Richard Timney – mąż szefowej brytyjskiego MSW Jacqui Smith – napisał do lokalnej gazety „Redditch Advertiser” serię listów broniących działań ministerstwa – doniosły wczoraj brytyjskie media. Gazeta ukazuje się w okręgu wyborczym pani minister. Timney nie ujawnił, że jest małżonkiem szefowej resortu. Po ślubie Jacqui Smith pozostała przy panieńskim nazwisku, więc czytelnikom trudno się było zorientować, że pan Timney to jej mąż.
W ostatnim liście do „Redditch Advertiser”, którego publikacje są uznawane za kluczowe dla wyników lokalnych wyborów, Timney bronił pomysłu żony wprowadzenia dowodów osobistych, czemu sprzeciwiają się opozycyjni konserwatyści. „Gdyby torysi naprawdę chcieli chronić brytyjskich granic, wspieraliby wprowadzenie dowodów, a nie prowadzili przeciw nim kampanie na ulicach” – przekonywał. W jednym z poprzednich listów dotyczących kontrowersji wokół lokalnej drogi podkreślił, że „Jacqui Smith zawsze wspierała zbudowanie obwodnicy Studley – i nadal wspiera”.
Jak donosi „Telegraph”, mąż Smith nie prowadził tej listowej kampanii za darmo. Pracuje jako asystent parlamentarny swojej żony, pobierając rocznie 40 tys. funtów. – Richard jest bardzo dumny z Jacqui i dobrze znany w Redditch. Nigdy nie ukrywał swoich związków z nią – powiedziała rzeczniczka pani minister.
[wyimek]O karierę Jacqui Smith dba jej mąż, wysyłając do gazet listy wychwalające jej politykę[/wyimek]Wspieranie polityków przez współmałżonków to zjawisko bardzo częste, choć takie przypadki nie zawsze są ujawniane. Aby umożliwić nominację swojej żony Hillary na sekretarza stanu w administracji Baracka Obamy, Bill Clinton zgodził się ostatnio na znaczne ograniczenie działań swojej fundacji zajmującej się m.in. pomocą ekonomiczną dla krajów azjatyckich i afrykańskich. Fundacja Williama J. Clintona zrezygnuje z pomocy zagranicznych rządów, a jej założyciel nie będzie już bezpośrednio kierował jej działaniami. Ocenia się, że np. rząd Arabii Saudyjskiej przekazał na rzecz fundacji 10 – 25 milionów dolarów. Przedsięwzięcie Clintona wspierali też kontrowersyjni biznesmeni, np. Wiktor Pinczuk, ukraiński miliarder, który zbił fortunę na prywatyzacji w tym kraju. Teraz o takiej pomocy nie będzie już mowy.
Z kolei liderowi malezyjskiej opozycji Anwarowi bin Ibrahimowi jego żona wręcz utorowała drogę do parlamentu. Premier Malezji Abdullah Ahmad Badawi ustalił termin wyborów na 8 marca 2008 roku, miesiąc przed upływem zakazu pełnienia funkcji publicznych przez Anwara (był wcześniej skazany za korupcję i sodomię). Żona polityka, Wan Azizah Wan Ismail, zgłosiła wtedy swą kandydaturę. Weszła do parlamentu i złożyła rezygnację z mandatu. Trzeba było przeprowadzić wybory uzupełniające, w których 26 sierpnia Anwar bin Ibrahim odniósł bezapelacyjne zwycięstwo. Dzięki żonie jest dziś liderem parlamentarnej opozycji.