Znakomity pisarz dokumentował w niej – także rysunkami i fotografiami – losy sympatycznego psa.

Na warszawskiej scenie ulubionego foksteriera Czapka przypomni... 12 różnych lalek. Najpierw zobaczymy szczeniaczka, którego pisarz tak wspominał: „Gdy przyszedł na świat, był nieokreślonym białym czymś mieszczącym się w dłoni. Tylko para czarnych uszu pozwalała stwierdzić, że to pies. Ponieważ był suką, postanowiłem nazwać ją Daszeńka".

Teatralna bohaterka pojawia się w modelowej rodzinie złożonej z mamy, taty, dwójki dzieci i... psa, czyli suki Iris.

– W sympatycznej familii staje się neutralizatorem i katalizatorem uczuć. Domowe życie zaczyna się kręcić wokół niej. Prowokuje też bohaterów do refleksji – opowiada reżyser i zarazem autor adpatacji tekstu.

Przeznaczony dla dzieci od lat czterech i grany w tzw. żywym planie spektakl zaczyna się z narodzinami Daszeńki. Kończy, gdy – jak to w życiu bywa – szczeniak trafia w inne ręce.

Nie jest to jednak smutne zdarzenie. Najważniejsze trzy miesiące życia Daszeńka spędziła wśród kochających ludzi. Wielu rzeczy się dowiedziała i nauczyła. Jest gotowa na dorosłą psią przyjaźń.

„Daszeńka, czyli żywot szczeniaka", Teatr Lalka, PKiN, Warszawa, pl. Defilad 1, bilety: 30 zł, rezerwacje: tel. 620 49 50, sobota (21.05), godz. 17.30; niedziela (22.05), godz. 12, 16