Ciało Żentary znaleziono w jego tarnowskim mieszkaniu. Polska Agencja Prasowa podała, że małopolska policja wstępnie wykluczyła udział osób trzecich w śmierci aktora.

Zanim trafił do szkoły teatralnej, grał w koszykówkę, piłkę nożną, uprawiał judo i karate. Miał nawet zamiar zostać nauczycielem wychowania fizycznego. Studia aktorskie wybrał, gdy okazało się, że nie może zdawać na AWF, bo w jego szkole nie uczono biologii.

W kinie debiutował u Feliksa Falka – w politycznym dramacie "Był jazz" (1981). Często wcielał się w ludzi, którzy pod maską twardzieli ukrywali wrażliwość, wewnętrzny niepokój, rozdarcie. Taki był jako Janek Pradera w "Siekierezadzie" (1985) – poetyckim filmie Witolda Leszczyńskiego zrealizowanym na motywach twórczości Edwarda Stachury. Jednak w pamięci widzów pozostanie przede wszystkim dzięki występowi w dramacie sensacyjnym "Karate po polsku" (1982) Wojciecha Wójcika. Zagrał wtedy Piotra, zdolnego malarza i świetnego karatekę, który wraz z przyjacielem przyjeżdża na mazurską prowincję, by namalować fresk w parafialnym kościele. Gdy dochodzi do konfliktu z miejscowymi chuliganami, Piotr – upojony swoją siłą – zapomina o zasadach obowiązujących w sztukach walki. Na agresję odpowiada agresją, co prowadzi do tragedii.

#Za te role, a także postać księdza Ryby z miniserialu "Trzy młyny" (1984) Jerzego Domaradzkiego Żentara zdobył nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego i laur tygodnika "Ekran".

Miał szansę zostać gwiazdą polskiego kina. A jednak czekały go chude lata. Najczęściej pojawiał się na drugim planie w serialach ("Ekstradycja", "Fala zbrodni", "Pierwsza miłość"). I grał epizody w filmach, m.in. "Złoto dezerterów", "Show", "Czarny", "Trick".

"Gdybym był bardziej egoistyczny, więcej bym osiągnął" – mówił w wywiadach, podkreślając, że nawet gdy odnosił sukcesy zawodowe, nie umiał się nimi cieszyć. Zawsze szukał dziury w całym.

Był związany z wieloma teatrami, m.in. w Warszawie, Krakowie, Lublinie, Szczecinie i Koszalinie. Kulminację jego scenicznej kariery stanowiły tytułowa kreacja w  "Woyzecku" i występ w monodramie "Romans z Monizą Clavier", za które zdobywał nagrody w połowie lat 80.

Rafał Świątek