W liście otwartym czytamy, że obecny sposób traktowania osób starających się o azyl w USA sprawia, iż dzieci są wystawiane na przemoc i padają ofiarą przemytników ludzi, a ponadto warunki panujące w miejscach ich tymczasowego pobytu w USA mają być "nieludzkie".

Katolicka diecezja z El Paso w Teksasie, niezależnie od listu przedstawicieli Kościołów ewangelickich, zwraca uwagę, że w Meksyku odsyłani tam z USA imigranci mają problem ze znalezieniem dachu nad głową, brakuje dla nich żywności, pomocy prawnej i dostępu do podstawowych usług. Ponadto - jak alarmuje diecezja z El Paso - warunki, w jakich są oni przetrzymywani w USA przed odesłaniem do Meksyku są "niepokojące".

Biskup El Paso, Mark Seltz, w czwartek towarzyszy imigrantom, którzy są odsyłani do Ciudad Juarez w Meksyku na mocy programu znanego jako "Protokoły Ochrony Imigrantów" (MPP), albo "Pozostań w Meksyku".

Funkcjonariusze amerykańskiej straży granicznej w tym roku mieli zatrzymać na granicy południowej już 664 tys. osób - to wzrost w stosunku do analogicznego okresu w ubiegłym roku o 144 proc.

Od stycznia USA odsyła osoby starające się o azyl w Stanach Zjednoczonych do niektórych miast w Meksyku (lista tych miast ma być rozszerzona). Dotyczy to głównie imigrantów z Salwadoru, Gwatemali i Hondurasu.

Polityka ta niepokoi przedstawicieli Kościołów ewangelickich zrzeszonych w Evangelical Immigration Table. Ich zdaniem polityka USA ogranicza dostęp imigrantów do pomocy prawnej i znacznie zmniejsza prawdopodobieństwo, że imigranci "będą mieli prawdziwą, sprawiedliwą i uczciwą szansę na otrzymanie azylu".

Odsyłani do Meksyku imigranci starający się o azyl w USA na decyzję w swojej sprawie mogą czekać nawet do dwóch lat - podkreśla Reuters.