form, w powiązaniu z historią narodu, polityką, obyczajowością, filozofią, wierzeniami religijnymi i innymi sztukami”.

Profesor Raszewski łączył działalność badawczą z pracą pedagogiczną. Na zajęciach wprawiał studentów w podziw swą umiejętnością mówienia w sposób prosty i jasny o sprawach skomplikowanych, poczuciem humoru, ciekawością świata, której teatr, był tylko jednym z elementów.

To druga w Instytucie Teatralnym wystawa poświęcona pamięci Zbigniewa Raszewskiego, patrona tej instytucji

„Znał się na maszynach do pisania, westernach, przedwojennych szlagierach estradowych, nie mówiąc o uzbrojeniu i wojskowości w ogóle. Interesowały go dzieje Ani z Zielonego Wzgórza i losy bohaterów Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz. Nie bał się przyznać publicznie, że jedną z jego ulubionych lektur była bajka Marii Konopnickiej „O krasnoludkach i sierotce Marysi” – odnotowała Dorota Buchwald.

Nie wahał się głosić „obrazoburczych” sądów, że najważniejszym w naszej cywilizacji widowiskiem jest mecz piłkarski, a najbardziej charakterystyczną budowlą - stadion. Zawsze nienagannie ubrany (tweedowe marynarki, starannie dobrane krawaty) sprawiał wrażenie starszego angielskiego dżentelmena.

To druga w Instytucie Teatralnym wystawa poświęcona pamięci Zbigniewa Raszewskiego, patrona tej instytucji. Pierwsza, składała się głównie z fotografii, obecna daje wgląd w prywatność Profesora. W ubiegłym roku, po śmierci żony Profesora, mieszkanie przy Długiej w Warszawie, w którym spędził większość życia - przestało istnieć. Dzieci zdecydowały o przekazaniu Instytutowi cennego księgozbioru, wyposażeniu gabinetu Profesora i wielu prywatnych pamiątek. Tak w niewielkim przeszklonym kubiku przy wejściu do IT odtworzony został pokój, w którym pracował.

Jako szczególny obiekt wskazany został przeniesiony z gabinetu, wiszący nad biurkiem model żaglowca, kopii Santa Marii, największego z trzech uczestniczących w pierwszej wyprawie morskiej Krzysztofa Kolumba w poszukiwaniu drogi morskiej do Azji z Europy w 1492 roku. „Fluctuat nec mergitur” (rzuca nim fala, ale nie tonie) było mottem „Pamiętnika Teatralnego”, dzieła Profesora. Dla nas okręt jest symbolem trwania, ciągłości, sensu uprawiania historii teatru” – napisała kuratorka wystawy Magdalena Kulesza.

Zobaczyć można stojącą na biurku ulubioną fotografię jego żony, Anny z Micewiczów Raszewskiej z młodzieńczych lat, rzeźbiony drewniany krucyfiks z początku XX wieku, kamień faraona, różę pustyni, kostkę do gry z chleba, model Pomnika Ofiar Czerwca 1956 wykonany z drewna i korka a także porcelanową figurkę dzieciątka Jezus i dzwonek ministrancki syna, Jana. Prezentację dopełnia wiele zdjęć, także z życia rodzinnego.

Wystawa „Profesor Zbigniew Raszewski – z archiwum domowego” potrwa do 28 października.