Zgromadzenie Narodowe zatwierdziło rządową poprawkę w tej sprawie w środę wieczorem. Na jej mocy wypłacane przez państwo dochody prezydenta będą mogły pochodzić tylko z tytułu piastowania urzędu. Szef V Republiki straci wszelkie pensje czy renty przysługujące mu z racji pełnionych wcześniej funkcji publicznych.
Wysokość prezydenckiego wynagrodzenia ustalił parlament. Wcześniej robił to sam szef państwa. – Moi poprzednicy kumulowali rozmaite pensje. Ja stawiam na przejrzystość – oświadczył Nicolas Sarkozy, pijąc wyraźnie do Jacquesa Chiraca. Nowe zasady nie dotyczą byłego prezydenta. Za sprawowane w przeszłości funkcje publiczne (m.in. jako były mer Paryża) Chirac pobiera dziś łącznie ok. 18 tys. euro netto. To znacznie więcej niż zostanie Sarkozy’emu po opodatkowaniu „jednolitej” pensji. Nie da mu ona też najwyższej pozycji na liście płac przywódców UE. Lepiej zarabiają m.in. kanclerz Niemiec i premier Wielkiej Brytanii. Rekordzistą w tym gronie jest szef rządu irlandzkiego Bertie Ahern (25 833 euro).
Rządząca prawica uważa, że Francuzi zrozumieją podwyż-kę pensji prezydenta nawet o 140 proc. Posłowie lewicowej opozycji nie opowiedzieli się otwarcie przeciw poprawce, wybierając głosowanie nogami: opuścili posiedzenie. Jednak w kuluarach parlamentu dawali wyraz przeświadczeniu, że „władza wysłała zły sygnał do obywateli, którym coraz trudniej związać koniec z końcem”.
Z tego chóru wyłamał się socjalista Rene Dosiere, znany tropiciel „Ukrytych pieniędzy Pałacu Elizejskiego” (to tytuł jego książki). Latem dopominał się o wyjaśnienia, na czyj koszt Sarkozy spędzał luksusowe wakacje w USA. Teraz pochwalił rewaloryzację pensji szefa państwa, pod warunkiem że będzie się z nią wiązało ścisłe rozdzielenie funduszy publicznych od prywatnych pieniędzy prezydenta. Za Chirakiem ciągną się podejrzenia o fundowanie rodzinie wystawnych obiadów i zagranicznych podróży z państwowej kasy.