Około godz. 20:00 czasu lokalnego siły bezpieczeństwa otworzyły ogień, co potwierdzają nagrania wideo, publikowane w mediach społecznościowych, na których widać strzały z broni przeciwlotniczej oraz słychać intensywną wymianę ognia. Świadkowie relacjonowali, że w pobliżu pałacu słychać było strzały, a część mieszkańców uciekała do sklepów i budynków, szukając schronienia. Na nagraniach widoczni byli także uzbrojeni żołnierze patrolujący ulice w centrum miasta.
Według informacji publikowanych przez lokalne media i zagraniczne agencje, w tym AFP i CNN, drony miały pojawić się nad pałacem Miraflores bez zgody Ministerstwa Obrony. Ministerstwo Komunikacji i Informacji Wenezueli potwierdziło, że policja oddała strzały ostrzegawcze w celu odstraszenia bezzałogowych statków powietrznych. W oficjalnym komunikacie podkreślono, że nie doszło do bezpośredniej konfrontacji ani walk ulicznych, a całe zdarzenie było wynikiem nieporozumienia pomiędzy różnymi jednostkami bezpieczeństwa operującymi w rejonie pałacu prezydenckiego.
Źródła cytowane przez CNN wskazują, że w trakcie incydentu panowało zamieszanie wśród formacji ochronnych, w tym grup paramilitarnych znanych jako colectivos. Na nagraniach audio słychać rozmowy, w których członkowie tych formacji wzywali wsparcie, informując o oddanych strzałach, po czym pojawiały się komunikaty o „nieporozumieniu” i uspokojeniu sytuacji. Później potwierdzano, że ogień otworzyły służby pałacowe i policja po wykryciu drona w przestrzeni powietrznej nad Miraflores.
Incydent miał miejsce kilka godzin po zaprzysiężeniu Delcy Rodríguez na tymczasową prezydent Wenezueli. Rodríguez objęła urząd po zatrzymaniu dotychczasowego prezydenta Nicolása Maduro przez siły USA w weekendowej operacji.